Sport.pl

NBA. Blake Griffin: król wsadów

Najlepszy debiutant sezonu i człowiek, który na wiele lat może zdominować rankingi najefektowniejszych akcji tygodnia ligi NBA. Najlepsza koszykarska liga świata ma kolejną gwiazdę - to skrzydłowy Los Angeles Clippers, Blake Griffin.

Specjalista od double-double i wsadów

Zanim trafił do NBA Griffin zbierał koszykarskie szlify w Oklahomie. Najpierw był gwiazdą licealnej drużyny Oklahoma Christian School, z którą zaliczył dwa mistrzostwa stanu, a indywidualnie zgarnął m.in. tytuł MVP sezonu i tytuł mistrza wsadów. Próbka jego ówczesnych umięjętności powyżej.

Przez kolejne dwa sezony grał dla University of Oklahoma. Ze statystykami na poziomie prawie 19 punktów i niemal 12 zbiórek na mecz był niekwestionowanym liderem Sooners. W swoim drugim uniwersyteckim sezonie zaliczył aż 30 double-double i prawie wyrównał ustanowiony w 1987 roku rekord NCAA. Wtedy David Robinson zaliczył 31 double-double.

Dunk na dobry początek

Numer jeden draftu z 2009 roku w NBA zadebiutował... rok później. Wszystko przez kontuzję, która skutecznie przeszkodziła mu we wcześniejszym pojawieniu się na parkietach najlepszej koszykarskiej ligi świata. Warto było czekać - już w swoim debiucie 27 października 2010 roku Griffin zaliczył double-double: rzucił 20 punktów i miał 14 zbiórek. Na dodatek już pierwsza punktowa akcja młokosa z Clippers była ozdobą pojedynku z Portland Trail Blazers. Griffin wyraźnie zasugerował, że efektowne wsady będą od teraz jego znakiem rozpoznawczym.

Knicks: wielkie latanie nad gigantami z Nowego Jorku

Griffin kontra kolosy z New York Knicks. W listopadzie 2010 roku skrzydłowy Clippers pokazał, że przewaga wzrostu nie robi na nim specjalnego wrażenia. Przy okazji pojedynku z Knicks w Staples Center najpierw prawie przefrunął nad wyższym o osiem centymetrów Timofiejem Mozgowem, a kilka minut później przeprowadził kontrę w której - poza koszem - jego ofiarą padł Danilo Gallinari. Griffin zdobył tego wieczoru aż 44 punkty i miał 15 zbiórek.

Detroit: przechwyt z efektownym finiszem

Griffin potrafi nie tylko wykorzystać świetne podania kolegów z Clippers, ale także samemu wykreować sobie okazję do wsadu, dzięki umiejętności przechwytywania piłki - pokazał to m.in. przeciwko Detroit Pistons, kiedy przechwycił podanie Rodney'a Stuckey'a i w kontrze wsadził nad nim piłkę wykonując obrót w powietrzu.

W meczu z Detroit Griffin rzucił 18 punktów i miał 18 zbiórek.

McGready tylko podziwiał

17 grudnia 2010 - ciekawe, czy ta data zapadła w pamięci Tracy'ego McGready'ego? W meczu Clippers z Detroit T-Mac stanął naprzeciw Griffina i... mógł tylko podziwiać jak skrzydłowy z LA przelatuje obok niego robiąc pełny obrót w powietrzu. Na dodatek goście z Miasta Aniołów wygrali w Motown 109:88 a środkowy Clippers był najskuteczniejszy na boisku - zdobył 24 punkty i miał 17 zbiórek. Dla porównania McGready rzucił... 6 punktów.

Houston: na złamanie karku

Pięć dni później - 22 grudnia 2010 roku - Clippers podejmowali Houston Rockets. Przegrali 92:97. W ekipie gospodarzy najlepszy był oczywiście Griffin. Zakończył mecz z dorobkiem 24 punktów, 18 zbiórek i tego efektownego ''alley oopa''. Lider Clippers miał szczęście - niewiele brakowało a w koszu oprócz piłki, wylądowałoby jeszcze jego uzębienie.

Griffin kontra Gortat

Wśród ''ofiar'' Griffina jest także Marcin Gortat. Pod koniec roku Phoenix Suns Polaka przegrało z Clippers 103:108 a jednym z głównych odpowiedzialnych za porażkę Słońc był skrzydłowy zespołu z Kalifornii. Rzucił 28 punktów i miał 12 zbiórek. Kolejne double-double w karierze okrasił takim wsadem nad/obok (niewłaściwe skręślić) Gortatem.

Król wsadów 2011

20 lutego 2011 roku Griffin sięgnął po swoje pierwsze trofeum w NBA. Podczas odbywającego się w hali Los Angeles Clippers Weekendu Gwiazd NBA wygrał efektowny konkurs wsadów. W finałowej akcji Griffin przeleciał nad samochodem, z którego piłkę podał mu klubowy kolega Byron Davis.

Nie zawsze się udaje

Listopad 2010 - meczu z Pistons Griffin próbował po raz kolejny wsadzić piłkę nad Stuckey'em - po otrzymaniu piłki w kontrze wybił się tuż za linią rzutów wolnych, ale w powietrzu został sfaulowany i nie "dociągnął" piłki do obręczy. Gdyby mu to wyszło...

W meczu z Minnesota Timberwolves Griffin chciał aż za bardzo. Na dodatek zapomniał, że kosz jest przyczepiony do tablicy. Efekt? Dodam tylko, że ktoś jakiś czas temu wpadł na doskonały pomysł i obłożył krawędzie tablic materiałem ''griffinoodpornym''.

Więcej o: