Kalu Uche: Zaczynam nowe życie

- Girondins Bordeaux? Było, minęło. Zapominam o tym. Chcę zacząć nowe życie w Wiśle - powiedział nam Kalu Uche.
Michał Białoński: Odkąd Pan odszedł z Wisły do Francji, w klubie dwukrotnie zmieniali się trenerzy. Jak się Pan czuje?

Kalu Uche: - Wszystko dobrze. Jestem zadowolony z wszystkiego. Z tego, że wróciłem, że w dobrych warunkach mogę wykonywać moją pracę. Nie mam powodów do narzekań na nowego trenera. Z Jerzym Engelem rozumiem się dobrze. To dobry, przyjemny człowiek.

Podobno z trenerem poznaliście się w ....pociągu?

- Akurat wracałem z Nigerii i siedziałem w pociągu z Warszawy do Krakowa. Byłem zaskoczony, gdy podszedł do mnie jakiś mężczyzna, przedstawił mi się i powiedział, że jest nowym trenerem Wisły. Już wtedy wywarł na mnie dobre wrażenie.

Jak się Panu podoba pomysł przesunięcia Pana z prawej pomocy na środek, by pełnił Pan rolę rozgrywającego?

- Jestem piłkarzem. Gdziekolwiek trener każe, będę grał. A na środku drugiej linii miałem okazję grać w Nigerii, przed przyjazdem do Polski.

Jakie są różnice między Engelem a Henrykiem Kasperczakiem, z którym długo Pan współpracował?

- Jeszcze za wcześnie na takie porównania. Obaj sa dobrymi trenerami.

Jakie ma Pan wspomnienia po przygodzie występów w Girondins Boredaux?

- Nie chcę mówić na ten temat. Było, minęło. Chcę zacząć nowe życie w Wiśle!

Jakie będzie to "nowe życie"? Może w Lidze Mistrzów? Wierzy Pan w awans do tych rozgrywek?

- Oczywiście, że wierzę. Właśnie po to się przygotowujemy, żeby awansować. Pracujemy ciężko w Zakopanem, żeby?????

Wisła straciła Szymkowiaka, teraz Żurawskiego. Czy bez nich będzie w stanie awansować?

- Szkoda, że odeszli "Żuraw" i "Szymek", ale są przecież w Wiśle nowe twarze i spokojnie możemy stworzyć równie silny zespół jak ten sprzed dwóch, trzech lat. Warunek jest jeden - każdy z nas musi wierzyć w to i pracować na całego w meczach i na treningach. Cieszę się, że tu jestem, że wśród piłkarzy jest mój kolega Mauro Cantoro. Jest też nowy Brazylijczyk - Jean Paulista. Wygląda na dobrego piłkarza. To będzie nowa Wisła.

A jeśli w eliminacjach traficie na Villareal, Manchester United, Inter Mediolan, to też awansujecie czy wywiesicie białą flagę?

- A dlaczego nie? Przecież we wspomnianych klubach grają tacy sami ludzie jak my, mają również po dwie nogi tak jak my. Można ich pokonać. Będziemy grać jedenastu na jedenastu. To jest piłka - wszystko się może zdarzyć.

Co Pan powie o młodym prawoskrzydłowym Jakubie Błaszczykowskim?

- Nie widziałem go w zbyt wielu meczach, więc niewiele wiem o nim. Poznałem Kubę dopiero kilka tygodni temu, ale skoro przebił się do wyjściowego składu Wisły, musi być dobrym graczem.

Już dwa razy próbował Pan szczęścia w Europie Zachodniej. Czy teraz może Pan zapewnić, że do Wisły nie przyszedł tylko na okres przejściowy?

- Nie wiem. Na ten temat nie mogę powiedzieć zbyt wiele konkretnego. Chcę grać jak najlepiej, a wtedy zobaczymy, co się stanie w przyszłości.

Myśli Pan o grze w reprezentacji Nigerii?

- Mam nadzieję, że będę powoływany na jej mecze. Wprawdzie trener Christian Chukwu już nie prowadzi zespołu, ale ciągle pracuje z reprezentacją jego asystent Augustin Eguawon.

W Zakopanem pracujecie głównie nad siłą i wytrzymałością. Jak Pan znosi obciążenia treningowe?

Po pierwszych treningach czułem ból mięśni, ale teraz jest OK.