Metamorfozy ciach - Simon Ammann

Masahiko Harada kusił, kusił, ale ostatecznie zdecydowałyśmy do kolejnego odcinka z udziałem skoczka narciarskiego zaprosić postać nieco świeższej niż poprzednio daty.






Przedwczoraj

Simon bynajmniej nie był jednym z tych szwajcarskich dzieci, które wieszały sobie Jensa Wiessflog na ścianie i marzyli o karierze skoczka. Naturalne predyspozycje  Ammanna zostały odkryty przypadkowo w ramach akcji znajdźmy dzieciom talent w szkołach podstawowych. Swój pierwszy skok Simonek oddał w wieku lat dziewięciu na skoczni K-25. I zaczęło się.

Przedwczoraj

Nietypowy był również debiut skoczka w Pucharze Świata, który nastąpił w 1997. Bynajmniej nie zakończył go, jak w przypadku późniejszych mistrzów bywa, na 34434358 pozycji, a zdobył nawet swoje pierwsze punkty plasując się ostatecznie na 15. pozycji. Później nie szło mu jednak tak dobrze i cały sezon ukończył hen daleko daleko na miejscu 70. Kolejne lata wyglądały podobnie, imaginujcie sobie na przykład, że w roku 2000, a więc poprzedzającym wielki wybuch talentu skoczka, w ogóle nie został on sklasyfikowany w Pucharze Świata!

Przedwczoraj

Aż nastąpił wreszcie pamiętny sezon 2001/2002. W jednych z pierwszych zawodów Simon po raz w karierze stanął na podium zawodów Pucharu Świata, nieźle poszło mu również w Turnieju Czterech Skocznie, gdzie zajął ostatecznie 6 miejsce. Dobrą passę przerwał groźny wypadek, którego Simon doznał na skoczni podczas treningu przed konkursem Pucharu Świata w Willingen. Przerwa w startach trwała aż do igrzysk w Salt Lake City, gdzie Ammann, wyskakując z zupełnie wcześniej niewidzianej konopi, zdeklasował wręcz dwóch głównych pretendentów do złota i ówczesnych wielkich rywali, Małysza i Hannawalda.

 

Pamiętacie jeszcze ten okropny płaszcz? Kapelusik Adasia? To jest ten slajd w metamorfozach, przy którym płaczemy.

Wczoraj

Po sezonie olimpijskim ze skoczkiem stało się coś dziwnego. Ni stąd ni zowąd zaczął skakać słabo, fatalnie, w porywach przeciętnie. I to był dopiero początek kryzysu. A my z wielką radością witamy po długiej przerwie tryumfalny powrót kącika fryzury na Marka Mostowiaka z M jak Miłość! Tęskniłyśmy.

Wczoraj

W kolejnych sezonach było jeszcze gorzej. I z formą i z fryzurą. Przygotujcie się na apogeum.

Wczoraj

Już! Dla statystyków Tygodnika Kibica dodamy jeszcze tylko, że tak Ammann prezentował się w w 2006 roku.

Wczoraj

Bardziej niż z wyczynów na skoczni, Simon wsławił się w owym czasie popisami w nocnych, zwłaszcza zakopiańskich klubach, gdzie podobno odnosił o wiele większe sukcesy.

Wczoraj

Oficjalnie jednak cały czas związany był z Rosjanką Janą Janowskają, z którą, wybiegając nieco w przyszłość, wziął ślub w czerwcu tego roku.

Wczoraj

Przełom nadszedł wreszcie w sezonie 2006/2007, w którym Ammann dzięki dobrej i równej formie, uplasował się na trzecim miejscu w końcowej klasyfikacji Pucharu Świata. Zwieńczeniem dobrego sezonu były dwa medale wywalczone na mistrzostwach świata w Sapporo.

Wczoraj

Tym razem w światowej czołówce zadomowił się na dobre. Sezon 2007/2008, nie był już może tak efektowny, ale siódme miejsce w klasyfikacji generalnej porażką raczej nazwać nie można. W tym okresie Simon zafundował sobie włosy lekko blond (a może to jego naturalny kolor?), zdecydowanie skrócone. W tej wersji prezentował się chyba najkorzystniej, zgodzicie się?

Wczoraj

W sezonie 2008/2009 pokazał swoje stare dobre mistrzowskie oblicze. Ponownie stanął na podium mistrzostw świata (brązowy medal na średniej skoczni), a w Pucharze Świata ustąpił miejsca jedynie fenomenalnemu w tamtym sezonie Gregorowi Schlierenzauerowi.

Dziś

W sezonie olimpijskim ponownie jednak nie miał sobie równych. W Kanadzie Ammmann powtórzył swój wyczyn z Salt Lake City zdobywając dwa złote medale, w jakże jednak odmiennych okularach na nosie. Potwierdzeniem świetnego sezonu było wywalczenie pierwszej w karierze Kryształowej Kuli.

Dziś

Simon ponownie odzyskał status gwiazdy. I wszelkie jego przywileje. A co, myślałyście, że tylko Morgi ma focię z Sebastianem Vettelem?

Dziś

Początek obecnego sezonu wskazuje raczej na to, że Simonowi udało się ustabilizować formę i kryzys z połowy dekady nie powinien wrócić. A jeśli o imidż idzie, to mimo upływu lat, poważnej miny, swetra i okularów, Ammmann nadal wygląda jak wiecznie uśmiechnięty nastolatek. Ale to chyba dobrze, prawda?

Więcej o: