11 zwycięskich uzasadnień w konkursie ze zdjęciem ulubionego siatkarza

Przez miniony tydzień prosiłyśmy Was o uzasadnianie, kto jest Waszym ulubionym siatkarzem zobaczcie, które z nich przekonały nas najbardziej.


Siatkarze w Zielonej Górze Siatkarze w Zielonej Górze fot. Michał Bedner / Agencja Gazeta

Michał Winiarski (uzasadnienie Ani)

Biorę udział w konkursie w imieniu mojej Mamy (bo ja to bardziej piłkarska jestem ;) ) Jest ona ogromną fanką Siatkarskiej Reprezentacji Polski (oraz Skry). Bycie wielką fanką w wykonaniu mojej Mamy polega na:


-  problemów ze snem ok 2 w nocy zawsze wtedy gdy jest mecz po drugiej
stronie oceanu "skoro już nie mogłam spać to sobie obejrzałam na
żywo",
- urywaniu się ze spotkań rodzinnych pod pozorem złego samopoczucia -
"był mecz i pomyślałam że choć na jeden set uda mi się zdążyć",
- dokładnej znajomości nazwisk graczy, ich klubów itp, oraz kalendarza
rozgrywek "umówiłabym się dziś z tobą na mieście, ale jest mecz, jutro
możemy rano, bo na 16 muszę być w domu oczywiście"

Ponieważ moja Mama pod koniec sierpnia obchodzi 70 urodziny (tak, tak, bycie fanką nie mija z wiekiem... a nawet się nasila) postanowiłam zacząć świętować je trochę wcześniej i zabieram ją na mecz Polska-Argentyna w ramach Memoriału Wagnera (mamy świetne miejsca, za siatką ale 5 rząd ;) ). Mama otrzymawszy zaproszenie dosłownie zaniemówiła :)

Dlatego właśnie, dla Niej, biorę udział w tym konkursie. Z ulubionym siatkarzem Mama ma drobny problem - uwielbia absolutnie całą reprezentację Polski ale jednego z nich szczególnie - Michała Winiarskiego. Za jego doskonałą technikę, a także (a może - a
zwłaszcza) jego "rozmarzone oczy poety romantycznego", za to że umie zachować spokój w sytuacjach podbramkowych, nie jest agresywny, potrafi zaskoczyć zagrywką i pięknie się uśmiecha, a jak mu coś nie wyjdzie "to jest taki smutny i tak mi go żal" (tyle zapamiętałam z
komentarzy podczas wczorajszego meczu :) )

Siatkarze w Zielonej Górze Siatkarze w Zielonej Górze fot. Michał Bedner / Agencja Gazeta

Michał Kubiak (uzasadnienie Adrianny)

Jestem fanatyczną zwolenniczką jarania się Kruszynką i wszystko wolniej mi się przetwarza, serce zamiera, a kąciki moich ust drgają ku górze, bo:

To hot redaktor i należy mu się nagroda w plebiscycie na godnego zastępcę Igły.

 

...nie ma sprawy, Misiek. Nam też jest niezmiernie miło.

 

Ktoś wydał mu licencję na zabijanie wzrokiem, co perfidnie wykorzystuje.

 

 

Uff, ale nie na zabijanie strojem w przeciwieństwie do Lorenzo. Bardzo milusi chabrowy blezerek, dude.

 

 

Choć zdarzały się wpadki, to wiadomo, nieszczęścia chodzą stadami. A w bromansie raźniej.

 

 

Na szczęście nie...

 

Potrafi wspiąć się na wyżyny swych biczfejsowych umiejętności.

 

 

Ma świetny sześciopak.

 

 

Nie traci czasu na negatywność.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Oj nie traci.

 

RZUĆ WSZYSTKO I CHODŹ W ŻOŁĘDZIE.

 

To jak, wygram?

 

Dzięki.

