Zdobywali dla nas medale. Została pustka po ich śmierci [ZDJĘCIA]

Dostarczali nam wielu emocji, zdobywali medale, szkolili przyszłych mistrzów sportu. Odwiedzając groby bliskich, nie zapominajmy też o tych, którzy tworzyli sportową sferę Zielonej Góry, a z różnych powodów nie ma już ich wśród nas. Warto pamiętać o tym, że niektórzy z nich ginęli, walcząc o spełnienie swoich marzeń.

Rafał Kurmański (1982-2004)

Miał niesamowity talent do jazdy na żużlu. Rafał Kurmański w Zielonej Górze bardzo szybko stał się idolem. Nie lubił jednak rozgłosu wokół siebie, sława i popularność go przytłaczały. Chyba zbyt mocno. Czy dlatego odszedł, gdy miał niespełna 22 lata? 30 maja 2004 r. Kurmanek popełnił samobójstwo. - Nie potrafię znaleźć wytłumaczenia, dlaczego on to zrobił - mówił ówczesny prezes Falubazu Robert Dowhan. - Całą nadzieję na budowanie tego klubu opierałem właśnie na nim. On o tym dobrze wiedział.

Rafał Kurmański był skrytym człowiekiem, typem samotnika, rzadko decydował się przyjmować pomoc od innych. Był nieufny, niewiele osób wiedziało, co go naprawdę gryzło. Zostawił list pożegnalny. Były w nim dwa zdania. Do swojej dziewczyny, z którą mieszkał, napisał, że ją bardzo kocha i przeprasza za swoje życie. Drugie zdanie skierował do znajomej.

Rafał Kurmański (1982-2004)

Talent Rafała Kurmańskiego eksplodował, gdy kończył wiek juniora, w sezonie 2003. W ekstralidze, jak na zawołanie ogrywał rywali, dlatego w nagrodę za świetne wyniki otrzymał dziką kartę na turniej Grand Prix, który rozegrany został rok przed jego śmiercią na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Mówił wtedy: - Marzyłem o tym, to dla mnie wielkie wyzwanie, dla takich chwil warto poświęcić mnóstwo pracy, warto żyć...

Cmentarz w Zielonej Górze: kwatera 126, rząd 1, miejsce 10

Bogdan Spławski (1964-1981)

Był pierwszym zielonogórskim żużlowcem, który zmarł w wyniku obrażeń po wypadku na torze. Miał ledwie 17 lat. W trakcie samotnej treningowej jazdy przewrócił się i uderzył w drewnianą bandę. Doznał złamania podstawy czaszki, zmarł po czterech dniach od wypadku. Kilka lat temu kibice Falubazu zebrali pieniądze i ufundowali nową tablicę na grobie zmarłego żużlowca. Wyprodukowali też okolicznościowe szaliki.

Cmentarz w Studzieńcu

Stanisław Marucha (1937-2008)

Zielonogórski strzelec przez 20 lat reprezentował Polskę na najważniejszych międzynarodowych imprezach sportowych. Dwukrotnie startował na Igrzyskach Olimpijskich - w 1964 r. w Tokio i w 1976 r. w Montrealu. Pochodził z Kalisza. Do Zielonej Góry trafił już jako mistrz Polski, najpierw do klubu LOK, a w 1962 r. związał się z Gwardią. Specjalizował się w strzelaniu z broni długiej. Zdobył 20 tytułów mistrza Polski, przywiózł srebrny i brązowy medal z mistrzostw świata oraz dwa złote i jeden brązowy z mistrzostw Europy.

Cmentarz w Zielonej Górze: kwatera 78U, rząd 6, miejsce 8

Wiesław Pawlak (1959-1987)

Żużlowiec Falubazu zmarł tragicznie po wypadku na zielonogórskim torze, podczas meczu z Apatorem Toruń. Wiesław Pawlak zahaczył o bandę i przewrócił się wprost pod koła nadjeżdżającego rywala. Zawodnik, u którego stwierdzono m.in. złamanie kręgosłupa nie odzyskał przytomności, po dziewięciu dniach zmarł w zielonogórskim szpitalu. Z Falubazem zdobył tytuły drużynowego mistrza Polski w sezonach 1981-82, 1985.

Cmentarz w Zielonej Górze: kwatera 92, rząd 1, miejsce 34

Andrzej Zarzecki Andrzej Zarzecki

Andrzej Zarzecki (1971-1993)

W sezonie 1991 walnie przyczynił się do złota, które w ekstraklasie zdobyli żużlowcy Morawskiego Zielona Góra. Rok później sięgnął po drużynowy Puchar Polski. Sezon 1993 miał być dla niego ważny i przełomowy, bo pierwszy w gronie seniorów. Andrzej Zarzecki był wielką nadzieją zielonogórskiego żużla. Niestety, jeszcze przed rozgrywkami ligowymi, doszło na zielonogórskim torze do makabrycznego wypadku. Podczas sparingu z Unią Leszno żużlowiec w jednym z wyścigów mknął na czele stawki, ale za jego plecami doszło do karambolu, którego sprawcą był zawodnik z Leszna. Jeden z motocykli uderzył w Andrzeja Zarzeckiego, który wjechał prosto w drewnianą bandę. Połamane żebra, przebite płuca - to najpoważniejsze obrażenia, które stwierdzono u żużlowca. Wydawało się, że wyjdzie z tego, takie wieści dochodziły ze szpitala. Po kilku dniach nastąpił jednak kryzys, który zakończył krótkie życie Andrzeja Zarzeckiego.

Cmentarz w Pomorsku

Leon Probużański (1936-2004)

Do ostatnich swoich dni żył zielonogórskim sportem. A jego sportowa przygoda rozpoczęła się w latach 50., wtedy trafił do VII LO w Zielonej Górze. Tam trenował lekkoatletykę, gimnastykę, siatkówkę i koszykówkę. Na studiach w Wyższej Szkole Wychowania Fizycznego zrobił specjalizację z koszykówki. I dlatego później przez lata był wychowawcą i szkoleniowcem koszykarek grających pod szyldem zielonogórskiego Zrywu i Akademickiego Związku Sportowego. Za swój największy sukces uważał wprowadzenie koszykarek AZS do I ligi. W 2001 r. podczas inauguracji roku akademickiego w Rzeszowie został uhonorowany odznaką: Zasłużony dla sportu akademickiego. W Zielonej Górze kontynuował dzieło innego wielkiego pedagoga i miłośnika koszykówki Lecha Birgfellnera (1923-1970). Zmarł po długiej i ciężkiej chorobie.

Cmentarz w Zielonej Górze: kwatera 70, rząd 4, miejsce 6

Ludwik Jaskulski Ludwik Jaskulski Fot. archiwum Ludwika Jaskulskiego

Ludwik Jaskulski (1934-2013)

Ścigał się na torze żużlowym z Mendyką, Plechem, Jancarzem. Lubił widowiska, potrafił zatańczyć przed kibicami i rozbawić publikę. Kiedy wyjeżdżał na tor, słyszał: 'Jaskuła wam pokaże!'. Bo potrafił jeździć po zbójecku. Przegrywał starty i rozpychał się na wirażu.

Na tor żużlowy wyjechał późno, jako 19-latek. Długo nie zagrzał miejsca w Ostrowie Wlkp. W 1960 r. szukał nowego klubu. Kolega podpowiedział mu drugoligową, zielonogórską Ligę Przyjaciół Żołnierza (potem Zgrzeblarki, w końcu Falubaz). - Pomyślałem, że warto podbić ten 'Dziki Zachód'! - opowiadał Ludwik Jaskulski. - To był czysto amatorski sport, punktówka ledwie wystarczała na obiad.

W 1977 r. 'Jaskuła' został kierownikiem zielonogórskiej drużyny, po roku zespół wskoczył na dobre do ekstraklasy. Cztery lata później Falubaz zdobył tytuł mistrza Polski, powtórzył to w kolejnym sezonie. Pod okiem Ludwika Jaskulskiego Maciej Jaworek i Andrzej Huszcza zdobywali tytuły mistrzów kraju. - Potrafiłem nocą przyjechać do zawodników i sprawdzić, czy są już w domu - wspominał Ludwik Jaskulski. - W aucie pod ich domem potrafiłem tkwić godzinami. To ja wsypałem Janka i Alfreda Krzystyniaków, bo bracia zamiast pomagać rodzicom w żniwach, zasłaniali się treningami, a w rzeczywistości przesiadywali w kawiarni Mocca. Musiałem mieć nos porucznika Columbo.

Cmentarz w Starym Kisielinie

Stefan Żeromski (1954-2004)

Były żużlowiec Falubazu Zielona Góra miał 50 lat, chorował na serce. Do zielonogórskiego klubu trafił w 1975 r., zawsze wyróżniał się dużym poczuciem humoru i bujną fryzurą. Na początku lat 80. Stefan Żeromski świętował z Falubazem największe sukcesy - m.in. trzy tytuły drużynowego mistrza Polski. W drugiej połowie lat 80. zielonogórski klub opanowała młodzież i dla Żeromskiego zabrakło miejsca w składzie drużyny. W 1986 r. trafił do Ostrovii Ostrów, tam przez dwa sezony był czołowym zawodnikiem II-ligowej ekipy. Przez trzy kolejne lata ścigał się w barwach GKM Grudziądz.

Stefan Żeromski (1954-2004)

Niemal do ostatnich swoich dni Stefan Żeromski regularnie odwiedzał zielonogórski stadion. Osiem miesięcy przed śmiercią bardzo ucieszył się, kiedy został zaproszony do siedziby zielonogórskiego klubu po odbiór karty wstępu na wszystkie mecze sezonu. Karnet zasłużonemu zawodnikowi wręczyła Bożena Ronowicz, ówczesny prezydent Zielonej Góry (na zdjęciu).

Cmentarz w Zielonej Górze: kwatera 130, rząd 1, miejsce 1

Dariusz Soroka (1966-1986)

Zginął w 1986 r., po upadku na trasie crossu w Le Touqet pod Paryżem, miał wówczas 20 lat. Był prawdziwym pasjonatem jeździectwa, a przy tym medalistą mistrzostw Polski, Europy i członkiem kadry narodowej. W Drzonkowie co roku rozgrywany jest memoriał Darka Soroki, a jego imię nosi teren przy ośrodku WOSiR, na którym rozgrywa się najbardziej niesamowitą konkurencję WKKW - cross z przeszkodami imitującymi naturalne.

Cmentarz w Drzonkowie

Artur Pawlak (1974-1993)

1993 rok był najczarniejszy w historii zielonogórskiego żużla. Niespełna trzy miesiące po tragicznej śmierci Andrzeja Zarzeckiego, na stadionie w Zielonej Górze doszło do kolejnego dramatycznego wypadku, też w meczu sparingowym. Artur Pawlak miał zaledwie 19 lat, to był jego świetny sezon. Ambitny żużlowiec zaciekle ścigał swojego sparingowego rywala. Był bardzo blisko, zahaczył o koło jego motocykla. Maszyna zielonogórzanina zmieniła kierunek jazdy, pojechała prosto w bandę. Żużlowiec z wielką siłą głową uderzył w dechy. Zmarł po kilku dniach.

Cmentarz w Zielonej Górze: kwatera 10, rząd 5, miejsce 4

Ja Połubiński, pierwszy z lewej, z młodzieżową drużyną Falubazu. Ja Połubiński, pierwszy z lewej, z młodzieżową drużyną Falubazu. archiwum

Jan Połubiński (1968-2014)

'Jancia' Połubiński (na zdjęciu pierwszy z lewej) żużlowym wirtuozem nigdy nie był, ale dość mocno utkwił w pamięci fanom, a zwłaszcza fankom Falubazu Zielona Góra z lat 80. i początku 90. ub. wieku. One szalały za nim. Sympatyczny, miły chłopak zaskarbił sobie serca kibiców. A niejednej dziewczynie odwiedzającej stadion przy ul. Wrocławskiej zawrócił w głowie. Bo uchodził za przystojniaka, czołowego amanta zielonogórskiej drużyny.

Jako sportowiec był ambitny, ale w jego jeździe brakowało tego czegoś, co zaprowadziłoby go po wielkie sukcesy. Zaczynał w 1986 r., w czasie kiedy w Falubazie było wielu młodych, robiących szybkie postępy zawodników. Udało mu się jednak przebić do składu drużyny, która rywalizowała w ekstraklasie. Sporo jeździł szczególnie w sezonach 1987-90. W 1989 r. razem z Falubazem sięgnął po ligowe srebro. W sezonie 1991, w złotej ekipie Morawskiego, wystartował tylko w jednym wyścigu. Jeździł jeszcze w 1992 r., to był jego ostatni sezon na żużlowym torze. Później trochę pogubił się w życiu, chorował, a odszedł zdecydowanie za wcześnie.

Cmentarz w Starym Kisielinie

Pięcioboista, jeździec, żużlowcy...

Mirosław Zazula (pięciobój nowoczesny): Jeden z najzdolniejszych polskich pięcioboistów. W 1988 r. został mistrzem Polski, pokonał m.in. swoich kolegów klubowych Macieja Czyżowicza i Dariusza Goździaka, którzy cztery lata później sięgnęli po olimpijskie złoto. Zginął w wypadku samochodowym. Miał 25 lat. Cmentarz w Zielonej Górze: kwatera 67, rząd 6, miejsce 5.

Arkadiusz Bachur (jeździectwo): Miał 34 lata. Olimpijczyk, startował na Igrzyskach w Barcelonie (1992). Cyt. pkol.pl: Od 1989 bronił barw LKS Lumel Drzonków, gdzie też prowadził zajęcia jazdy konnej z kadrą narodową pięcioboju nowoczesnego. Specjalista w WKKW. Zmarł nagle (narkotyki) 30 marca 1995 w Drzonkowie. Był żonaty, miał dwoje dzieci. Cmentarz w Drzonkowie.

Jerzy Błoch (żużel): Jeden z pionierów zielonogórskiego żużla. Ścigał się w Falubazie w latach 1946-1950. Później jeździł jeszcze w klubach z Ostrowa i Wrocławia. Sportową karierę zakończył w 1965 r. Zmarł w 1997 r., miał 70 lat. Cmentarz w zielonogórskiej dzielnicy Jędrzychów.

Henryk Ciorga (żużel): 1937-1983. Cmentarz w Zielonej Górze: kwatera 16, rząd 6, miejsce 29.

Edward Dominiczak (żużel): 1930-2006. Cmentarz w Zielonej Górze: kwatera 130, rząd 4, miejsce 24.

Alfons Kostusiak (żużel): 1914-2005. Cmentarz w Zielonej Górze: kwatera 28, rząd 3, miejsce 74.

Mieczysław Mendyka (żużel): 1933-2004. Cmentarz w Zielonej Górze: kwatera 124, rząd 3, miejsce 9.

 

SONY DSC                       Mieczysław Mendyka (z lewej)