GloBall 2012. Wreszcie na równiku!

Tablica z napisem "Equator" i zarysem Afryki jest dość skromna, ale liczy się samo miejsce. Pompujemy naprawioną Wielką Piłkę, by mogła na filmie "GloBall" przekroczyć samodzielnie tę symboliczną granicę, kreskę wyznaczającą połowę świata.

Dowiedz się więcej o wyprawie GloBall 2012 >>

Zbliża się wieczór, więc Bart ustala z pobliską farmą zgodę na rozbicie obozu. Nie ma oczywiście żadnych problemów, więc wjeżdżamy dość ostro na górę, to ściana Wielkiego Rowu Mamy nadzieję na ładny widok, tymczasem na górze jest tak, że najlepiej jest chyba zaniemówić.

Nad naszym polem biwakowym dominuje charakterystyczne do bólu, płaskie, afrykańskiego drzewo, które wygląda jak Matka Wszelkich Drzew Płaskich. A za tym drzewem rozciąga się widok na setki kilometrów przestrzeni wewnątrz Rowu. Do tego dochodzi widowiskowy zachód słońca i mamy pełną wersję klasycznego landszaftu. Nasyceni widokiem idziemy spać.

Zobacz filmy z podróży po Afryce - GloBall 2012 >>

Zanim to jednak nastąpiło, nasze Gospodynie - a właścicielkami farmy są dwie Afrykanki, przemiłe Cecylia i Anfibia - obdarowują nas 10 litrami mleka, ćwiercią kozy, ćwiercią barana i 60 jajkami. Ich gościnność to już przesada - w Polsce kosztowałoby to wszystko kilkaset złotych, może nawet z tysiąc, a w Kenii jedzenie jest równie drogie, co u nas. Ludzie zarabiają 10x mniej niż my Jakoś chcemy się zrewanżować.

Emocjonalnie wychodzimy na prostą dzięki Pawełkowi i Jazzman'owi, którzy z gitarą organizują przepyszną dyskotekę dla dzieci z farmy, ze wspólnym śpiewaniem, tańcami i ogólnie - świetną zabawą.

Ciąg dalszy artykułu znajdziesz na GloBall.pl ?

Więcej o: