W którym sporcie zarabiają najlepiej, czyli czy młody skoczek narciarski może być spokojny o swój byt?

Piłka, rower, samochód? Każdy rodzic chce zaszczepić w swoim dziecku pasje od najmłodszych lat. Jeśli ta pasja przeradza się później w coś, z czego można się utrzymać to jeszcze lepiej, ale to potrafią tylko nieliczni. W końcu oprócz treningu od najmłodszych lat potrzebny jest też wielki talent. Sprawdziliśmy jednak, którym sportowcom powodzi się najlepiej. Wzięliśmy pod uwagę tylko umowy z "pracodawcą" i zarobki za to, co dany człowiek pokazuje na arenach sportowych. Potencjał reklamowy odłożyliśmy tym razem na bok. Przy każdym ze sportów podajemy dwa przykłady sportowców, jednego ze ścisłego topu i drugiego dobrego, ale nie z czołówki zarabiających.
Lewis Hamilton (z przodu) i Felipe Massa (z tyłu) Lewis Hamilton (z przodu) i Felipe Massa (z tyłu) Fot. Andre Penner AP

F1

Na zdjęciu: Lewis Hamilton (z przodu) i Felipe Massa (z tyłu)

Lewis Hamilton 106 000 000 mln zł rocznie (8 833 333 mln zł miesięcznie)

Felipe Massa 17 200 000 mln zł rocznie (1 433 333 mln zł miesięcznie)

Okazuje się, że znakomicie radzą sobie kierowcy F1. Szef F1 Bernie Ecclestone przyznał ostatnio, że nie ma zamiaru kierować promocji tego sportu do młodszych kibiców, ponieważ nie przyniosą mu większego zysku. Przekaz był więc jasny, w tym sporcie pieniądze są na piedestale jeszcze mocniej niż w innych dyscyplinach. Kierowcy otrzymują lukratywne kontrakty, a choć w Polsce od czasu wypadku Roberta Kubicy F1 raczej traci na popularności, to w innych krajach dużo zyskuje. Lewis Hamilton, który jest związany z Mercedesem lukratywnym kontraktem został ostatnio nawet sportową osobowością roku w Wielkiej Brytanii, gdzie rządzi przecież piłka nożna.

Przywołajmy tu więc przykład Roberta Kubicy, który był jedynym Polakiem w F1. Swoją "karierę" rozpoczął ścigając się na gokartach i trenując na asfaltowym placyku przy stadionie żużlowym Wandy Kraków, a licencję kartingową uzyskał mając ledwie dziesięć lat. Szybko zaczął zdobywać tytuły mistrza kraju w różnych kategoriach wiekowych, ale już mając 13 lat wyjechał do Włoch, by tam rozwijać swój talent...

Należy oczywiście dodać, że potencjał reklamowy kierowców F1 jest wysoki głównie na rynkach zainteresowanych tym sportem. Gwiazdy pokroju Hamiltona, czy Schumachera, które są kojarzone przez ludzi interesującymi się sportem okazjonalnie zdarzają się tam rzadko. Nie wspominając już o niższych klasach wyścigowych. W końcu ilu kierowców Formuły 3 będzie znało 100 przypadkowo zapytanych na ulicy ludzi?

Nick Young (z lewej) i Kobe Bryant Nick Young (z lewej) i Kobe Bryant Jae C. Hong (AP) / Ann Heisenfelt (AP)

Koszykówka

Na zdjęciu: Nick Young (z lewej) i Kobe Bryant

Kobe Bryant 72 850 000 mln zł rocznie (6 070 833 mln zł miesięcznie)

Nick Young 15 482 702 mln zł rocznie (1 290 225 mln zł miesięcznie)

Jak wspomniałem w pierwszym slajdzie, gdybym pod uwagę, obok czynnika sportowego, brał także czynnik reklamowy, o fotel lidera biłby się pewnie koszykarz z piłkarzem. W tym zestawieniu na drugim miejscu umieściłem jednak tych, którzy wielkie pieniądze zdobywają w NBA. Kobe Bryant, który może pochwalić się niesamowitą umową z Los Angeles Lakers, na mocy której 35-latek zarabia ponad 72 mln zł rocznie. Sytuacja jest w tej chwili patowa, gdyż największe gwiazdy (także LeBron James) podpisują dość krótkie umowy, bo właśnie za dwa lata będzie renegocjowana umowa między ligą, a organizacją zawodników i niewykluczone, że dzięki niej koszykarze wywalczą sobie prawo do jeszcze wyższych zarobków. Żadna z megagwiazd nie chce się w tej sytuacji wiązać zbyt długim kontraktem z jakimkolwiek zespołem.

Niepodważalny jest jednak potencjał reklamowy takich koszykarzy. Michael Jordan choć karierę zakończył już kilka ładnych lat temu wciąż jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych osób w świecie sportu, a Kobe Bryant i LeBron James to obecnie sportowcy, bez których Nike nie wyobraża siebie na - potężnym przecież - amerykańskim rynku.

Naszym jedynym reprezentantem w NBA jest obecnie Marcin Gortat, który w młodości miał zostać piłkarzem. Trenował nawet w ŁKS-ie i był nieźle zapowiadającym się bramkarzem, a swojej mamie opowiadał o tym, że w przyszłości będzie grał w Bundeslidze. Ostatecznie skończył jednak w NBA i z której strony by nie spojrzeć, czy to finansowej, czy to sportowej, to chyba nieźle na tym wyszedł

Piłka nożna

Na zdjęciu: Tom Cleverley kopie Wayne'a Rooney'a

Wayne Rooney 76 320 000 mln zł rocznie (6 360 000 mln zł miesięcznie)

Tom Cleverley 7 632 000 mln zł rocznie (636 tys. zł miesięcznie)

Piłkarze (zwłaszcza w Europie) są najpopularniejsi i to o kontrakty z nimi walczą największe firmy odzieżowe. Ich zarobki boiskowe także pędzą w zawrotnym tempie do góry, a to w dużej mierze przez inwestorów z bliskiego wschodu, którzy sprawiają, że takie zespoły jak PSG, czy Manchester City są w stanie zaoferować piłkarzowi pieniądze, o jakich inni sportowcy często mogą tylko pomarzyć. Problem w tym, że rozrzut między tym, ile zarabiają ci ze ścisłej czołówki, a ile zarabiają piłkarze grający w przeciętnych klubach (nawet w najlepszych ligach) jest dość spory. Tym samym Wayne Rooney, który jest gwiazdą Manchesteru United zarabia ponad dziesięć razy więcej niż Tom Cleverley, którego zespół ten chciałby się pozbyć - obecnie jest na wypożyczeniu w Aston Villi.

Zrobienie kariery w piłce, zwłaszcza międzynarodowej, często zależy od przypadku. Zagranie meczu życia akurat w najważniejszym starciu roku mocno zwiększa szanse na transfer do silniejszego klubu. Tam poprzeczka jest podniesiona wyżej, ale jeśli zawodnik stosuje odpowiedni reżim treningowy i ciężko pracuje, a przy tym ma odrobinę talentu, to ma szansę na zrobienie prawdziwej kariery. Udowadnia to zresztą Robert Lewandowski, który przecież zaczynał od bycia zwykłym, nikomu nie znanym piłkarzem w Zniczu Pruszków, a teraz jest wśród najlepszych na świecie.

Tom Brady (z lewej) i Danny Mendola (z prawej) Tom Brady (z lewej) i Danny Mendola (z prawej) Winslow Townson/USA Today Sports

Futbol Amerykański

Na zdjęciu: Tom Brady i Danny Amendola

Tom Brady 45 880 000 mln zł rocznie (3 823 333 mln zł miesięcznie)

Danny Amendola 14 570 000 mln zł rocznie (1 214 166 mln zł miesięcznie)

Ciężko powiedzieć dziecku, zwłaszcza w Polsce, by wyszło na podwórko i namówiło kolegów do zagrania w futbol amerykański, ale jak się okazuje jest to całkiem opłacalna dyscyplina sportu. Przedstawieni powyżej dwaj gracze silnego zespołu New England Patriots na zarobki nie mogą narzekać, a przecież dzięki popularności tego sportu w USA, wielu z nich jest tam kojarzonych przez opinię publiczną.

Dla Polaków nazwiskiem, które przychodzi na myśl jako pierwsze w związku z nazwą NFL jest Sebastian Janikowski. On również pierwotnie miał grać w piłkę nożną i miał nawet propozycję występów w kadrze do lat siedemnastu. Zdecydował się jednak wyjechać do swojego ojca do Stanów i tam został wypatrzony w ostatniej klasie szkoły średniej do zespołu szkolnego w Seabreeze High School. Jako kopacz, już w drugim meczu pobił rekord szkoły trafiając z 53 jardów, a tydzień później trafił już z 60 jardów, co było minimalnie gorszym wynikiem od rekordu stanu.

