Widzew otrzymał licencję!

Drugi łódzki klub zagra jednak w rozgrywkach II ligi. Wczoraj Polski Związek Piłki Nożnej przyznał Widzewowi licencję, ale warunkowo
Klub z al. Piłsudskiego znów ma kłopoty z uzyskaniem zgody na występy w lidze. Tym razem wydawało się, że licencja będzie formalnością, bo w ubiegłym roku piłkarską drużynę przejęło stowarzyszenie na czele którego stanął Zbigniew Boniek. Nowy Widzew nie ma żadnych długów i spełnia wszystkie wymogi PZPN. Komisja licencyjna kilka razy nie potrafiła jednak podjąć decyzji, ostatni raz w piątek. - Chcemy skonsultować sprawę Widzewa z prezydium związku - zapowiadał Henryk Apostel, wiceprezes piłkarskiej centrali.

Wczoraj w końcu zapadło rozstrzygnięcie - Widzew licencję otrzymał, ale warunkową. - Musi uznać długi, które powstały, kiedy klubem zarządzała spółka SPN Widzew SSA - powiedział "Gazecie" Apostel. Chodzi przede wszystkim o roszczenia Wisły Płock, która domaga się zapłaty za Grzegorza Bonka i Sławomira Nazaruka. Tyle tylko, że to nie stowarzyszenie Bońka tych piłkarzy kupowało. - Jeśli Wisła i jej prezes Krzysztof Dmoszyński ma jakieś wątpliwości, to niech nas poda do sądu powszechnego. Nie mają w nim żadnych szans na korzystny wyrok, bo my nie mamy nic wspólnego z tymi transferami - twierdzi Boniek.

Rok temu w podobnej sytuacji Widzew licencję otrzymał. - Rany boskie, to była pomyłka - mówi Apostel. Dlaczego więc teraz łódzki klub ponownie otrzymał zgodę na grę w lidze. - Bo chcemy, by w niej występował. Musi się jednak ustosunkować do długów. Terminu jeszcze nie ustaliliśmy - twierdzi wiceprezes PZPN. Sprawa została teraz skierowana do Wydziału Dyscypliny.

Co na to Boniek? - Pan Apostel może mówić co chce. Jeśli teraz twierdzi, że rok temu popełniono błąd przyznając nam licencję, to przecież to nie wina Widzewa, tylko komisji, która ją wydała. Poza tym sprawa długów SPN była rozpatrywana przez Wydział Dyscypliny już w styczniu i nic z tego nie wyniknęło - mówi szef Widzewa. - Nasze stowarzyszenie nie ma żadnych wierzycieli. I koniec.