Mundialowe Podsumowania: Dzień 19 - Argentyna cierpi,ale zwycięża, Belgia galopuje dalej

Podobno w regulaminie MŚ w Brazylii nie ma paragrafu, że 90% spotkań 1/8 finału musi rozstrzygnąć się dopiero w dogrywce, ale po wczorajszym wieczorze ta opcja wydaje się bardzo prawdopodobna.

Argentyna - Szwajcaria 1:0

Nie trzeba było oglądać każdego z meczu fazy grupowej, by wiedzieć, że Argentyna na brazylijskim mundialu nie zwykła porywać tłumów. Nieporywanie to jedno, ale usypianie to drugie, drodzy Albicelestes i chcemy powiedzieć, że byłyśmy tego ostatniego naprawdę bliskie w waszym pojedynku ze Szwajcarią.

SAO PAULO, BRAZIL - JULY 01:  Lionel Messi looks on during the 2014 FIFA World Cup Brazil Round of 16 match between Argentina and Switzerland at The Arena de Sao Paulo on July 01, 2014 in Sao Paulo, Brazil. (Photo by Ian MacNicol/Getty Images)

Szwajcaria świadoma faktu kto jest w tym pojedynku faworytem nie wychylała się również przed szereg, szczelnie broniąc bramki przed atakami Di Maria-Messi-Higuain, czekając, aż los podaruje im odpowiednio udaną kontrę. A że tak się nie stało i że Argentyna bez końca podawała piłkę czekając na błysk geniuszu którejś ze swoich gwiazd, mecz trwał i trwał, aż sędzia musiał przedłużyć go o dogrywkę.

Taaa, i to był ten moment, kiedy myślisz "okej, mecz nudny jak flaki z olejem, ale będą karne, więc popołudnie nie takie znowu zmarnowane". Taaa karne my ass. Gwiazdom Argentyny zachciało się błyszczeć w ostatnich sekundach dogrywki - dośrodkowanie Messiego, strzał Di Marii i Albicelestes w ćwierćfinale.

Okej, skoro jesteśmy w ćwierćfinale, to chodźcie chłopcy, walniemy sobie selfie.

Belgia - USA 2:1

Mecz jeszcze przed pierwszym gwizdkiem zapowiadał się ciekawie, bo to Belgowie po fazie grupowej są postrzegani jako niebezpieczny czarny koń turnieju, a z kolei Amerykanie nie bez powodu wyszli z grupy śmierci z Ghaną, Niemcami i Portugalią.

Wyrównane szanse na papierze przełożyły się bez większych zmian na boisko. Obie drużyny piłki się bynajmniej nie bały i każda stwarzała mnóstwo sytuacji podbramkowych. Mecz okazał się świetnym widowiskiem i gdyby nie fakt, że sędzia przedłużył spotkanie o dogrywkę, pewnie nie zorientowałybyśmy się nawet, że żadne bramki nie padły.

W dogrywce już jednak Hazard z kolegami wziął się do roboty i jeszcze w pierwszej części dogrywki padły trzy gole. Dwa pierwsze zdobywali kolejno De Bruyne i Lukaku, trzeci Julian Green przedłużając nadzieje USA na awans. Niestety, bądź stety, nadzieje były złudne - wynik się nie zmienił, karnych nie było i to Belgia stanie na przeciwko Argentyny w ćwierćfinale na który już zacieramy ręce!

Ale Amerykanów trochę szkoda, co nie? Chętne pooglądałybyśmy jeszcze w akcji niesamowitego Tima Howarda.

Więcej o: