Finał rozróby po herbacie

Inzamam ul Haq z podniesioną głową opuszczał w czwartek londyński budynek, w którym Rajan Madugalle wydał na niego surowy wyrok. Kapitan krykietowej reprezentacji Pakistanu nie będzie grać w lukratywnym Champions Trophy. Za nadszarpnięcie wizerunku swojej dyscypliny został zawieszony na cztery mecze. Dla Inzamama najważniejsze jest jednak, że odzyskał twarz.
Afera wybuchła 20 sierpnia o 13.34 (czas GMT). W Londynie w najlepsze trwał czwarty dzień piątego testmeczu Anglia - Pakistan. Poprzednie trzy wygrali gospodarze, a w jednym zwycięzca nie został wyłoniony. Tym razem Pakistańczykom szło nieźle. Do czasu. Po jednym z rzutów sędzia Darrell Hair zakwestionował piłkę narzucaną przez drużynę gości. Ukarał ich 5 punktami straty za manipulację. Inzamam się wściekł, ale do herbaty (czyli popołudniowej przerwy w grze) mecz toczył się swoim rytmem. Dopiero potem się zaczęło. Aby zaprotestować przeciwko decyzji sędziego, Pakistańczycy mocno opóźniali powrót na boisko. Hair nie miał zamiaru ich prosić o wyjście na plac gry. Uznał spotkanie za zakończone, bo - jego zdaniem - Pakistan poddał mecz. Gdy Inzamam z kolegami skończyli protest, dowiedzieli się, że przegrali. Sędzia, mimo nacisków, odpowiadał niezmiennie: przepisy nie dają mi możliwości kontynuowania gry. Na odwołaniu ostatniego dnia meczu angielski związek krykieta stracił 400 tys. funtów.

- Hair bezpodstawnie uznał nas za oszustów i naruszył naszą dumę narodową - tłumaczył swój protest Inzamam. Jego stronę wzięli rodacy i ich azjatyccy sąsiedzi. Hair już wcześniej kontrowersyjnymi decyzjami naraził bowiem drużynom Indii i Sri Lanki. Jednoznacznie oskarżono Australijczyka o rasizm, a Imran Khan, legenda pakistańskiego krykieta, nazwał go "mini-Hitlerem". Jeden z dzienników na pierwszej stronie zamieścił karykaturę australijskiego arbitra w mundurze wojsk NATO z podpisem: "Ja także toczę wojnę z terroryzmem".

Międzynarodowa Rada Krykieta (ICC) ponad miesiąc zwlekała z decyzją o ukaraniu Inzamama. Co prawda już tydzień po wydarzeniach kapitan Pakistanu miał stanąć przed komisją dyscyplinarną, ale jej szef Rajan Madugalle (ze Sri Lanki), odwołał posiedzenie z powodu... choroby członków rodziny. Dzięki temu Pakistan, który groził, że wycofa się z tournée po Anglii ("nie możemy dalej występować z etykietką oszustów" - mówił Inzamam), zagrał jeszcze sześć meczów w ojczyźnie krykieta. Gospodarzom przyniosły one 10 milionów funtów dochodu.

Inzamam grał w najlepsze, podczas gdy Hair został wycofany nawet z meczu rezerw dwóch angielskich drużyn, na który był wcześniej nominowany. Australijczyk nie posędziuje też na Champions Trophy (takie małe mistrzostwa świata w krykiecie). Oficjalnie dlatego, że istnieją obawy o jego bezpieczeństwo. Tym argumentem obok samego Haira szczególnie byli zdziwieni organizatorzy turnieju w Indiach. Hindusi stwierdzili, że nie mają żadnych sygnałów, jakoby kontrowersyjnego sędziemu cokolwiek miałoby grozić w ich kraju. Resztki sympatii Hair stracił, gdy ujawniono, że wystąpił on do ICC z ofertą - dajcie mi pół miliona dolarów (sędzia wyliczył sobie, że tyle by zarobił w kolejnych czterech latach), a ja zakończę karierę z powodów osobistych i będziecie mieli kłopoty z głowy.

Za doprowadzenie do przerwania meczu Inzamam został "skazany" na cztery mecze zawieszenia. Jednocześnie uznano, że decyzja Haira o manipulacji piłki była bezpodstawna. Dla Pakistańczyków ten werdykt był najważniejszy.

Dlaczego w krykiecie manipuluje się piłką? Chodzi o to, by piłka dostawała niespodziewanej rotacji i była trudniejsza do odbicia dla pałkarza. Krykietową piłkę próbowano już nacinać, rozwiązywać jej szwy, smarować lepką cieczą czy ścierać ostrym przedmiotem.