Od dziś lubimy Serbów jeszcze bardziej, czyli pozostałe wyniki ósmej rundy spotkań na Pucharze Świata

A Wiecie, że teraz możemy nawet przegrać trzy mecze i nadal awansować?

Serbia - Brazylia 3:1

A wszystko przez, że po zaskakująco słabym meczu Canarinhos ulegli mistrzom Europy nie ugrawszy nawet jednego punktu. I to nawet nie to, że Serbowie przypomnieli sobie nagle jak grać super siatkówkę, bo to było po prostu spotkanie stojące na nie wysokim poziomie z ogromną liczbą błędów po obydwu stronach.

Porażka oznacza dla Brazylijczyków spadek na czwarte miejsce w tabeli i sześć punktów straty do liderujących Polaków. W dalszej konsekwencji - nawet jeśli przegramy swoje ostatnie mecze (ale pod warunkiem, że po tie-breaku) mamy awans w rękach. Oczywiście nie będziemy się dłużej rozwodzić nad takimi scenariuszami, bo my to chcemy wygrać. I utrzeć wreszcie nosa Włochom. I Brazylijczykom. I Rosjanom też.

Tak czy inaczej, ten misio to też od nas:

 

Argentyna - Włochy 1:3

A jak radzili sobie dziś nasi przyszli rywale? Wybornie. Argentyna stawiała Włochom dzielny opór ugrywając seta, ale na tym skończyły się ich harce. A Ivan Zajcew z powrotem ma włosy, i z powrotem odzyskuje status mojego siatkówkowego guilty pleasure.

 

Nic nie poradzę.

Kuba - Rosja 1:3

Apelowałyśmy do zbliżających się do trójki Kubańczyków o opamiętanie się i poskutkowało. Lubimy tę drużynę i wcale nie jest nam wesoło patrząc na takie widoki...

 

Ale w czołowej trójce jest niestety bardzo ciasno.

Iran - Chiny 0:3, Japonia - USA 0:3

Iran się już chyba na tym turnieju wyhasał i wyobraźcie sobie, że dał się ograć do zera nie komu innemu jak Chińczykom. Amerykanie wreszcie zagrali dobry mecz i pogonili gospodarzy. I może to jest już tylko łabędzi śpiew, ale dla uhahanego Mathew przy maskotce było warto.

 

 

Byle do piątku!