Siatkarze w Zielonej Górze Siatkarze w Zielonej Górze fot. Michał Bedner / Agencja Gazeta

Piotr Nowakowski (uzasadnienie Anety)

Choć serce moje do siatkówki należy,
oko me zawsze w stronę Piotrka bieży.
Pewnie zeza niedługo będę miała
lecz na Boga ? jego klata wspaniała!
Bicepsa objąć nie mogę
Pit swym gwoździem wbija w podłogę.
Samej słodyczy ponad 2 metry
kocham jego nogi i na nich getry.
Pseudonim ?cichy? został mu nadany
choć w polskiej kadrze stał się wygadany.
Psikusa nawet Kurkowi wykręcił
choć potem Bartek uszami mu zakręcił.
Serce me stanęło, oddech się urywał

gdy Cichego wjazd ?du pa-ryża? interesował.
Prawda wyszła na jaw, słońce zaświeciło
gdy Pipena sześciopak me oko zobaczyło.
Jego wyskok potężny, atakiem morduje
a chłopak zwykły na kwejku przesiaduje.
Choć medal za medalem, lecą powołania
On zawsze wielką radochę ma z grania.
Czerwono-białe pasy, do cery mu pasują
to marzę o koszulce, by ściągnąć mu ją.
Najlepszy w Polsce, może i na świecie
autografy daje do świtu przecie.
Miły, uprzejmy i do tego skromny,
nie ma wątpliwości, że jego talent jest ogromny.

Siatkarze w Zielonej Górze Siatkarze w Zielonej Górze fot. Michał Bedner / Agencja Gazeta

Michał Ruciak (uzasadnienie efirejki)

Mam jeszcze całe osiem minut, a że po takim meczu jeszcze długo nie zasnę to postanowiłam coś napisać. Ponieważ wybranie ulubionego siatkarza polskiej reprezentacji jest trudniejsze niż wyrecytowanie składu Kazachstanu w hokeju na trawie (o ile takowy istnieje), opiszę zawodnika, który zawsze był mi bliski ze względu na to, że mimo zupełnie przeciętnych warunków fizycznych, na boisku nie ma żadnych kompleksów i bez problemów, w ataku śmiga koło ucha nawet Savaniemu czy Łasko. Zawodnik, który czerpie energię z magicznych skarpet i ładuje z zagrywki tak mocno, że nawet Anderson boi się przyjmować. Zawodnik, który choćby wszedł w tie-breaku finału IO przy stanie 18-18 na pewno zagrałby tak, jakby to było najprostsze spotkanie jego życia. Michał Ruciak, bo o nim trajkoczę, to mój ulubiony zawodnik, ponieważ mimo tego, że nie jest na pierwszym planie, zawsze dokłada do zwycięstwa swoją cegiełkę, w najważniejszym momencie spotkania.

Siatkarze w Zielonej Górze Siatkarze w Zielonej Górze fot. Michał Bedner / Agencja Gazeta

Bartosz Kurek (uzasadnienie roues)

Bartosz Kurek - dzięki niemu zdobyliśmy złoto w 2009roku! Nie da się tego ukryć, to on był najjaśniejszym zawodnikiem w tej drużynie. Jego zasięg imponuje mi od zawsze. Gdy staje na zagrywce od razu przed oczami stają mi  te wszystkie asy serwisowe, zagrywki na poziomie HARD. Za każdym razem przypominają mi się wszystkie chwile z naszą kadrą. I te radosne, i te mniej wesołe...

To coś wspaniałego, że jedna osoba potrafi tak wpłynąć na drugiego człowieka, jakim jestem ja, choć jestem pewna, że nie tylko na mnie. Pamiętam jego lęk przed lataniem samolotami. Był takim dzieciakiem wchodzącym w dorosłość w wyżej wymienionym roku, cieszył się z każdej piłki, aż za bardzo. Chcieli go utemperować, ja to pamiętam. Mój stary komputer był cały popisany "Bambino" (jak mówił na niego Raul Lozano, ponieważ był najmłodszy), był moim siatkarskim idolem i zostanie nim do końca życia. Nawet gdy schodzi z boiska, gdy jest bezsilny, jestem stuprocentowo pewna, że odrodzi się i znów będzie najlepszy na świecie! Tacy ludzie, jak ON nigdy się nie poddają.


Zasięg w ataku - 352 cm, zasięg w bloku- 323 cm to mówi samo za siebie.
Widząc go pierwszy raz w życiu na meczu ligowym nie mogłam oderwać od niego wzroku. Dla urody? Nie, chociaż wiemy, że nie należy do brzydkich. Wokół siebie tworzy taką siatkarską aurę, nie jestem w stanie pojąć jak to robi, ale nawet kibicując wówczas innej drużynie, byłam z nim całym sercem.


Cenię go za to, jak przeżywa każdy mecz, z daleka widać, jak bardzo mu zależy, że to całe jego życie. Nie pcha się do mediów - co może i dla ciachoczytelniczek jest minusem, aczkolwiek z drugiej strony to ogromny plus dla jego charakteru. Nie będę się tu rozpisywać, bo i wiem, że nie potrafię ubrać w słowa tego, jak bardzo jestem wdzięczna, że żyje i, że dzięki niemu pokochałam siatkówkę! NAJLEPSZY SIATKARZ NA ŚWIECIE! Zasługuje na każdą nagrodę, a w moim mniemaniu mógłby dostać statuetkę za wszczepienie miłości do tego sportu milionom ludzi na całym świecie! Dzięki, Bartek!
Gra na przyjęciu, a w ataku jest rewelacyjny! Perfekcja w każdym centymetrze!

Siatkarze w Zielonej Górze Siatkarze w Zielonej Górze fot. Michał Bedner / Agencja Gazeta

Łukasz Żygadło (uzasadnienie Agnieszki)

Moim ulubionym siatkarzem polskiej reprezentacji jest Łukasz Żygadło.

Przede wszystkim muszę zaznaczyć, że niezależnie od moich sympatii co do konkretnych zawodników, najbardziej cenię sobie rozgrywających. Muszą to być osoby nie tylko o dobrym warsztacie technicznym i sprawności fizycznej (bo powinny być to atuty każdego zawodnika tej klasy), ale również o nieprzeciętnej inteligencji i zdolności szybkiej reakcji. To rozgrywający muszą ocenić przyjmowane piłki i wykorzystać je w możliwie najlepszy sposób. W dodatku muszą stale analizować grę i skuteczność pozostałych zawodników, aby maksymalnie wykorzystać tych w dobrej dyspozycji, a jednocześnie dać szansę podbudowania się tym, których skuteczność jest nieco niższa.

Po przejściu do kategorii rozgrywających w naszej reprezentacji mamy do wyboru wyśmienitych: Pawła oraz Łukasza. Zatem dlaczego Łukasz?
Cenię sobie ogromnie grę Pawła Zgumnego, bo ilekroć wchodzi na boisko pokazuje swoją nieprzeciętną inteligencję i umiejętności. Jednak to Łukasz Żygadło zaskarbił sobie moją sympatię za ciągłą walkę o grę w reprezentacji. Za to, że po nieudanej współpracy z Danielem Castellanim wciąż podkreślał, że zrobi wszystko, aby grać w naszej drużynie narodowej i reprezentować ją w jak najlepszy sposób. Również decyzja o grze w Trentino - choć najczęściej był skazany na rolę drugoplanową - jest dla mnie ogromnym dowodem na to, że temu zawodnikowi zależy przede wszystkim na ciągłym kształceniu, którą daje granie z najlepszymi zawodnikami na świecie. Teraz swoją grą pokazuje, że zasłużył sobie na stałe miejsce w naszej reprezentacji i bardzo cieszy mnie fakt, że Anastasi dał mu tą ogromną szansę.

Ponadto cenię sobie Łukasza jako człowieka. Jak wielu siatkarzy angażuje się w działalność charytatywną, a przede wszystkim sprawia wrażenie sympatycznego, uśmiechniętego gościa, który cieszy się tym, w jakim miejscu się teraz znajduje. Uważam, że Ziomek to świetny facet (o fantastycznym głosie!), który swoim przykładem pokazuje, że naprawdę można osiągnąć wszystko jeśli tylko bardzo się chce i pracuje się intensywnie na ten sukces. Dlatego też zyskał sobie miano mojego ulubionego siatkarza polskiej reprezentacji.


Siatkarze w Zielonej Górze Siatkarze w Zielonej Górze fot. Michał Bedner / Agencja Gazeta

Paweł Zagumny (uzasadnienie Agnieszki)

Mój ulubiony siatkarz: Paweł Zagumny

Od kiedy pamiętam, ten siatkarz fascynuje mnie. A dlaczego właśnie on...? Otóż powodów jest tyle, ile liter w alfabecie... chińskim. Ja jednak oszczędzę jury konkursu czytania ich wszystkich i ograniczę się do alfabetu polskiego :):

A: Ambicja ? Paweł wciąż pragnie się udoskonalać, nie zadowolił się medalem na MŚ w 2006r., ?nie spoczął na laurach?, sam powiedział: ?Nie jestem jeszcze siatkarzem spełnionym. Wiele pozostało do wygrania i jeszcze dużo przede mną?; zawsze chce zdobywać kolejne i kolejne nagrody: ME 2009, PŚ 2011... To dla ?Gumy? i tak nie jest jeszcze szczyt marzeń.

B: Bezkompromisowa szczerość w wywiadach ? Niewiele jest znanych osób, które nie przejmują się tym, co muszą czy powinny powiedzieć w rozmowie z dziennikarzem; Paweł należy do tej grupy ludzi ? zawsze mówi to, co on uważa za słuszne, to, co myśli na dany temat ? w końcu bez przeszkód przyznał w wywiadach, że np. z Wlazłym się ?nie kochają?, że ma prawo wymagać czegoś od trenera, skoro on wymaga od niego, czy też w jednym z ostatnich wywiadów, że bez Pucharu Polski z Rzeszowa ZAKSA nie wyjedzie.

C: Cięte riposty ? Paweł zawsze wie, co powiedzieć. Wydaje się cichą, skrytą osobą, jest małomówny, jednak kiedy już coś powie, to konkretnie, np. pewnego razu na pytanie dziennikarza: ?Czy twoja zagrywka tylko sprawia wrażenie prostej do odbioru, czy jest taka rzeczywiście?? odpowiedział: ?Przyjdź i spróbuj odebrać?.

D:  Dobre pogodzenie się z byciem jednym z dwóch, a nie głównym rozgrywającym ? ?Guma? zawsze był niezastąpiony, każdy trener stawiał tylko na niego jako rozgrywającego. Na Pucharze Świata musiał jednak przyjąć fakt, że swoją rolą będzie dzielił się z Łukaszem; z pewnością dla Pawła nie było to łatwe, jednak zachował się godnie i przyjął to bardzo dobrze. To świadczy o ogromnej klasie tego zawodnika.

E: Ewidentnie częste granie środkiem ? Czy to poprzez np. rozegranie na krótką przesuniętą czy na podwójną krótką, ?Guma? często swoje zaufanie kieruje w stronę środkowych i zazwyczaj to okazuje się być najwłaściwszą decyzją. W reprezentacji to on najczęściej rozkłada atak nie tylko na przyjmujących i atakujących, ale i właśnie na środkowych.

F: Flegmatyczność ? nie ma wśród siatkarzy drugiego takiego Gumy: wygląda na wiecznie zaspanego, niedostępnego, nazbyt spokojnego. Niektórzy ludzie zaliczają to do wad, jednak dla mnie w tej jego powolności, spokojnym wzroku tkwi urok Pawła.

G: ?Guma? na boisku, od razu jest co oglądać ? z całym szacunkiem dla pozostałych rozgrywających w kadrze, kiedy Pawła nie ma w danym meczu reprezentacji, od razu moja ochota na oglądanie meczu maleje. Kiedy gra Paweł, przed TV siedzi się z otwartą z podziwu buzią.

H: Hart ducha na boisku ? Paweł nigdy nie poddaje się, nawet gdy mecz wydaje się przegrany; zawsze próbuje też zagrzewać do walki swoich kolegów z drużyny.

I: Intuicja w bloku ? niewielu jest siatkarzy, którzy tak jak ?Guma? potrafią powstrzymać rywala pojedynczym blokiem.

J: Jego odpowiedź na pytanie w jednym z wywiadów, dzięki której zafascynował mnie jako osoba, a nie tylko siatkarz: - ?Najmilszy komplement, jaki usłyszałeś??, Paweł: ?Że jestem normalny?.

K: Kiwki? w najmniej oczekiwanym dla rywala momencie ?Guma? zawsze potrafi wyjąć swojego ?Asa z rękawa?, by zaskoczyć przeciwnika i zdobyć punkt. Pozostaje tylko powiedzieć: ?Czapki z głów, Paweł?.

L: Latami utrzymujący się prestiż i wysoki poziom gry Pawła ? Zagumnego nie trzeba już nawet chwalić, wszyscy powiedzieli o nim już chyba wszystko, co dało się najlepszego powiedzieć. Paweł nie schodzi od wielu, wielu lat z pewnego poziomu, do którego nas przyzwyczaił, i ?chwała mu? za to.

M: Mało spotykana uroda ? Dzięki temu, że Paweł nie uchodzi wśród zadurzonych w siatkarzach nastolatek za najprzystojniejszego (z całym szacunkiem do niego), nie pędzi do niego po meczu tak ogromna chmara rozkrzyczanych trzynasto- i czternastolatek jak do Kurka czy Winiarskiego. Dla mnie właśnie ta jego uroda sprawia, że Paweł ma w sobie to ?coś?, jest po prostu oryginalnie urokliwy.

N: Najlepszy rozgrywający świata ? od dziecka to wiedziałam; nawet jeśli prawie nikt nie mówi wprost, że on jest najlepszy, a tylko jeden z najlepszych, ja bez przeszkód stwierdzam że, dla mnie zawsze będzie stał na pierwszym miejscu ? bo po prostu jest ?naj?. W końcu jak powiedział kiedyś T. Bielecki, kiedy Zagumny jest w kadrze, to tak jakby skrzypce zyskały duszę.

O: Opanowanie ? nikt tak jak kapitan Paweł nie potrafi zażegnać konfliktów na boisku czy też w dyplomatyczny sposób ?wykłócić? u sędziego swojej racji. Brawo Zagumny!

P: Poczucie humoru ? któż mógłby wątpić w to, czy ?Guma? umie się śmiać...? A jednak sporo osób. Wciąż kiedy na niego patrzę, zastanawiam się, czy on jest serio taki poważny i niedostępny, czy tylko się taki wydaje; wystarczy jednak, że obejrzę chociażby ?Igłą szyte 2? i od razu widzę jego prawdziwe oblicze. Tak, tak ? Paweł zna się na żartach!

R: Rzekomo prosta zagrywka ? Zagumny dawniej był chyba jedynym zawodnikiem w kadrze, który zagrywał flotem. Teraz jest ich więcej, jednak ?Guma? wciąż potrafi zdobyć nią niejednego asa, choć wydaje się ona taka niepozorna.

S: Skromność ? ile Paweł osiągnął, ile nagród zdobył, wie każdy. On jednak nie ?obrósł w piórka?, sam mówił: ?Cały czas uważam, że nie jestem najlepszy i nigdy tak o sobie nie powiem?; jego skromność nieustannie mnie zadziwia.

T: Talent ? tego mu nikt nie odbierze. Można pracować wiele, spędzić na hali na treningu tysiące godzin, jednak bez talentu nic wielkiego się nie zdziała. Zagumnemu talentu jednak nie brakuje.

U: Uśmiech ? tak, tak, ?Guma? umie czasem użyć więcej niż dwóch mięśni twarzy i szczerze się uśmiechnąć (choć nikt się tego po nim nie spodziewa)! To mnie w nim bardzo fascynuje ? że pomimo tego, na jak pozornie poważną osobę wygląda, potrafi być człowiekiem i ?poruszyć swoimi kącikami ust?, kiedy np. Zibi czy Igła powiedzą coś śmiesznego. W końcu śmiech to zdrowie, Panie Pawle!

W: Wyraz twarzy ? niewzruszony, można odnieść wrażenie, że to człowiek wiecznie obrażony na cały świat: swoich kolegów z drużyny, trenera, dziennikarzy, kibiców, itd..... Ufff, na szczęście nic bardziej mylnego ---> patrz: literka ?P? lub ?U?.

Z: Zdecydowanie ? Kiedy postanowił zasłużenie odpocząć i odpuścić sobie część sezonu reprezentacyjnego, nie patrzył na całą ?burzę? wokół tej sprawy w mediach, na to, co powie trener, PZPS, kibice ? po prostu to zrobił, bo wiedział, jaki ma to cel. I opłaciło się ? wystarczy zobaczyć, w jak znakomitej formie był podczas Pucharu Świata. Za to zdecydowanie trzeba mu podziękować.

Za to wszystko, o czym napisałam, podziwiam Pawła Zagumnego i dziękuję mu za to, że jest właśnie taki. ;)

Krzysztof Ignaczak Krzysztof Ignaczak fot. Paulina Siewierska/sportsphotos.eu

Krzysztof Ignaczak (uzasadnienie Oli)

Ulubiony siatkarz? Krzysztof Ignaczak!
Nie umiem grać w siatkówkę, a dzięki niemu czuję się jakbym była na boisku razem w nimi. Podczas Euro czułam się częścią wspaniałej braci kibicowskiej, ale kiedy gra Polska reprezentacja w piłce siatkowej to nie tylko jestem częścią tych tysięcy kibiców, ale mam wrażenie jakbym była częścią drużyny. To jest wspaniałe. Wszyscy wiemy że to zasługa "Igłą Szyte".


Nasz Igła o siatkarz któremu można wybaczyć największy błąd. Zaraża wszystkich swoim optymizmem. Naprawdę gdy go widzę to uśmiecham się sama do siebie. Nawet sesja mi nie straszna kiedy obejrzę sobie przed egzaminami jakiekolwiek filmiki z naszym wspaniałym Krzysztofem :)


Myślę że z numerem "16" gra Krzysztof Ignaczak, ale to numer szczęśliwy, boski i czuwa nad nim wspaniały Anioł Stróż - Arek. Taki dodatkowy duch w drużynie.
Polska Reprezentacja bez Krzysztofa to jak Barcelona bez Puyola. Kiedyś to nastąpi, ale co wtedy się stanie to najstarsi górale nie wiedzą.


Szkoda tylko, że tak daleko mam do Rzeszowa. Ale o bilet na Memoriał Wagnera powalczę. A o kibicowanie (niestety tylko przed tv) nikt nie musi się martwić.

Siatkarze w Zielonej Górze Siatkarze w Zielonej Górze fot. Michał Bedner / Agencja Gazeta

Grzegorz Kosok (uzasadnienie Ani)

Już na wstępie mojego wypracowania pod tytułem: "dlaczego uwielbiam Grzegorza K." pragnę wspomnieć, iż jestem wielką fanką wszystkich polskich siatkarskich ciach, nie tylko tych reprezentacyjnych, ale również tych znanych tylko z boisk PlusLigii. Bo jakże normalna, szanująca się Polka mogłaby pozostać obojętna i nie wpatrywać się godzinami w zdjęcia i w filmiki na youtube,na których uśmiecha się Dzik, wpatruje w kibicki Winiar, ZB9 pręży mięśnie (ach ten taniec w samych gaciach z butelką :)), a Bąkiewicz pokazuje pokazuje prawie wszystko co ma (wiem, że to było dawno ale wciąż mam ten plakat z Cosmo). Wracając jednak do właściwego tematu, uwielbiam Grzegorza Kosoka bo:

  • Jak można nie wielbić faceta, który ma 206 cm wzrostu? i każda kobieta czuje się przy nim mała, i może być słabą istotkę, którą trzeba od czasu do czasu ratować (swoją drogą nie wiem, dlaczego on tak to lubią, ale skoro tak, to można od czasu do czasu poudawać);
  • W jego ciemnych oczach można utonąć, zwłaszcza gdy patrzą tak na mnie (no ok. w obiektyw) poważnie a zarazem figlarnie i seksowne; facet o tak inteligentnym spojrzeniu na pewno czyta a jak czyta to automatycznie ma + 10 do seksapilu !!!
  • Podczas turniejów Ligi Światowej pokazał, że potrafi wejść z kwadratu i rozegrać świetny mecz; ja wiem, że z kontuzji innych nie można się cieszyć (a przynajmniej, gdy to nasi zawodnicy), ale wreszcie trener dał nam szansę podziwiania Grzegorza przez prawie cały mecz i za to mu chwała :D
  • Jest jedną z podpór Asseco Resovii i jak zacznie się liga, to znowu będzie można częściej oglądać jego bloki, serwy i jego samego też;
  • To porządny facet, który tak kocha swoją ulubiona piłkę, że się z nią kąpie (planuję wysłać petycję do zarządu Resovii żeby następnym razem kazali się Kosie rozebrać, gdy będzie wchodził do wanny); ciekawe, czy myje po sobie wannę?
  • Podobno wciąż nie ma dziewczyny i jeszcze można się łudzić, że wybierze, którąś z nas (wiem, że to żałosne, ale nie mogłam się powstrzymać);
  • Uśmiecha się tak uroczo, że aż miękną mi nogi w kolanach :D i tak się zapatrzyłam w jego zdjęcie, iż nie mogę już dalej pisać.
Siatkarze w Zielonej Górze Siatkarze w Zielonej Górze fot. Michał Bedner / Agencja Gazeta

Marcin Możdżonek (uzasadnienie caroline)

Sprawa jest prosta. Zaczęło się właściwie od meczu Skry z Jastrzębskim Węglem, kiedy to ujrzałam Marcina (dodam, że był to pierwszy oglądany przeze mnie mecz) i w jednym momencie zawojował moje serce. Zupełnie nie wiem, czym mnie urzekł - czy to była jego broda, która nadaje jego wyglądowi charakteru, czy też fakt, że był najwyższym siatkarzem na boisku (i, jak się dowiedziałam potem, prawie najwyższym w całej Plus Lidze)... Wiem jedynie tyle, że była to sympatia od pierwszego wejrzenia. Później przyszedł czas na oglądanie miliona filmików na YT i już wtedy wiedziałam, że moja intuicja nie jest wadliwa.
Marcina uwielbiam za to, że jest oazą spokoju, choć może właśnie dlatego wszyscy uważają, że jest nudny. Ja w nim odnajduję spokój, którego mnie tak bardzo brakuje.
Poza tym, Marcin jest piekielnie inteligentny i choć czasem ukrywa to pod warstwą nieśmiałości, to jednak udowadnia swoją mądrość na każdym kroku, udzielając lakonicznych, ale mądrych wywiadów. Wiadomo, do Zbyszka Bartmana, Mistrza Elokwencji dużo mu brakuje, ale Marcin jest za to elokwentny na swój sposób. :) *
Mimo że większość kibiców postrzega Marcina jako nudnego wielkoluda, nie raz udowadniał, że potrafi sypać żartami jak z rękawa (wiadomo, Igłą Szyte ;)) i to go czyni jeszcze fajniejszym facetem w moich oczach.
Kolejną jego zaletą jest fakt, że poza swoją Hanią nie widzi świata. Ile razy oglądaliśmy obrazki, kiedy to po przylocie do kraju od razu rzuca się w tłum, w poszukiwaniu swojej drugiej połówki? Ten widok rozczula mnie jak nic innego i wiem, że chciałabym takiego faceta dla siebie. :)
Kiedy podczas finałowego meczu Ligi Światowej Marcin upadł, moje serce zamarło i zaczęłam płakać. Bardzo przeżywałam fakt, że coś mu się stało, a gdy potem dostrzegłam, że kuleje, było mi jeszcze gorzej. Na szczęście Marcin jest typem człowieka, który się nie poddaje, a na pytania o swoją kontuzję odpowiada, że to tylko drobne skręcenie i jakoś to będzie. I najważniejsze - będzie grał na Igrzyskach, co według mnie jest aktem heroizmu. I to kolejny powód, dlaczego tak bardzo go cenię - bo walczy.
Niektórzy ludzie zarzucają mu, że jego gra jest dobra tylko dlatego, że jest taki wysoki. Bzdura. Wzrost jest tylko jego kolejnym atutem, a najważniejsze jest to, że Marcin ma dobry warsztat. I choć czasem w klubie mu się nie wiedzie, to jednak w Reprezentacji pokazuje, na co go stać.
Wszystkie te czynniki, złożone w jedną całość dają nam obraz idealnego kapitana i postać mojego ulubionego siatkarza. Jest nim Marcin Możdżonek i wierzę, że ten człowiek zdoła dokonać wielkich rzeczy. Co ja mówię, on już tych rzeczy dokonał, dlatego teraz pozostaje nam trzymać kciuki za więcej i więcej osiągnięć. :)
* Broń Boże, to nie jest przytyk do ZB9, bo jego też bardzo lubię i cenię jako siatkarza. :)
Zibi Bartman Zibi Bartman fot. Michał Bedner / Agencja Gazeta

