Czy Mariusz Liberda zagra w Widzewie?

Były reprezentacyjny bramkarz wciąż waha się, czy przyjąć ofertę Widzewa. - To potrwa jeszcze dwa, może trzy dni - zapewnia
Mariusz Liberda (28 lat, 198 cm wzrostu) jest numerem jeden na transferowej liście życzeń łódzkiego klubu. W kadrze są na razie młodzi i niedoświadczeni bramkarze - Tomasz Kościukiewicz i Artur Melon. Ten pierwszy rozegrał tylko jeden mecz w II lidze, a Melon nie doczekał się jeszcze debiutu. Mało tego, nigdy nie był nawet rezerwowym w meczu o punkty. - Szukamy bramkarza, ale to nie jest proste - twierdzi Józef Młynarczyk, jeden z widzewskich trenerów. - Żeby sprowadzić klasowego i znanego zawodnika na tę pozycję, potrzebne są duże pieniądze, a my ich przecież nie mamy. Być może pod koniec okresu transferowego ktoś będzie do wzięcia.

Tuż przed rozpoczęciem przygotowań Zbigniew Boniek zapowiadał, że rozmawia z Liberdą i Maciejem Nalepą, innym byłym reprezentantem Polski. 27-letni zawodnik występował ostatnio w łotewskiej Vencie Kuldiga, ale nie zostanie w tym klubie. Nie będzie też grał w Widzewie. - Nalepa nie chce do nas przyjść, więc temat jest zamknięty - twierdzi Boniek.

Za to Liberda nie wyklucza, że przeniesie się do Łodzi. - Dostałem też bardziej konkretną ofertę z innego klubu z II ligi. Po małych korektach mógłbym podpisać z nim kontrakt - powiedział "Gazecie". - Poczekam jeszcze dwa, może trzy dni. Wiem też, że mogę spodziewać się telefonu z Widzewa. Dotychczas nie rozmawiałem z nikim o szczegółach kontraktu.

Były zawodnik Groclinu Grodzisk marzył o wyjeździe zagranicę, ale jego plany raczej się nie powiodą. - Co prawda nadal czekam na odpowiedź od jednego z klubów, ale nie robię sobie wielkich nadziei - mówi.

Liberda na razie trenuje indywidualnie, przez kilka dni ćwiczył też z Promieniem Żary, klubem, w którym zaczynał karierę. - Jestem już na tyle doświadczony, że wiem co mam robić - twierdzi. - Ale chciałbym trenować już w klubie, w którym zagram w przyszłym sezonie.

Tymczasem widzewiacy przygotowują się do sezonu na zgrupowaniu w Zakopanem. Pod okiem Zbigniewa Stefaniaka i Tomasza Muchińskiego trenują dwa razy dziennie. Dzień zaczynają jednak od zajęć w siłowni. Stefan Majewski, pierwszy szkoleniowiec Widzewa, do środy będzie na kongresie trenerskim w Düsseldorfie.