Radomianie zdominowali tenisowy turniej skrzatów Bank Pocztowy Cup w Olsztynie

Michał Jasiński z Returnu Radom został okrzyknięty gwiazdą turnieju skrzatów Bank Pocztowy Cup 2005 "Z rakietą w Europie", który odbył się w Olsztynie. To dlatego, że triumfował w singlu i deblu
Od pierwszego pojedynku Jasiński, podobnie jak jego odwieczny rywal z radomskiego podwórka Rafał Kowalski (RKT Radom), szedł jak burza. Los sprawił, że obaj spotkali się w półfinale olsztyńskiej imprezy. Szkoda, że z walki wyeliminowała Kowalskiego kontuzja barku, bo w pierwszym secie prowadził już 5:3. Przegrał go jednak 5:7, a potem skreczował.

Szansę na grę w ścisłym finale zwietrzył również Tomasz Moczek (Return). W półfinale trafił na wicemistrza Polski skrzatów Patryka Pydyszewskiego z TKS-u Arka Gdynia. W pierwszym secie uległ dopiero po tie-breaku 6:7, jednak w drugim nie udało mu się już nawet zdobyć gema. Jasiński uporał się w finale z Pydyszewskim 7:5 6:3. - To zwycięstwo miało dla mnie szczególne znaczenie, bo przystąpiłem do gry tuż po wyleczeniu palca, z którego bardzo głęboko zdarłem skórę - cieszył się Michał Jasiński

Jak się okazało, nie był to koniec sukcesów radomian. Para Jasiński - Moczek wygrała rywalizację deblistów, pokonując w finale Pydyszewskiego i Mateusza Kubacha (Budowlani Olsztyn) 7:6, 7:5. - Jeszcze nigdy nie dostałem tak dużej nagrody - dziwił się Jasiński, kiedy na podium odbierał wieżę z kolumnami.

W turnieju singlistek do ćwierćfinału dotarła Katarzyna Pujanek (RKT). Nie sprostała w nim drugiej w rankingu PZT Justynie Król z CHTT Chorzów, przegrywając 2:4, 1:6.

W deblu Pujanek wraz z Katarzyną Irzmańską (Return) dotarły aż do finału imprezy. Już w półfinale miały ciężką przeprawę w meczu z Katarzyną Cerbińską i Anną Wilczyńską (obie Nafta Zielona Góra). Radomianki stoczyły fenomenalny pojedynek, w którym trzymały nerwy na wodzy, wygrywając oba sety po tie-breakach 7:6 (7:5), 7:6 (7:5). W finale ponownie przeszkodą nie do pokonania okazała się Justyna Król - tym razem w parze z Patrycją Szymkowiak z Warty Poznań. Radomianki musiały przełknąć gorycz porażki 1:6 i 4:6.