Zibi Bartman (uzasadnienie Majki)

Na pytanie "którego siatkarza lubisz najbardziej?" bez chwili wahania odpowiadam: ZET BE DZIEWIĘĆ. A potem oczywiście wyjaśniam, co oznacza ten skrót. Tłumaczę, że jest to pierwsza litera imienia, pierwsza litera nazwiska i numerek na koszulce jednego z tych siatkarzy, którzy wywierają na kibicach i innych zawodnikach spore wrażenie. Grą, charakterem, charyzmą, pewnością siebie. Szanuję każdego siatkarza, niezależnie od tego dla kogo gra, jakie barwy klubowe nosi, jakiej jest narodowości, jak dużo ma nagród. Ale to, co czuję do Zbyszka to coś więcej niż szacunek.

Dlaczego? Proste. Zbyszek nie udaje. Mówi to, co myśli. Czasem bywa kontrowersyjny. Daje ponosić się emocjom, co często jest krytykowane przez innych. Ale on świetnie zdając sobie z tego sprawę, nie przejmuje się opinią innych. Tłumaczy, że taki jest i ciężko mu się zmienić. Niewątpliwie dojrzał, wydoroślał przez te wszystkie lata spędzone na boisku. Sprawdził się jako kapitan Jastrzębskiego Węgla, wziął na swoje barki odpowiedzialność za zespół i dbał o jego dobro. Widząc go z paseczkiem podkreślającym jego numerek na koszulce byłam dumna z tego, że to właśnie on jest moim numerem jeden.
Jest zdolny i dużo wymaga od samego siebie, wynika to z ambicji. Andrea Anastasi powiedział mu, że widzi go jako atakującego w reprezentacji, bo taki ma pomysł na drużynę i jako przyjmujący nie znajdzie u niego miejsca. Zbyszek spróbował i dobrze na tym wyszedł. Jest odważny, a to jest w siatkówce niezbędne.

Zibiemu kibicuję od pierwszego meczu siatkówki jaki obejrzałam - Polska kontra USA. Wywarł na mnie ogromne wrażenie, wtedy jeszcze jako przyjmujący. Zapałałam do niego sympatią, wręcz uwielbieniem. I ten płomyczek sportowej miłości nie zgasł do dzisiaj.