Wydarzenia roku. Wszystkie mgnienia polskiego sportu

Wypadek Kubicy, kryształowa Kowalczyk, złoto Wojciechowskiego, walka Adamka, awans Wisły i Legii - tymi  wydarzeniami żyli w 2011 roku polscy kibice

Wenta zdziwiony, obolały i przegrany

- Stoi przed wami człowiek, który czuje na sobie odpowiedzialność, niedosyt, złość. Jestem tym wszystkim rozczarowany, zdziwiony, obolały, przegrany - możecie tych określeń użyć, w jakiej chcecie kolejności - mówił dziennikarzom Bogdan Wenta, trener reprezentacji piłkarzy ręcznych. Na mistrzostwach świata w Szwecji jego zespół bronił brązowego medalu, ale zajął dopiero ósme miejsce. Na dodatek w ostatnim meczu z Węgrami przegrali awans do igrzysk w Londynie. Polacy wyglądali w tym spotkaniu jak pięściarz po ciężkich nokdaunach, który nie ma już przekonania co do sensu dalszej walki. Co drugi zawodnik miał bandaże, opaski, plastry na nogach i rękach. Byli też rozbici psychicznie. Część z nich sugerowała nawet, że czas na pożegnanie reprezentacji, trener zresztą wysyłał podobne sygnały do kilku zawodników.
Bogdana Wenty i jego herosów tym razem nie było stać na cud.

LA Lakers - Phoenix Suns. Kobe Bryant atakuje, Marcin Gortat broni LA Lakers - Phoenix Suns. Kobe Bryant atakuje, Marcin Gortat broni Fot. Jae C. Hong AP

Hammertime Gortata

Środa - 16 punktów, piątek - 19, niedziela - 25! Tak wyglądał koniec stycznia w wykonaniu Marcina Gortata, który po transferze z Orlando Magic do Phoenix Suns odżył. - Martwię się o przyszłość, bo takimi meczami podnoszę sobie poprzeczkę - mówił pół żartem, pół serio Polak po zwycięstwie 104:102 nad New Orleans Hornets. W tym meczu ustanowił punktowy rekord kariery.
Statystyk do końca sezonu już nie poprawił, ale w meczu z LA Lakers, który Suns przegrali 137:139 po trzech dogrywkach, Gortat zdobył 24 punkty, miał 16 zbiórek. Po spotkaniu powiedział: - To był najbardziej ekscytujący mecz w moim życiu.
Polak był w pierwszej połowie roku w świetnej formie, ale kibice nie podziwiali go na mistrzostwach Europy. Koszykarz nie wykazał determinacji, by zagrać w kadrze, a związek nie był w stanie zapewnić ubezpieczenia, którego Gortat się domagał. Bez niego Polacy sensacyjnie pokonali mistrza świata Turcję, ale przegrali z Wielką Brytanią i nie wyszli z grupy.

Justyna kryształowa. Znów

- Tak wzruszona jeszcze nie byłam - uśmiechała się szczęśliwa Justyna Kowalczyk, kiedy w marcu w szwedzkim Falun odbierała Kryształową Kulę za zdobycie Pucharu Świata. Nasza biegaczka po raz trzeci z rzędu była najlepsza w narciarskim peletonie, który ścigał się od listopada do marca. - Nigdy nie byłam w takiej formie, jak w tym sezonie. Nigdy wcześniej nie czułam się tak mocna, ale paradoksalnie wygrałam najmniej startów, odkąd zdobywam Kryształowe Kule. W tym roku zarezerwowane dla mnie było głównie drugie miejsce - podsumowała sezon Polka, która wygrała dwa biegi. Numerem jeden najczęściej była Norweżka Marit Bjǿrgen.
Biegaczka z Kasiny Wielkiej po raz drugi z rzędu przekroczyła barierę 2 tys. punktów w sezonie - przed nią nie dokonał tego nikt. Do tego w trzecim z kolei sezonie z najważniejszej imprezy roku znowu przywiozła trzy medale. W 2009 roku na MŚ w Libercu była podwójną mistrzynią świata, zdobyła też brąz. Na igrzyskach w 2010 roku w Vancouver każdy z trzech krążków był innego koloru. Na tegorocznych MŚ wywalczyła dwa srebra i brąz.

Rozbity samochód Roberta Kubicy Rozbity samochód Roberta Kubicy Fot. Gianni Chiaramonti AP

Wypadek Kubicy

Na pierwszym odcinku specjalnym rajdu Ronde di Andora prowadzona przez Roberta Kubicę skoda fabia s2000 evo2 uderzyła w barierę. Ta pękła, stal wbiła się w samochód, miażdżąc prawe kończyny kierowcy. - Od razu widziałem, że Robert ma złamaną rękę i nogę - to były złamania otwarte - opisywał jadący z Kubicą pilot Jakub Gerber. - Docierało do mnie to, że jeśli przyjazd strażaków się opóźni, to z wraku możemy wyjmować już tylko jego ciało.
Kubica był w stanie krytycznym, walka na stole operacyjnym trwała kilka godzin. Lekarze mówili potem, że wyglądał tak, jakby w jego ciele wybuchła bomba. Od 6 lutego, gdy wydarzył się wypadek, przeszedł wiele operacji i zabiegów, żmudną rehabilitację. Wciąż jednak nie może wrócić do samochodu F1. Czy kiedykolwiek będzie mógł? Nie wiadomo. Polaka chce w zespole wielkie Ferrari, ale jego świetnie zapowiadająca się kariera stanęła pod znakiem zapytania.

Kamil Stoch i Adam Małysz Kamil Stoch i Adam Małysz Fot. Fot . Marek Podmokly / Agencja gazeta

Małysz kończy karierę

20 marca 2011 r. Adam Małysz oddał ostatni skok w karierze w konkursie Pucharu Świata. W finale w Planicy zajął trzecie miejsce. Skończyła się dekada Małyszomanii. Polak skończył karierę na szczycie. W ostatnim swoim sezonie zajął trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata i zdobył brązowy medal mistrzostw świata w Oslo. Ostatnie zawody Małysza wygrał Kamil Stoch. Można więc powiedzieć, że w Planicy odbyła się symboliczna zmiana warty.

Wielkie, górskie rozstanie

Po 12 latach współpracy, która przyniosła srebro na igrzyskach w Pekinie, mistrzostwo Europy oraz mistrzostwo świata, rozpadł się duet Andrzej Piątek - Maja Włoszczowska. - Nasze wizje przygotowań do igrzysk się różniły - mówił w lipcu trener. - Każdy układ się kiedyś wyczerpuje - tłumaczyła kolarka.
Dwa miesiące później Włoszczowska zdobyła srebro MŚ, a gdyby nie pęknięta opona, miałaby złoto. W Champéry Polka złapała gumę w najmniej dogodnym momencie - kiedy prowadziła wraz z Kanadyjką Catharine Pendrel. Spadła na czwarte miejsce, bo kilkaset metrów musiała pokonać biegiem. Odrobiła straty i na mecie z przewagą 28 s szybsza była tylko Kanadyjka.
- Była wielka szansa na tytuł, najpierw byłam niezwykle szczęśliwa, ale teraz, kiedy patrzę na czasy rund, trochę mi szkoda, że nie obroniłam mistrzostwa. Byłam w sobotę silniejsza od Pendrel - mówiła Włoszczowska.

Michael Phelps(środek), Konrad Czerniak (z prawej) i Tyler McGill podczas finału na 100 metrów stylem motylkowym Michael Phelps(środek), Konrad Czerniak (z prawej) i Tyler McGill podczas finału na 100 metrów stylem motylkowym Fot. CHRISTINNE MUSCHI REUTERS

Wicemotyl świata

Tylko Michael Phelps pokonał Konrada Czerniaka w prestiżowym i widowiskowym finale sprintu na 100 m stylem motylkowym podczas mistrzostw świata w Szanghaju. Polak stoczył porywający pojedynek o srebro z Amerykaninem Tylerem McGillem i trenującym w Kalifornii Kenijczykiem Jasonem Dunfordem. Na ostatnich pięciu metrach miał - oprócz fantastycznej formy i woli walki - odrobinę szczęścia. Idealnie wpasował ostatni ruch, co jest szalenie ważne w sprincie delfinem przy długich cyklach pracy ramion. Udało mu się dotknąć ściany bez choćby minimalnej straty czasu. Dzięki temu wyprzedził McGilla o 0,1 s, czyli niecałe 20 cm, i pobił rekord Polski niemal o sekundę (z 52,03 na 51,15 s).
Medal Czerniaka był jedynym dla Polski. Lepiej było na mniej prestiżowych, grudniowych mistrzostwach Europy na krótkim basenie w Szczecinie. Tam Czerniak wywalczył dwa złota, Radosław Kawęcki dołożył dwa kolejne, a jedno Mateusz Sawrymowicz.

Od lewej: Piotr Protasiewicz, Jarosław Hampel i Tomasz Gollob ze złotymi medalami gorzowskiego finału DPŚ 2011 Od lewej: Piotr Protasiewicz, Jarosław Hampel i Tomasz Gollob ze złotymi medalami gorzowskiego finału DPŚ 2011 Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta

Polscy żużlowcy po raz trzeci z rzędu mistrzami świata

Polscy żużlowcy po raz piąty w historii i trzeci z rzędu zdobyli Drużynowy Puchar Świata. Po emocjonującej walce drużyna w składzie Tomasz Gollob, Jarosław Hampel, Krzysztof Kasprzak, Piotr Protasiewicz i Janusz Kołodziej pokonała w Gorzowie Wielkopolskim Australijczyków w walce o złoto. - Mamy team, który ciężko pracuje i nie przejmuje się jednym przegranym biegiem - powiedział po zawodach Gollob, którego występ w roli jokera w dziesiątym biegu okazał się przełomowym momentem turnieju. Polacy odrobili wtedy stratę do prowadzących wtedy Australijczyków.

Piotr Siemionowski Piotr Siemionowski Fot. LASZLO BALOGH REUTERS

Bolt i twardziel w kajakach

- Na starcie staję z jasnym celem. Płynę nie po to, by zdobyć medal, tylko by wygrać - mawia Piotr Siemionowski. 23-letni kajakarz, który startuje w sprincie na 200 metrów, w sierpniowych mistrzostwach świata na Węgrzech wywalczył złoto. Tym samym wykonał kolejny krok, bo w 2010 roku w MŚ był trzeci, a potem zwyciężył w mistrzostwach Europy. Po triumfie na Węgrzech nie ukrywał, że jego kolejny cel to złoto na igrzyskach w Londynie.
Złoto na Węgrzech zdobył też Marek Twardowski - w nieolimpijskiej konkurencji K-1 500 metrów. W 2009 roku Twardowskiemu wycięto dwa metry jelita, po dwóch operacjach kajakarz schudł prawie 20 kilogramów. Diagnoza lekarzy: nie wrócisz do sportu. A jednak wrócił, i to jak!

Rekord i złoto o tyczce

Najpierw w Szczecinie 22-letni Paweł Wojciechowski poprawił 23-letnie osiągnięcie Mirosława Chmary w skoku o tyczce. 15 sierpnia przeskoczył poprzeczkę zawieszoną na 5,91 metra. - Z wrażenia nie spałem pół nocy. Patrzyłem w sufit i układałem sobie to wszystko w głowie - mówił Wojciechowski.
Dwa tygodnie później, tuż po zdobyciu złotego medalu mistrzostw świata w Daegu, gdzie skoczył 5,90, był już w totalnym szoku: - Pewnie przez tydzień ciężko będzie mi powiedzieć, co się stało. Jestem przerażony, ale cóż, stało się. Trzy duże imprezy i trzy złota. Nie wiem, czy to się kiedykolwiek powtórzy - zastanawiał się lekkoatleta, który przed MŚ wygrał także młodzieżowe mistrzostwa Europy i wojskowe MŚ.
To był niesamowity sierpień Wojciechowskiego, tym bardziej że w Daegu Polak awansował do finału z ostatniego miejsca w kwalifikacjach. Największa postać w światku tyczkarskim Steve Hooker, który odpadł, powiedział do niego: ?Dostałeś drugie życie. Nie zmarnuj go!". Nie zmarnował.

Znokautowane marzenia Adamka

- Zawiodłem was. Miałem zwyciężyć, a przegrałem. Chciałem być wielkim mistrzem, byłem gorszy - mówił Tomasz Adamek po przegranej walce z Witalijem Kliczko we Wrocławiu. Pojedynek rozstrzygnął się w drugim starciu, gdy Ukrainiec wykonał swoją popisową akcję - lewą ręką przygotował grunt i potężnie uderzył prawą. Adamka odrzuciło na dwa metry, Polak osunął się na liny. Nie przewrócił się, ale to był początek końca. Sędzia przerwał jednostronny pojedynek po kilkunastu ciosach Kliczki w 10. rundzie, które Polak przyjął bez odpowiedzi. - Adamek może i jest najlepszym pięściarzem świata, ale na pewno nie w wadze ciężkiej. Popełnił błąd, przenosząc się tu - oceniał zwycięski Kliczko.
Walkę Adamek - Kliczko na inaugurację stadionu we Wrocławiu oglądało aż 43 tys. kibiców.

Reprezentacja siatkarzy Reprezentacja siatkarzy Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Trzy podia polskich siatkarzy

 

Uśmiechnięty, ale z reguły chłodny Włoch, Andrea Anastasi w roli trenera zapewnił Polakom w 2011 r podium razy trzy - brąz w LŚ, ME i srebro w uznawanym za najważniejszy siatkarski turniej Pucharze Świata. Przede wszystkim jednak nowy selekcjoner zdobył wielką sympatię kibiców.
Nie poszedł drogą poprzedników, którzy dzielili sezon na imprezy mniej i bardziej istotne. W każdym turnieju szedł po sukces, wcześniej go zapowiadając. Nie kalkulował, wystawiał możliwie najsilniejszy skład. Nie biadolił na trudne warunki pracy, nie stękał o nieobecności kilku czołowych graczy, którzy od kadry postanowili odpocząć lub - jak Mariusz Wlazły - po prostu nie chcieli w niej grać.

Uśmiechnięty, ale z reguły chłodny Włoch, Andrea Anastasi w roli trenera zapewnił Polakom w 2011 r podium razy trzy - brąz w LŚ, ME i srebro w uznawanym za najważniejszy siatkarski turniej Pucharze Świata. Przede wszystkim jednak nowy selekcjoner zdobył wielką sympatię kibiców.Nie poszedł drogą poprzedników, którzy dzielili sezon na imprezy mniej i bardziej istotne. W każdym turnieju szedł po sukces, wcześniej go zapowiadając. Nie kalkulował, wystawiał możliwie najsilniejszy skład. Nie biadolił na trudne warunki pracy, nie stękał o nieobecności kilku czołowych graczy, którzy od kadry postanowili odpocząć lub - jak Mariusz Wlazły - po prostu nie chcieli w niej grać.

Agnieszka Radwańska Agnieszka Radwańska Fot. Vadim Ghirda AP

Radwańska ninją

Fantastyczny finisz sezonu Agnieszki Radwańskiej. Polka wygrywa turnieje w Pekinie i Tokio. Przebojem zdobywa miejsce w kończących sezon mistrzostwach WTA. Fani nazywali krakowiankę Polską Ninją ze względu na na kocie ruchy i świetną technikę. Media nie są zgodne. Zastanawiają się, czy Radwańska wykorzystała zmęczenie rywalek, czy też pokazała, że może wbić się do ścisłej światowej czołówki na stałe.

Polski przebój reprezentacyjny

Sekundy dzieliły piłkarzy od historycznego triumfu nad Niemcami, sekundy dzieliły też Franciszka Smudę od meczu mitu założycielskiego drużyny na Euro - to był tylko sparing, ale też chyba jedyny za jego kadencji, który podniósł nam poziom adrenaliny i miał potencjał, by stać się tym, czym dla Leo Beenhakkera stało się zdumiewające zwycięstwo nad Portugalią. Triumfem, do którego selekcjoner mógłby się odwoływać, budować na nim zaufanie kadrowiczów do swoich umiejętności, niemożliwe czynić możliwym. Choć bowiem Polacy tracili panowanie nad sytuacją, ilekroć Niemcy przyspieszali, to rywale pozostają chyba głównymi faworytami mistrzostw. A my razem z nimi pozostaniemy jedyną w świecie parą państw sąsiadów (odkrycie autorów encyklopedii Fuji), w której jeden nie zdołał nigdy pokonać drugiego...

Radość piłkarzy Legii w meczu ze Spartakiem Radość piłkarzy Legii w meczu ze Spartakiem Fot. Ivan Sekretarev AP

Polski przebój klubowy

Najazd Legii na Moskwę. Wyeliminowanie Spartaka, ale też Gaziantepsporu, Rapidu Wiedeń i Hapoelu, zaskoczyło nas tym bardziej, że warszawianie w europucharach wypadali słabiej od innych czołowych polskich klubów (od blisko dekady nie umieli pokonać nikogo znacznego), a w poprzednim sezonie partaczyli na potęgę także w kraju.Latem trener Skorża dostał wsparcie charyzmatycznego adiutanta. Michał Żewłakow (35 lat) to na murawie istny wicetrener, bez przerwy przemawiający do młodszych kolegów i chętnie przez nich słuchany. Dyryguje, organizuje, tłumaczy, ruga. Choć sam miewa wstydliwe wpadki, to wielu partnerów czyni wyraźnie lepszymi piłkarzami. Można się spodziewać, że nawet jeśli pewnego dnia kontrolę nad sytuacją straci Skorża, zapanuje nad nią Żewłakow. To transfer bezcenny, tak samo jak bezcenna w ataku jest inteligencja i pazerność na udział w każdej akcji Danijela Ljuboji (33 lata). Z tymi dwoma wieżami na obu krańcach boiska ewentualna niesubordynacja generała stojącego przy linii bocznej stała się zagrożeniem dla jego ludzi nieco mniejszym.

Krzysztof Włodarczyk Krzysztof Włodarczyk Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta

Krzysztofa Włodarczyka zmagania z sobą i rywalami

W kwietniu w bydgoskiej hali Łuczniczka Włodarczyk Krzysztof Włodarczyk długo musiał się tłumaczyć z nieprzekonującego zwycięstwa nad Francisco Palaciosem.
Wtedy jeszcze nie było powszechnie wiadomo, co się dzieje w życiu prywatnym pięściarza - męża i ojca rodziny. A działo się źle. Tylko napomknięcia z ekipy i zdawkowe opisy szaleństw Włodarczyka na zgrupowaniach i wyjazdach mogły wskazywać, że historia osobista boksera zmierza do dramatycznego epilogu.
Rozwiązanie było rzeczywiście gwałtowne.
Włodarczyk spożył garść antydepresantów. Część mediów uznała to za próbę samobójczą, choć w rzeczywistości był to tylko sygnał dla najbliższych. Pięściarz spędził noc w szpitalu. Ten gest nie miał konsekwencji dla zdrowia Włodarczyka, ale mógł mieć olbrzymie dla jego życia osobistego i dla kariery.
Wkrótce potem Włodarczyk podpisał kontrakt na pojedynek z Dannym Greenem. To była decyzja dość ryzykowna, zwłaszcza że pojedynek miał odbyć się w Australii. I Włodarczyk rzeczywiści był bliski porażki. Był wolniejszy, jego uderzenia rywal przewidywał, więc ich łatwo unikał lub je wyłapywał. Polak niby parł do przodu, ale nie ponawiał ataków, a inicjatywę miał kontrujący Green. W 10. rundzie wszystko się odmieniło. Greenowi wypadał ochraniacz z ust, a to w boksie oznacza jedno - kłopoty z kondycją. Włodarczyk najpierw rozbił mu nos, a potem posłał na deski.

Koszulka bez orła Koszulka bez orła Fot. Maciej Świerczyński / Agencja Gazeta

Koszulka reprezentacji Polski bez orzełka

Dzień przed meczem reprezentacji Polski z Włochami PZPN zaprezentował nowe wzory koszulek drużyny narodowej. Z piersi piłkarzy zniknął orzełek. Związek zastąpił go swoim logo. Decyzja PZPN wywołała wielkie kontrowersje i głośnych protestów. W końcu orzełek wrócił na pierś polskich piłkarzy.
- Przez ostatnie dwa tygodnie nad wyglądem koszulek reprezentacji dyskutowała cała Polska. Wysłuchaliśmy uważnie wszystkich opinii. W tej sprawie popełniliśmy błąd. Godło narodowe nie powinno zniknąć z koszulek reprezentacji Polski w piłce nożnej, która jest dobrem nas wszystkich. Dziś możemy tylko przeprosić, że do takiej dyskusji w ogóle doszło - powiedział Grzegorz Lato prezes PZPN.

Adrian Mierzejewski Adrian Mierzejewski Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Adrian Mierzejewski najdroższym polskim piłkarzem

Jeszcze nigdy za polskiego piłkarza nie zapłacono aż tyle. Adrian Mierzejewski z Polonii Warszawa został kupiony przez turecki Trabzonspor za 5,25 mln euro. Prezes stołecznego klubu Józef Wojciechowski długo utrzymywał, że pomocnik reprezentacji Polski nie jest na sprzedaż. W końcu jednak uległ. - Jestem twardym negocjatorem, a Adrian - świetnym zawodnikiem - mówił potem w wywiadzie dla Gazety Wojciechowski. - Nie zależało mi też szczególnie na pieniądzach, nie mogłem sobie pozwolić na zejście poniżej pewnego - z mojej perspektywy - przyzwoitego minimum. Otoczenie podpowiadało mi sprzedaż Adriana za 3 mln euro, i to pół roku temu. Nie było to jednak w interesie drużyny ani moim. Padł polski rekord transferowy, a myślę, że Turcy byli gotowi zapłacić nawet 6 mln.