Czwartkowy updejt biczfejsowy: siatkarze

Czas skończyć z futbolowym monopolem na mimiczne delikatesy. Siatkarze odrobili swoją lekcję i odrobili ją dobrze. Więc uważajcie. Teraz. Nadchodzi. Siatkarski. Bitchface.

Zbigniew Bartaman Zbigniew Bartaman fot. AZS PW http/azspw.com

Zbigniew a.k.a Zygmunt Bartman - biczfejs triumfalny

Bo jakiż inny może być w przypadku Zibiego? Właściwie co tu dużo mówić, tu trzeba rozstąpić się przed mimiczną potęgą, która mówi: "Słuchajcie dzieci, zdobyiśmy ten punkt, a teraz reszta świata całować pierścień", i w tym momencie, bardzo nei chiałybyśmy być resztą świata.

A za zdjęcie, podobnie jak za dwa następne dziękujemy labradorce.

Michał Kubiak Michał Kubiak Fot. AZS Politechnika Warszawska

Michał Kubiak - wersja łagodna

Lekki biczfejs, w którym pobrzmiewa raczej petroniuszowski sceptycyzm niż herbertowska pogarda i raczej byronowska ironia niż villowskie zniesmaczenie. Jest to biczfejs człowieka, który wie, że w życiu jest więcej cierpienia i radości, więcej wagsów niż przystojnych piłkarzy i więcej Pizzy niż czekoladowych muffinek, ale wie też, że jedyne co możemy w tej sytuacji zrobić to zaciągnąć się różowym cygarem i podziwiać zarost Xabiego Alonso...


A wiecie co jest w tym zdjęciu najlepsze? Że Zbyszek, chociaż stoi tyłem, i tak nie ukryje swojego biczfejsa przed nami, i jest to typowy biczfejs "na taksówkarza".

Michał Kubiak Michał Kubiak Fot. AZS Politechnika Warszawska

Michał Kubiak - wersja zaawansowana

Przyrost jednostek "awesomness" i "coolnes", a także "selfcoolnes" jest w przypadku Michała Kubiaka wprost proporcjonalny do zakrzywienia linii warg, przy czym współczynnik zmrużenia oczu pomnożony przez szeroko rozstawione nogi daje nam jakieś +240 do konstatacji "jestem zbyt seksowny dla twojego kota" czy jak tam to leciało...

Ale reasumując - jesteśmy na tak. Heeell yeah.

Bartek Kurek - modern life is rubbish

Zdaje się mówić bohater tego zdjęcia, i swym nienachalnym biczfejsem wyrażać jakąś tęsknotę za czasami, w których nigdy nie żył, za mglistym majakiem odwiecznych idei Prawdy, Dobra i Piękna, jednocześnie demonstrując otchłanie zdegustowania światem, w którym przyszło mu żyć, przy czym powściągliwy triumf bierze się tu z filozoficznej diagnozy własnej niedoskonałej kondycji ludzkiej, tudzież z cichej satysfakcji, że tym razem przy zagrywce, nikomu nie spadły okulary...