Mundialowe Podsumowania: pierwszy dzień ćwierćfinałów

Dwa ćwierćfianły o dwóch różnych twarzach. Dwie dawki emocji i niestety dwa dosyć przewidywalne rozwiązania.

Niemcy - Francja 1:0

Europejski ćwierćfinał był raczej tym, który przebiegł w spokojnej atmosferze. Przed pierwszym gwizdkiem sędziego co prawda zarówno Niemcy jak i Francuzi zapowiadali walkę do upadłego, jednak w praktyce okazało się zupełnie inaczej. Trójkolorowi owszem wygrać chcieli, ale a)samym Olivierem Giroudem do półfinału wejść się nie da, b) zaskakiwanie przeciwnika to nie odgrywanie w kółko trzech różnych schematów ataków.

 

Wszystko to jak na niemiecką dobrze naoliwioną maszynę okazało się za mało. Tak, dziewczęta, Niemcy wrócili do siebie, co prawda nie zdmuchnęli rywali z powierzchni ziemi, ale w swoim stylu kontrolowali spotkanie. Kontrolowali spotkanie i mieli Matsa Hummelsa, który kiedy akurat nie pojawia się w niecenzuralnych snach red. rybki, to bawi się w wybawiciela Mannschaftu, który w najmniej spodziewanych momentach wyskakuje do piłki i bez mrugnięcia okiem ładuje ją do siatki. I tyko pieknych obliczy francuskich żal.

 

epa04299037 German players Benedikt Hoewedes (2-L) and Sami Khedira (2-R) celebrate after the FIFA World Cup 2014 quarter final match between France and Germany at the Estadio do Maracana in Rio de Janeiro, Brazil, 04 July 2014. Germany won 1-0. (RESTRICTIONS APPLY: Editorial Use Only, not used in association with any commercial entity - Images must not be used in any form of alert service or push service of any kind including via mobile alert services, downloads to mobile devices or MMS messaging - Images must appear as still images and must not emulate match action video footage - No alteration is made to, and no text or image is superimposed over, any published image which: (a) intentionally obscures or removes a sponsor identification image; or (b) adds or overlays the commercial identification of any third party which is not officially associated with the FIFA World Cup) EPA/OLIVER WEIKEN EDITORIAL USE ONLY +++(c) dpa - Bildfunk+++

 

 

Brazylia - Kolumbia 2:1

Ten południowoamerykańki był z kolei tym, który sobie u piłkarskich bogów wyprosiłyśmy - z rollercoasterem emocji i niejednym dramatem w tle. Chyba jednak Ci u góry nie do końca nas zrozumieli, bo wcale nie miałyśmy w tym dramacie i rollercoasterze na myśli łez Jamesa Rodrigueza, czy kontuzji Neymara.

 

epa04299662 Colombia's Mario Yepes (C) scores a goal that was called offside during the FIFA World Cup 2014 quarter final match between Brazil and Colombia at the Estadio Castelao in Fortaleza, Brazil, 04 July 2014.     (RESTRICTIONS APPLY: Editorial Use Only, not used in association with any commercial entity - Images must not be used in any form of alert service or push service of any kind including via mobile alert services, downloads to mobile devices or MMS messaging - Images must appear as still images and must not emulate match action video footage - No alteration is made to, and no text or image is superimposed over, any published image which: (a) intentionally obscures or removes a sponsor identification image; or (b) adds or overlays the commercial identification of any third party which is not officially associated with the FIFA World Cup)  EPA/TOLGA BOZOGLU   EDITORIAL USE ONLY

 

Zgadzało się jednak kilka elementów, jak wyrównana szybka gra, jak mnóstwo sytuacji bramkowych zarówno dla Canarinhos jak i Kolumbijczyków. Były też szybkie gole (7 minuta i Thiago Silva), gole niespodziewane, bo zdobyte przez środkowych obrońców (główka Davida Luiza na 2:0) i gole z rzutów karnych (pewny strzał Jamesa Rodriqueza).

 

Bawiłyśmy się przednio, ale do czasu, gdy zdarzył się dramat, którego nikt się nie spodziewał nawet w najgorszych koszmarach. Zuniga na tyle brutalnie sfaulował Neymara, że ten upadając na murawę doznał złamania trzeciego kręgu lędźwiowego i jakkolwiek nieprawdopodobnie, by to nie brzmiało nie zobaczymy go już na mistrzostwach. Nawet jeśli Brazylia na swoim mundialu dostanie się do finału jej największa gwiazda nie będzie mogła wystąpić, bo czeka ją od 4-6 tygodni przerwy. Naprawdę nie chcemy wyobrażać sobie jak ciężkie chwile przeżywa teraz cała Brazyli, nie wspominając o samym piłkarzu, ktory miał zostać ikoną tego turnieju.

 

 

Zdecydowanie mniejszy, bardziej spodziewany, ale wciąż dramat przeżyła rownież Kolumbia. Mimo usilnych starań w końcówce spotkania nie udało jej się wyrównać i sensacja mundialu musi się z nim już teraz pożegnać. James Rodriguez nie krył smutku i poleciało mnóstwo łez, które prawie złamały nam serce.

 

No i jakbyśmy już nie były wysarczająco wzruszone piłkarze Brazylii wspieli się na wysokość zadania i przyszli pocieszyć rywala i pogratulować dotychczasowej fenomenalnej gry. To są dopiero piekne obrazki.

 

Więcej o: