Polska - Argentyna: ciachowe konfrontacje na szczycie

Ostatni mecz grupowy dla obydwu ekip będzie bardzo ważny, bo zdobyte punkty zabieramy do kolejnej rundy. Nie ma co się zatem dłużej patyczkować, czas wytoczyć najcięższe działa.

Ściąganie koszulki (albo swetra)

Argentyna: Rodrigo Quiroga

Polska: Michał Winiarski


[fot.MaleMan]

Argentyńczycy bardzo sobie wzięli do serc, to co wyżej napisałyśmy, na stół wykładają wszystkie karty i wchodzą na boisko z okrzykiem "oto nasze działa, czekamy!". Polacy nie dają się sprowokować ni wciągnąć w takie gierki, wiedzą jakie mają założenie taktyczne i nie chcą się z nimi odsłaniać już na samym początku. Pierwszego seta Polacy zwyciężają spokojem i opanowaniem, dając kibicom nadzieję na więcej.

Zaczapowany

Argentyna: Luciano de Cecco


Polska: Karol Kłos i Andrzej Wrona

KłosvsWronaciacha.net

 

Rywal szybko wyciągnął wnioski z pierwszego seta, drugiego rozgrywając zdecydowanie spokojniej. Argentyńczykom udaje się gospodarzy nieco uspać grą, a naszą czujność dodatkowo osłabiają wewnętrzne wojenki o to, kto jest najpiękniejszym najlepszym środkowym. 1:1.

Siatkarz i dużo krzeseł na raz

Argentyna: Nico Uriarte


[fot.facebook.com/KosaNaKlosa]

Polska: Karol Kłos


Przyjęcie w ekipie argentyńskiej wygląda tak dobrze, że nawet rozgrywający zaskoczony jest ilością idealnie dogranych piłek które dostaje. Idealnie dograną piłkę najlepiej rozegrać na środek, a osamotniony na bloku Kłos, nie jest w stanie poradzić sobie z argentyńskim naporem. Niestety, 1:2.

Ratownicy

Argentyna: Sebastian Sole - GOPR


Polska: Piotrek Nowakowski - Baywatch


Tie-break. Albo nie, bierzemy challenge.

Tak, tie-break.

Pojedynek na białe kąpielówki

Argentyna: Facundo Conte


Polska: Michał Winiarski


Facundo z przyklejonym do nogi fragmentem bandy reklamowej, z którą zderzył się w poprzedniej akcji,, nie jest już tak skuteczny jak w poprzednich setach, Winiar atakuje z taką prędkością, że rywal może oglądać tylko jego majaczące i idące na zagrywkę w oddali plecy. Gdzieś w krakowskim hotelu oglądający spotkanie w telewizorze Matthew Anderson uśmiecha się lekko pod nosem i wysyła smsa z gratulacjami. Mamy to, 3:2!