Nam strzelać (nie) kazano czyli weekend z reprezentacjami

Zaprzaszamy na kolejny odcinek znanego i lubianego cyklu "o nas się biją" czyli krtótkie sprawozdanie z europejskich pól bitewnych gdzie gol ściele się gęsto, ale nie zawsze.
Litwa - Polska 2:0 Litwa - Polska 2:0 Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Nam strzelać nie kazano: Polska - Litwa

Zaczęłyśmy od Mickiewicza, więc uporajmy się od razu szybko z tematem Litwy, którą ile cenić trzeba ten tylko się dowie, kto stracił dwie bramki, a raczje przyjął je na twarz niczym dwa nagie miecze, co powoduje, że mamy ochotę jak najszybciej zapomnieć całego Pana Tadeusza, Zygmunta Augusta, dziewicę-bohater, a nawet Bogu ducha winnego Władysława Warneńczyka, którego zawsze uważałyśmy za największe ciacho w całym Poczcie Matejki. A skoro już się rzekło o Warneńczyku wypadałoby od razu przejść do tematu Turcji, która gra dzisiaj z Austrią, a więc Polacy by się tam przydali,  ale nieeeee, nie możemy tak łatwo odpuścić biało-czerwonym...

No cóż stało się, a to, że zawsze dostawaliśmy łomot ramię w ramię z Litwinami, a nie przeciwko nim wcale nie zmniejsza rozmiarów naszej rozpaczy. Pomaga nam tylko, to, że już się do tej rozpaczy przyzwyczaiłyśmy, nauczyłyśmy z nią żyć i w ogóle, co nie zmienia faktu, że i tak przed każdym nastepnym meczem reprezentacji będziemy sobie śpiewać tę piosenkę:

 

A teraz przejdźmy do weselszych spraw.

Fernando Torres Fernando Torres GETTY IMAGES/David Ramos

Nam strzelać nie kazano: Hiszpania

O Hiszpanii, jubileuszu Xaviego i odjazdowych cieszynakch już pisałyśmy, trzeba jednak tu tylko wspomnieć, że nawet La Roja przejęła się mickiewiczowskim wezwaniem mimo, iż grała z Czechami. A nasze usta przez całe trzydzieści minut układały się w "O" tak okrągłe jak zero widniejące po stronie gospodarzy na tablicy wyników. Na szczeście (lub nieszczęście Czechów, jak kto woli) jest David Villa, i ciąg dalszy tej historii już znamy.

 

Yoann Gourcuff Yoann Gourcuff AFP/GETTY IMAGES/FRANCK FIFE

Nam strzelać nie kazano - Włochy i Francja

O tym, że Włosi nie lubią strzelać uczymy się już w przedszkolu, razem z innymi okropnymi stereotypami typu: AC Milan to dom  starców, biali nie potrafią skakać, dziewczynki nie lubią bawić się młotkiem, a Francuzi jedzą żaby. I choć bardzo nie lubimy stereotypów, to jednak nasza różowa intuicja podpowiedziała nam, żeby mecz Słowenii z Włochami obstawiać jako x2, i choć dużych pieniędzy się na tym zarobić nie dało, to okazało się, że miałyśmy rację.

Wydaje nam się jednak, ze przyszłość Włochów leży w ich młodzieży. Przyznajmniej wizualna przyszłość. Drogie Panie, oto dwaj reprezentanci z kadry U-21: Giulio Donati i Carlo Pinsoglio. Ciacha?

REGGIO NELL'EMILIA, ITALY - MARCH 23: (L-R) Giulio Donati and Carlo Pinsoglio of the Under 21 National Football Team looking for new shoes at I Petali supermarket on March 23, 2011 in Reggio nell'Emilia, Italy.  (Photo by Gabriele Guerra / Iguana Press/Getty Images)

Francja również postanowiła zachować się humanitarnie i nie urządzać sobie tarczy strzelniczej z bramki małego, ale dzielnego Luksemburga i zadowolić się skromnym 2:0. My zadowalamy się skromnym czymkolwiek, jeśli tylko dane nam jest patrzeć na te długie rzęsy...

France's midfielder Yoann Gourcuff (R) leaves the pitch following their Euro 2012 qualifier football match Luxembourg against France on March 25, 2011 at the Josy Barthel Stadium in Luxembourg. France won 2-0. AFP PHOTO / FRANCK FIFE (Photo credit should read FRANCK FIFE/AFP/Getty Images)

Tak. Rzęsy.

 

Reprezentacja Holandii Reprezentacja Holandii internet

Nam strzelać... kazano: Holandia

Holendrzy wybrali się na Węgry, żeby w krainie gulaszu i ostrej papryki pokazać, że naprawdę ostre to jest ich strzelanie. Pomarańczowy futbol pokazywał to Węgrom dokładnie cztery razy, podczas gdy Węgrzy pokazywali pomaranczowemu futbolowi nieodmiennie okragłe "0"

A kto strzelił jedną z brameczek, no kto?

Netherlands' Ibrahim Afellay, center, celebrates his goal against Hungary with his team mates Erik Pieters, left, and Wesley Sneijder, right at a Euro 2012 Group E qualifying soccer match in Budapest, Hungary, Friday, March 25, 2011. (AP Photo/Bela Szandelszky)

I kto jeszcze?

Robin van Persie

Dziękujemy. Jak pisze Carmen:


Nasze pomarańczki jak zwykle w formie, czyli zachwycają grą i strzelają piękne gole. Warto podkreślić, że piękni byli również strzelcy bramek - sama elita: Van Der Vaart, Afellay, Kuyt (no, tutaj można się spierać, ale Dirka tak czy tak lubimy) i Van Persie!

Zgadzamy się, podpisujemy i dziękujemy za zdjęcia.

Thomas Mueller Thomas Mueller AP/Michael Probst

Nam strzelać... kazano: Niemcy

Kazano, kazano, ale nie Was nie zmyli ten wynik: niby cztery bramki, niby bezdyskusyjne zwycięstwo, ale jednak coś w tym meczu nie grało, coś jakby nie kwapili się Niemcy do tego strzelania, aż nawet kibice Loew Miserables zaczęli buczeć i jęczeć. My jednak postanowiłyśmy wyjść z optymistycznego założenia, że co w sieci to w sieci, i nie narzekać na niemieckie 4:0.

Więcej o: