Polska wygrała z Serbią i Czarnogórą

Polska sprawiła niespodziankę, pokonała Serbię i Czarnogórę 3:2 i w środę zagra z Izraelem (wygrał po karnych z Ukrainą) o zwycięstwo w turnieju Walerego Łobanowskiego oraz o 100 tys. dol. premii.
Ten facet ma niewiarygodny instynkt - mówił, kręcąc głową z uśmiechem, Jacek Bąk. - Taki ktoś jest nam niezbędny. Wiadomo, są w drużynie ludzie od czarnej roboty, ale są i tacy jak on. Niewiele biega, chodzi sobie po boisku, a potem przystawia nogę i jakby nigdy nic trafia do siatki.

O kim mówił kapitan reprezentacji Polski? O Tomaszu Frankowskim, najmniejszym w drużynie, który w poniedziałek z przeciwnikiem z wyższej półki zaliczył dwa gole i asystę w 45 minut gry. To on sprawił, że oczekiwany finał turnieju Ukraina - Serbia nie dojdzie do skutku.

Od pomarańczowej rewolucji notowania Polaków na Ukrainie nigdy nie były tak wysokie, ale to raczej Serbów widziano tu jako idealnych rywali dla gospodarzy w środowym meczu (pisał o tym "Kijów Post" mając na myśli finał). Liderujący w swojej grupie eliminacji MŚ 2006 Serbowie (bez straty gola) mają gwiazdy, jakich brakuje w reprezentacji Polski. Kezman z Atletico Madryt czy Stankovic z Interu mieli postawić ostrzejsze warunki Szewczence i spółce. Postawią, ale w meczu o trzecie miejsce.

Tymczasem w finale zagra drużyna Pawła Janasa, która ma w składzie Frankowskiego. Nie tak sławnego, ale to, czego dokonał już w pierwszej połowie meczu, było imponujące. Na dodatek gracz Wisły robi to z miną nieco znudzoną, jakby nic specjalnego się nie stało, a po kolejnych trafieniach dość leniwie podnosi rękę.

Najpierw w 30. minucie poczekał na efekt strzału Sobolewskiego, jakby z góry wiedząc, że ten skiksuje. Piłka jak zwykle poszukała nogi Frankowskiego, a ten tylko ją wystawił, by mogła potoczyć się do bramki. Na usprawiedliwienie Sobolewskiemu pozostał fakt, że to on rozpoczął tę akcję, zabierając Serbom piłkę w środku boiska. Zdenerwowani Serbowie odpowiedzieli jak dobry bokser: ciosem na cios. Baszczyński nie umiał wybić piłki Kezmanowi, a Dudka spóźnił się do Zigica. I było 1:1.

Kiedy Serbowie zaczynali dominować na boisku w 37. minucie Dudka przeprowadził rajd i został sfaulowany. Wolnego wykonał Frankowski, a strzał głową Rasiaka był prawdziwą perłą tego meczu. Piłka odbiła się od poprzeczki i wpadła do siatki. - To mój najpiękniejszy gol dla kadry, choć wybór nie jest zbyt duży, bo to dopiero czwarte trafienie. Naczekałem się na nie, ale było piękne, więc warto było czekać - mówił Rasiak.

Tymczasem jego partner Frankowski miał już gola i asystę, ale było mu mało. Dlatego trzy minuty później cofnął się po piłkę i rozegrał ją z Kosowskim, ten, zamiast strzelać, zagrał do Dudki, a po jego centrze Marković zagrał piłkę ręką w polu karnym. Sędzia, który mógł już w 18. minucie podyktować karnego dla Polaków (faul na Kosowskim), tym razem nie miał wyjścia. Frankowski strzelał z jedenastki nie od razu, bo za pierwszym razem powstrzymał nogę w ostatniej chwili, za co sędzia mógł mu pokazać kartkę. Gdy w końcu zdecydował się na strzał, było 3:1.

Turniej Łobanowskiego z Ukrainą, Polską, Serbią i Czarnogórą oraz Izraelem to ostatni sprawdzian kadry przed kluczowymi meczami eliminacji z Austrią i Walią. W pierwszym pojedynku Janas nie mógł wystawić optymalnego składu: Bayer prosił, by Krzynówek zagrał tylko w środę, a Szymkowiak z Trabzonsporu dotarł na Ukrainę dopiero w dniu meczu z Serbami. Dlatego zagrali dublerzy (Jop, Dudka, Gorawski, Lewandowski, Rasiak). W przerwie przy stanie 3:1 zeszli Frankowski i Bąk. I mecz zmienił oblicze zupełnie. Serbowie atakowali groźnie, mając kilka okazji do zdobycia gola. Polacy bronili się czasem dość rozpaczliwie. - Pierwsza połowa była dobra, druga słaba, no, słabsza - oceniał Paweł Janas. - Nie umieliśmy przetrzymać piłki, zbyt często wybijaliśmy na oślep. Czemu jestem smutny? Rzecz jasna, cieszy zwycięstwo, ale błędy, po których traciliśmy gole, bardzo mnie martwią. Wiadomo, skład był eksperymentem, dlatego w końcówce wpuszczałem tylu obrońców. Smolarka zachowałem na finał, zagra od początku. Tak samo Żurawski.

Po kontuzji Jerzego Dudka powstał problem w bramce drużyny Janasa. W poniedziałek bronił Kowalewski i Janas wytknął mu jeden błąd na początku gry, gdy po strzale Stankovicia wybił piłkę pod nogi Zilicia. - Poza tym zagrał bardzo poprawnie - ocenił trener. Sam Kowalewski był zły, że puścił aż dwa gole. - Nie wiem, czy mogłem obronić te strzały, ale każdy strzał jest do obrony, a każdy gol obciąża bramkarza - mówił. A co do sytuacji ze Stankoviciem dodał, że futbol to w ogóle gra błędów i on z pewnością je popełnił.

Po meczu Kowalewskiemu gratulował Artur Boruc. - W środę broni on i zobaczymy, jak wypadnie to porównanie - mówił Janas.

Na pewno w meczach eliminacyjnych nie zagra młody-zdolny Sebastian Przyrowski, który w poniedziałek zadebiutował w końcówce i nie złapał piłki w banalnie prostej sytuacji. Na szczęście Savo Milosević nie trafił do pustej bramki, bo byłoby 3:3 i o awansie do finału decydowałyby karne. W sumie jednak mecze Polaków z Serbami są ostatnio bardzo atrakcyjne - w dwóch padło 12 goli (poprzednio w Płocku było 4:3 dla Polski)

W finale w grze o główną nagrodę 100 tys. dol. Janas wystawi optymalny skład z Krzynówkiem, Żurawskim i Szymkowiakiem. Polacy woleli grać w środę z Ukrainą, ze względu na pełny stadion i starcie z gwiazdami formatu Szewczenki. - Na pewno ograją Izrael i zmierzymy się właśnie z nimi - nie miał wątpliwości Grzegorz Rasiak.

Poniedziałkowe zwycięstwo zapewniło Polakom już 60 tys. dol. nagrody. A jednak się pomylił.

Polska - Serbia i Czarnogóra 3:2 (3:1)

STRZELCY BRAMEK

Polska: Frankowski (30., 42., karny), Rasiak (37.).

Serbia i Czarnogóra: Zigic (32.), Vidic (59.).

SĘDZIOWAŁ: Oleg Orechow (Ukraina).

WIDZÓW: 2000.

SKŁADY

POLSKA: Kowalewski (80., Przyrowski) - Baszczyński, Bąk (46., Kłos), Jop, Dudka - Gorawski (75., Rząsa), Sobolewski, Lewandowski, Kosowski (87.,Michał Żewłakow) - Frankowski (46., Mila), Rasiak (71., Żurawski).

SERBIA I CZARNOGÓRA: Jevric - Markovic Ż (64., Koroman), Vidic, Gavrancic, Lukovic - Stankovic (78., Maric), Duljaj, Djordjevic (80., Mladenovic), Vukic (62., Ilic Ż) - Kezman (46., Milosevic), Zigic (80., Ljuboja).

Polska-Serbia i Czarnogóra
8strzały17
6celne6
6rożne9
0spalone3
8faule15