Metamorfozy ciach - Sven Hannawald

Chcąc zaakcentować w naszej rubryce zbliżający się szybkimi szusami sezon zimowy, sięgamy po postać skoczka, który owszem, może już od pięciu lat nie skacze, może i połowa z Was w ogóle go nie pamięta, druga nie darzy ciepłymi wspomnieniami, który jednak dla nas na zawsze pozostanie ikoną dyscypliny i obiektem pierwszych, niewinnych gimnazjalnych westchnień.

 

 

 

 

Przedwczoraj

Swoją przygodę ze skokami Sven rozpoczął jako siedmiolatek. Jako wyróżniający się junior trafił wkrótce do kadry niemieckiej, a w sezonie 1992/93 zadebiutował w konkursie o Puchar Świata. 18-letni wówczas skoczek świata nie zwojował - w pierwszym stracie uplasował się na 50. miejscu i już do końca sezonu nie udało mu się zdobyć ani punktu w zawodach najwyższej rangi.

Przedwczoraj

Kolejne sezony nie przyniosły znaczącej poprawy. O ile w roku następnym udało się Svenowi uciułać nieco punktów  w klasyfikacji generalnej, to sezon 1995/96 znowu mógł spisać na straty.

Przedwczoraj

Przełom przyniósł dopiero sezon 1997/98. Sven przebojem wdarł się do światowej czołówki (no co, zawsze sobie chciałyśmy tak po komentatorsku napisać) zajmując drugie miejsce w Konkursie Czterech Skoczni. W kolejnym sezonie wywalczył srebrny medal na mistrzostwach świata w Ramsau, a rok później zdobył swój pierwszy w karierze tytuł mistrza świata w lotach. Razem z towarzyszącym mu na zdjęciu wyżej Martinem Schmittem, stał się gwiazdą dyscypliny i zaczął zyskiwać coraz większą popularność w kraju. Sukcesy pociągnęły za sobą baczniejszą uwagę obserwatorów, którzy z coraz większym niepokojem przyglądali się wadze skoczka. Podejrzenia o anoreksję ciągnęły się za Svenem przez lata i mimo, że sam nigdy tych doniesień nie potwierdził, niezdrowa chudość biła niekiedy po oczach.

Wczoraj

Prawdziwa eksplozja talentu Hannawalda nastąpiła w sezonie 2001/02 kiedy jako pierwszy w historii wygrał wszystkie konkursy prestiżowego Turnieju Czterech Skoczni. To naprawdę było coś.

 

 

 

 

 

Pamiętacie jeszcze te ekscytujące czasy, czy tylko my jesteśmy takie stare?

Wczoraj

Na rozgrywane w tym samym roku Igrzyska w Salt Lake City Sven jechał, razem z naszym Adasiem,  w roli faworyta. Dwa złota zgarnął nieoczekiwanie Simon Ammann, a Sven musiał zadowolić się tylko jednym srebrem wywalczonym na średniej skoczni.

Wczoraj

Kolejny sezon dla Svena zaczął się fatalnie od dwóch miejsc poza dziesiątką w inauguracyjnych zawodach w Kuusamo. Skoczek zdołał jednak odbudować formę na tyle skutecznie, że gdy w styczniu przyjechał do Zakopanego, jak na złość publiczności zwyciężył oba konkursy. Polacy nie kochali Svena Hannawalda. Wielu kibiców, w jego w bardzo ekspresywnym sposobie okazywania radości po skoku, doszukiwało się oznak arogancji i celowego podjudzania widowni. Sven przed przyjazdem do Polski otrzymywał pogróżki, a na skoczni witały go gwizdy, buczenie i śnieżki lecące w jego kierunku.

 

<p>

</p>


Rzeczywiście, to było coś niezwykłego. Szybko zorientowałem się, że niektórzy polscy kibice, ci których nazwałbym kibicami piłkarskimi, mają mi coś za złe, jakbym naruszył świętość Adama, jakby obawiali się, że ktoś go może pokonać i pewnie chcieli to jakoś z siebie wyrzucić - próbował sobie wytłumaczyć wówczas Sven, a nam do dziś na wspomnienie konkursów w Zakopanym skacze ciśnienie.

Wczoraj

I wtedy nagle stało się coś dziwnego. Forma Hannawalda ni stąd ni zowąd załamała się tuż przed mistrzostwami świata w Val di Fiemme z których Niemcowi nie udało się przywieźć żadnego medalu. Słabsza forma w drugiej części sezonu zadecydowała o tym, że to Adam Małysz, a nie Niemiec sięgnął w Planicy po Kryształową Kulę. Początek kolejnego sezonu nie zwiastował jeszcze katastrofy. Sezon 2004/05 upłynął pod znakiem kolejnych słabych startów, nieudanych powrotów z diagnozami psychologów o depresji i syndromie wypalenia w tle. Aż wreszcie, stało się. W sierpniu 2005 roku Sven Hannawald ogłosił zakończenie kariery.

Dziś

A czym zajmuje się Sven Hannawald na emeryturze? Oprócz tego, że jest etatowym komentatorem jednej z niemieckich stacji telewizyjnych lubi sobie, od czasu do czasu, pograć w piłkę...

Dziś

Poszaleć nieco z psem i fryzurami...

Dziś

Powystępować w programach telewizyjnych  i z jeszcze gorszym rezultatem poszaleć z fryzurami...

Dziś

Czy wreszcie poszaleć na kółkiem. Przygodę z rajdami Sven zaczął już w 2005, jednak na poważnie postanowił zająć się nową pasją w 2009 roku, kiedy rozpoczął pełny sezon startów w serii ADAC GT Masters.

Dziś

W międzyczasie zaszło sporo zmian w jego życiu prywatnym. Po rozpadzie wieloletniego związku ze stewardesą Suską, Sven związał się z modelką Nadine Lorenz, a w 2006 roku na świat przyszedł synek pary, Matteo.

Dziś

Jeśli o aspekt wizerunkowy chodzi, Sven pozostaje raczej wierny swojej dłuższej, nienaturalnie blond czuprynce. W 2008 roku zaliczył, co prawda, epizod z krótkim brązem...

Dziś

Ale już w swoim najaktualniejszym obliczu powrócił do blond pasemek. Jak widzimy, jeszcze większe zmiany zaszły w jego życiu prywatnym. Ślad po modelce zaginął, a obecnie u boku byłego skoczka pojawia się niejaka pani Marie-Therese Mueller. Zupełnie nie w naszym stylu napiszemy: ważne, że wyglądają razem na szczęśliwych. Widzicie? Potrafimy!

Dziś

Najnowsze oblicze Svena sprawia, że wraca wszystko. Znowu jesteśmy w gimnazjum, palimy cegły przed telewizorem osamotnione w swoim afekcie, coraz słabiej wzbraniające się przed tą niepoprawnie politycznie miłością. Tak nam się na rozkwilone wspomnienia zebrało, że nie zdziwcie się, jeśli za tydzień wyciągniemy z szafy prosto do rubryki Martina Schmitta.

 

 

ruby blue

Więcej o: