IV liga przed sezonem

Przygotowania do sezonu czwartoligowców z Radomskiego ruszyły już pełną parą. Jak dotąd największy spokój panuje w szeregach beniaminka - Powiślanki Lipsko


KS Warka

Sporo pracy czeka trenera Dariusza Karczewskiego. Z podstawowej jedenastki już ubyli mu: bramkarz Adam Bolek (Pilica Białobrzegi), Artur Strąg, Andrzej Kalinka (Kozienice) i Piotr Bolek (Legion Głowaczów). - Strata tych zawodników stanowi dla nas ogromne osłabienie - żałuje Karczewski. Wierzy jednak, że szybko uda mu się uzupełnić skład nowymi i perspektywicznymi graczami. Między słupkami wareckiej bramki ma stanąć jednak niezwykle doświadczony Edward Minda, który jednocześnie pełniłby funkcję nauczyciela dla młodych, zdolnych wychowanków klubu. Spore wrażenie na szkoleniowcu wywarła forma obrońcy Grzegorza Gromadzkiego z Gwardii Warszawa. Ma on jednak jeszcze do wyjaśnienia kilka spraw w swoim rodowitym klubie. - Na razie nie szykujemy jakiegoś transferowego hitu, ale już w najbliższym spotkaniu kontrolnym przyjrzymy się piątce graczy z Dolcana Ząbki - zdradza Karczewski.



Szydłowianka Szydłowiec

Przez blisko dwa tygodnie zajęcia w Szydłowcu prowadził Artur Koniarczyk. W poniedziałek, oficjalnie obowiązki trenera przejął już Jur Zieliński. Zastąpił on na tym stanowisku Marka Parzyszka. Na razie - podobnie jak w Warce - na pozycji bramkarza jest wakat. Dotychczasowy golkiper Przemysław Mierzwa wybrał ofertę AKS-u Busko Zdrój. Co więcej, miał on pociągnąć za sobą kolegów Mariusza Siudka i Mariusza Sasala. - Jak dotąd chłopaki trenują w Szydłowcu - ucina wszelkie spekulacje prezes Marek Kopacz. Zdradza za to rąbek tajemnicy dotyczący obsady bramkarza. Wiadomo, że kandydatów jest dwóch. Co więcej, są to zawodnicy z naszego regionu, którzy mają za sobą występy w drugiej lidze.

Pewni gry w Szydłowcu są już Łukasz Wiśnios i Paweł Czarnecki z Orła Wierzbica. Kilku graczy ma również zaprezentować się podczas dzisiejszego sparingu ze Spartakusem Daleszyce (godz. 18).



Powiślanka Lipsko

Zawodnicy beniaminka trenują pod wodzą nowego szkoleniowca - Bolesława Strzemińskiego - już blisko dwa tygodnie. - Wciąż poznaję wartość obecnego zespołu - mówi trener. - Czekamy na ruchy kadrowe w klubach z wyższych lig. Może zawodnicy, którzy nie załapią się do nich, będą chcieli podjąć treningi z nami - tłumaczy Strzemiński. Szkoleniowiec jednak nie czeka na graczy z założonymi rękami. Oprócz prowadzenia zajęć jeździ po całym regionie, przyglądając się grze piłkarzy, którzy mogliby ewentualnie wzmocnić szeregi jego ekipy jak najszybciej. - Mamy jeszcze trochę czasu, dlatego bardzo spokojnie budujemy drużynę, która będzie w stanie godnie reprezentować Lipsko na czwartym froncie.