Dziś Janikowski jest rekordzistą jeśli chodzi o liczbę punktów dla swojego klubu: Oakland Riders. Ma także najwięcej celnych kopów i podwyższeń w historii zespołu i choć gra w jednym ze słabszych zespołów, to jest uważany za jednego z lepszych kopaczy w całej lidze.

Novak Djoković i Jerzy Janowicz Novak Djoković i Jerzy Janowicz Fot. Kirsty Wigglesworth (AP) / Ben Curtis (AP)

Tenis

Na zdjęciu: Novak Djoković i Jerzy Janowicz

Novak Djoković 44 235332 mln zł rocznie (3 686 277 mln zł miesięcznie)

Jerzy Janowicz 2 249 189 mln zł rocznie (187 432 tys. zł miesięcznie)

Dobry tenisista, to tenisista, który nie tylko ma dobre wyniki na korcie, ale będąc na nim potrafi też przekonać do siebie publiczność. W końcu dzięki ekspresyjnym zachowaniom, Tsongę, Hewitta czy Monfilsa kojarzy niemal każdy, kto ze sportem ma nieco więcej wspólnego niż tylko oglądanie meczów reprezentacji Polski raz jakiś czas. A Tomas Berdych, Milos Raonić czy Kei Nishikori, którzy zakończyli sezon wyżej niż którykolwiek z wspomnianych wyżej tenisistów? Oni są już kojarzeni nieco rzadziej.

Biorąc jednak pod uwagę względy czysto sportowe najlepiej zarabiają oczywiście ci, którzy dobrze spisują się zwłaszcza w tych większych turniejach. Najważniejsze są naturalnie zawody Wielkiego Szlema (Australian Open, Rolland Garros, Wimbledon i US Open), a później odpowiednio wysokie rangą zawody ATP. Nagrody pieniężne za poszczególne turnieje regularnie rosną, a ostatnio organizatorzy starają się też, by kobiety były jak najmniej pokrzywdzone jeśli chodzi o wyróżnienia finansowe w stosunku do mężczyzn.

Nowinką, która się niedawno pojawiła jest International Premier Tennis League. Zasilana z pieniędzy szejków impreza zrzesza najlepszych tenisistów z całego świata, którzy w czasie, gdy zazwyczaj jest przerwa między sezonami, mogą sobie dorobić dzięki graniu w takich zespołach jak Musafir.com UAE Royals, czy Micromax Indian Aces. Ostatnio na jednym z takich turniejów zagrała też Agnieszka Radwańska.

Nick Spaling (z lewej) i Evgeni Malkin (z tyłu) Nick Spaling (z lewej) i Evgeni Malkin (z tyłu) Charles LeClaire / USA Today Sports

Hokej

Na zdjęciu: Evgeni Malkin i Nick Spaling

Evgeni Malkin 29 450 000 mln zł rocznie (2 454 166 mln zł miesięcznie)

Nick Spaling 6 820 000 mln zł rocznie (568 333 tys. zł miesięcznie)

Kolejny sportem, który co prawda nie wywodzi się z USA, ale tam jest obecnie jego kolebka, jest hokej. W NHL najlepsi hokeiści nie zarabiają tyle ile gwiazdy NBA, czy NFL, ale wciąż są to sportowcy, którzy nie muszą nerwowo sprawdzać stanu konta wybierając się nawet na większe zakupy.

Przypomnijmy, że najbardziej znanym Polakiem w historii NHL jest Mariusz Czerkawski, który w niedawnym wywiadzie żałował jednak, że ciężko mu wskazać swoich potencjalnych następców - W NHL nie było nas wielu: oprócz mnie był Krzysiek Oliwa, później Wolski, który uczył się hokeja w Kanadzie. W zawodowym sporcie trudno się przebić. Szkoda, że dzieci polskich milionerów chcą zostać piłkarzami lub grać w tenisa. Inna sprawa, że bogaci rodzice nie widzą swoich pociech jeżdżących na łyżwach i walczących o krążek..."

