Sport.pl

Mundial 2014. Messi niejedno ma imię, czyli pięć rzeczy których się dowiedzieliśmy z finału o...

Finał był najlepszym zakończeniem najlepszego mundialu jaki pamiętam. Cztery lata temu czekaliśmy na finał Hiszpania - Holandia jak na święto. A wyszedł gniot. Teraz dostaliśmy dokładnie to, czego się spodziewaliśmy: dwa kontrastujące style, jak najmniej kalkulowania w ataku, błyskawiczne powroty do obrony - pisze Paweł Wilkowicz, wysłannik Sport.pl na mundial w Brazylii.
Rezerwowy Mario Goetze dał Niemcom zwycięstwo Rezerwowy Mario Goetze dał Niemcom zwycięstwo Fot. Victor R. Caivano

...Mario Goetzem.

Nie dał rady Messi argentyński, to znalazł się niemiecki. I to jak: taki gol, o taką stawkę, to jest piłkarska nieśmiertelność. Zwłaszcza po tym, co Goetze przeszedł podczas mundialowych tygodnie. Już samo to, że został niespodziewanym bohaterem, pokazuje, jaki był dla niego turniej. Ciągle pod górę, mimo że to on wywalczył karnego który złamał opór Portugalii w pierwszym meczu, mimo tego że strzelił jedną bramkę. Goetze rozczarowywał, przepadał na długie minuty bez wieści. Do tego stopnia, że Joachim Loew zaczął stawiać na Miroslava Klosego, wierząc że ten nawet jeśli gola nie strzeli - a strzelił dwa - to zamęczy rywali swoimi wymierzonymi sprintami, zaora sobą boisko. W finale zaorał. A potem zrobił miejsce dla Messiego.

...finale.

Był najlepszym zakończeniem najlepszego mundialu jaki pamiętam. Cztery lata temu czekaliśmy na finał Hiszpania - Holandia jak na święto. A wyszedł gniot. Teraz dostaliśmy dokładnie to, czego się spodziewaliśmy: dwa kontrastujące style, jak najmniej kalkulowania w ataku, błyskawiczne powroty do obrony. Niemcy wierzący w siłę posiadania piłki, i Argentyna w siłę kontrataku. Gdyby tak jeszcze napastników nie paraliżowała presja... Ale nawet bez goli to był mecz z innego świata niż poprzednie 0:0 Argentyny z Holandią. A jaka była presja, widać było po liderach. Toni Kroos podawał do Gonzalo Higuaina, gdy ten zmarnował najlepszą sytuację w meczu, już na początku. A potem to Kroos mógł strzelić gola po błędzie Javiera Mascherano, który w Argentynie podczas mundialu wyrósł na bohatera co najmniej równego Messiemu.

...Niemcach.

Na powtórkę z 7:1 przeciw naiwnej Brazylii nie mieli z Argentyną szans. Ale nawet spróbować takiej gry nie mieli okazji, bo tuż przed meczem stracili Samiego Khedirę. Jednego z bohaterów meczu z Brazylią, jednego z najlepszych na świecie specjalistów od wybierania takiego momentu na przerwanie akcji, gdy to rywala najbardziej zaboli, gdy najtrudniej mu będzie się przeorganizować. To dlatego Joachim Loew mówił, gdy Khedira leczył kontuzję, że miejsce w kadrze na niego czeka. A Carlo Ancelotti w Realu nie przestawał do Khediry dzwonić podczas leczenia, zapewniać jak jest dla niego ważny. I wystawił go już przy pierwszej okazji, w finale Ligi Mistrzów. Wtedy chyba przedwcześnie. Loew trafił na właściwy moment. Ale stracił Khedirę przed najważniejszą próbą. Potem stracił też zastępującego go Christopha Kramera, debiutanta w pierwszym składzie. A Niemcy i tak dalej grali ładnie i ryzykownie. Dotychczas każdy rywal Argentyny grał przeciw niej najgorszy mecz w turnieju. Bardziej myśląc o tym, jaki sposób znaleźć na Leo Messiego, niż o swojej grze. Niemcy mieli chwilami ten problem, zwłaszcza na początku, gdy Benedikt Hoewedes cały czas znikał z lewej strony, robiąc miejsce dla argentyńskich ataków. Ale i to minęło. A kluczowe było, że w osłabionej drużynie lepiej zagrali ci, do których dotychczas było wiele zastrzeżeń. Zwłaszcza Mesut Oezil i Jerome Boateng. O Goetzem było już wcześniej.

Alejandro Sabella nie wierzy w to, co się stało Alejandro Sabella nie wierzy w to, co się stało Fot. Natacha Pisarenko/AP

...Argentyna.

Na poprzedni mundial do Brazylii nie przyjechała, bo zakochana w swojej ?La Nuestrze?, najlepszej epoce argentyńskiego ligowego futbolu, turniej zlekceważyła. Teraz do Brazylii przyjechała wyliczając, jak co cztery lata, ile jej napastnicy strzelili bramek w wielkich ligach. Ale trener Alejandro Sabella szybko się zorientował, że nie tędy droga. Przestawił drużynę skupioną na ataku na obronę. Nazywali to argentyńskim catenaccio, ale nie nudziło. Bo Argentyna walczyła tu, jak powiedział Bastian Schweinsteiger przed meczem, jak stado wilków. A do tego - ze sprytem. Oddała Niemcom rolę faworyta, a razem z nią piłkę. Podawanie jej sobie w środku boiska Argentyńczyków nie interesowało. Oni mieli tam swoje miejsce do rozpędzania się z piłką. Niemcy sobie z tym nie radzili, zwłaszcza z szybkością Ezequiela Lavezziego w pierwszej połowie. Argentyna miała więcej szans niż ktokolwiek mógł przypuszczać. Gonzalo Higuain, Messi, Rodrigo Palacio w dogrywce. To było kilka darowanych Niemcom żyć. Z wzajemnością, zwłaszcza w sytuacji gdy Hoewedes trafił w słupek.

Christoph Kramer znokautowany podczas finału mundialu w Brazylii Christoph Kramer znokautowany podczas finału mundialu w Brazylii Fot. Themba Hadebe/AP

...kontuzjach głowy.

Sytuacja z Kramerem była już kolejną w tym turnieju, gdy piłkarz, lekarz, trener niepotrzebnie ryzykują dalszą grę mimo podejrzeń, że mogło dojść do wstrząśnienia mózgu. Ale problem jest bardziej skomplikowany niż tylko zaniedbania komisji medycznej FIFA czy brawura (głupota?) sztabu reprezentacji. Trudno porównywać futbol do innych sportów, bo tutaj system zmian sprawia, że unika się ich za wszelką cenę. To zachęta do ryzykowania zdrowia. I prawdę mówiąc, nie widać dobrego wyjścia z sytuacji. Oczywiście, piłkarze mogliby po prostu bardziej szanować siebie i rywala. Manuel Neuer jest tak znakomitym bramkarzem, że napastnicy tchórzą na sam jego widok, jak Higuain gdy strzelał obok bramki. Takich wyskoków jak przy starciu z Higuainem Neuer nie potrzebuje. Nawet jeśli sędzia uznał że faulu Neuera nie było, to atak mógł się skończyć fatalnie.

Więcej o: