Koreańczycy o porażce Polski z Japonią

Nikt w Korei nie ucieszył się z przegranej Polski z Japonią, wręcz przeciwnie. - Przegraliśmy z Japończykami - ubolewał spiker telewizyjnych wiadomości. - Ludzie są smutni i rozczarowani. Uważają Polskę za bardzo silną drużynę, kibicują jej, życzą awansu z grupy wraz z Koreańczykami - opowiada Magda Stodolska, tłumaczka polskiej ambasady w Seulu.
Koreańczyków bardzo ucieszyła za to sensacyjna porażka Portugalii na własnym boisku z Finlandią 1:4 i reprezentacji USA z Niemcami 2:4 w Rostocku. - Faworyzowani Portugalczycy wcale nie są tacy silni. Można ich pokonać, bez swych największych gwiazd Luisa Figo i Rui Costy są bezradni nawet z tak słabym rywalem jak Finowie - napisał "Korea Times".

Porażkę Polski 0:2 z Japonią większość Koreańczyków przyjęła za to z przykrością, także dlatego, że wygrał znienawidzony na Półwyspie Koreańskim były okupant. - Polacy zagrali bez walki, zaangażowania i pomysłu na grę. Ale wiadomo, że w meczach towarzyskich czasami się nie chce. Na World Cup na pewno zagrają inaczej - mówił komentator MBC. Mimo że relacja z meczu nadana została między północą a 2. rano miała bardzo dużą oglądalność.

- Nasz kraj traktuje się tu bardzo przyjaźnie. O Polsce i Korei pisze się nawet "zaprzyjaźnieni rywale", o Polakach: "przyjaciele" - opowiada Magda Stodolska. - Idealny scenariusz dla współgospodarzy turnieju: Korea i Polska awansuje do dalszych rozgrywek. Tego właśnie wszyscy sobie życzą. Ostatnio nasz ambasador zwiedzał stadion i bazę reprezentacji Polski w Daejeon i usłyszał życzenia, żeby Polska i Korea spotkały się w półfinale mistrzostw świata.

- Nikt nie wie, skąd bierze się ta sympatia dla Polski. Jutro wybieram się znów do Daejeon, gdzie będę uczyć mieszkańców piosenek i zawołań polskich kibiców, bardzo im na tym zależy. W meczach z Portugalią i USA chcą kibicować nam i to po polsku - twierdzi pani Magda.