Alberto Contador (z lewej), Mark Cavendish (w środku) Alberto Contador (z lewej), Mark Cavendish (w środku) Fot. Christophe Ena

Kolarstwo

Na zdjęciu: Alberto Contador i Mark Cavendish

Alberto Contador 12 540 000 mln zł rocznie (1 045 000 mln zł miesięcznie)

Mark Cavendish 8 000 000 mln zł rocznie (666 666 tys. zł miesięcznie)

Chciałoby się powiedzieć, że to prosta sprawa. Wystarczy wsiąść na rower i jechać przed siebie. Z jednego punktu do drugiego, jak najszybciej, a przy okazji zmęczyć się jak najmniej, by na drugi dzień być gotowym na kolejny etap. Mało kto jednak myśli o godzinach treningów wydolnościowych, czy litrach potu wylanych na siłowni.

Wizerunek kolarstwa psują w ostatnich latach afery dopingowe i z oczywistych względów, niektórym trudno uwierzyć, że dojście na szczyt bez brania niedozwolonych środków jest możliwe. Lance Armstrong, który jest największą legendą w historii tego sportu, ma udowodnione zażywanie dopingu w najlepszych latach kariery.

Nam pozostaje wierzyć, że Rafał Majka jest czysty i do swoich sukcesów doszedł wyłącznie ciężką pracą. Obecnie kolarze twierdzą, że ich reputacja mocno cierpi i niemal każdy, kto coś wygra jest traktowany jako podejrzany. Pytanie, jak długo, taka łatka będzie przyklejona do kolarzy jeżdżących najszybciej w najważniejszych wyścigach...

Bartosz Kurek i Mateusz Mika Bartosz Kurek i Mateusz Mika Jakub Ociepa

Siatkówka

Na zdjęciu: Bartosz Kurek i Mateusz Mika

Bartosz Kurek 1 850 000 mln zł rocznie (154 166 tys. zł miesięcznie)

Mateusz Mika 500 tys. zł rocznie (41 666 tys. zł miesięcznie)

Choć polscy siatkarze są mistrzami świata, wciąż nie da się powiedzieć, że na tle innych polskich sportowców zarabiają wielkie pieniądze. Oczywiście dla zwykłego Kowalskiego takie zarobki to coś, o czym może on tylko pomarzyć, ale skoro Mateusz Mika, nasz mistrz świata zarabia nieco ponad 40 tysięcy miesięcznie, a Robert Lewandowski zarabia mniej więcej sto razy tyle, to jest to najlepszy dowód na to, że możesz być najlepszy w mniej popularnej dyscyplinie, ale może jednak warto spróbować sił w którejś z tych wcześniej wymienionych?

Co ciekawe, mimo sukcesów, siatkarze są też niedoceniani na rynku reklamowym. Kojarzymy ich co prawda z pojedynczych reklam, ale nie licząc okresów, w których reprezentacja odnosi znaczące sukcesy, takich sportowców jak Wlazły, Kurek, czy właśnie Mika próżno szukać w telewizji.

Skoki narciarskie

Na zdjęciu: Piotr Żyła i Kamil Stoch (z prawej)

Kamil Stoch 508 tys. zł rocznie (42 333 tys. zł miesięcznie)

Piotr Żyła 136 912 tys. zł rocznie (11 409 tys. zł miesięcznie)

Kolejny sport w którym za sukcesem sportowym nie zawsze idą gigantyczne pieniądze. Oczywiście jest to efektem tego, że skoków narciarskich nie uprawia, ani nie ogląda cały świat, więc nawet zgarniający zwycięstwa na najważniejszych imprezach Kamil Stoch bez dochodów z reklam miałby problem ze znalezieniem się w czołówce najlepiej zarabiających polskich sportowców

Polacy mają jednak to szczęście, że dzięki Adamowi Małyszowi skoki narciarskie zyskały ogromną popularność. Każdy wie kim jest Małysz, Stoch, czy Piotr Żyła, a ich dochody reklamowe nie raz przekraczają dochody ze skoczni. Co mają jednak powiedzieć ci, którzy uprawiają skoki w innych krajach, w których jest to sport raczej egzotyczny? W końcu w tym sezonie w Pucharze Świata punkty zdobywali już Włosi, Francuzi, a nawet Bułgar. Ich wyników finansowych w trosce o przyszłość polskich skoków może jednak nie podamy...