Rosja zrobiła nam przysługę i przegrała z Brazylią, czyli o rozstrzygnięciach kolejnego dnia rywalizacji na Pucharze Świata

Niestety w tej kolejce to nam przypadła rola dostarczycieli sensacji przy reszcie spotkań przebiegających raczej według planu.

Rosja - Brazylia 0:3

Rozpoczniemy od spotkania najważniejszego dla nas z punktu widzenia układu tabeli. Rosja przed dzisiejszą rundą spotkań była jedyną - poza Polską - niepokonaną drużyną w Japonii, Brazylia zdążyła już przegrać (w nie najlepszym stylu zresztą) z Włochami, można się było zatem spodziewać przynajmniej wyrównanego spotkania.

Nic z tego. Rosjanie udowodnili, że żadnej z drużyn na tym turnieju nie jest obce słowo "kryzys", co więcej, tylko w ostatnim secie wyszli poza dwudziesty punkt. Płakać za nimi nie będziemy - mimo porażki (ale za jeden punkt) z Iranem wyprzedzamy Rosjan w tabeli gdzie ustępujemy tylko Canarinhos.

Argentyna - Kuba 3:1

Jako pierwsi na parkiet wybiegli dziś jednak będący na wyraźniej fali wznoszącej Kubańczycy i ciągle mocna Argentyna. Sam mecz wielkim widowiskiem nie był - zespoły grały w trybie przeplatana setów "my stoimy, wy gracie, a później się zmienimy, okej?". I nawet Facu jakiś taki nieśmiały się przy maskotce zrobił.

 

Egipt - USA 0:3, Chiny - Włochy 0:3

W dwóch pozostałych dzisiejszych starciach Dawida z Goliatem bez niespodzianek. Egipt należy jednak pochwalić za ambicję i walkę (sety przegrywali kolejno do 19 i dwa razy do 20), Chińczyków za to, że nie wybiegli z płaczem z hali po pierwszym secie (-10, -18, -14). (Chociaż czekajcie, jeden chyba wybiegł).

 

Serbia - Japonia 3:2

I na koniec ostatnie dzisiejsze spotkanie, którego rezultat cieszy nas zdecydowanie najbardziej. Wymęczyli się z tymi Japończykami niemiłosiernie, ale się udało: Serbia odniosła swoje pierwsze zwycięstwo w turnieju!

A tak, po rundzie czterech spotkań, prezentuje się cała tabela:

 

No szkoda, strasznie szkoda tych dwóch punktów, ale cóż, ciągle jest dobrze, gramy dalej!