Być albo nie być MKS-u Mława

Miesiąc przed startem III ligi MKS Mława praktycznie nie ma zarządu. Na walnym zebraniu prezes Jan Ilczak i jego zastępca Zbigniew Choroś, główni sponsorzy klubu, podali się do dymisji. Nie jest także pewne, czy zdziesiątkowany zespół w ogóle przystąpi do rozgrywek
Wygląda na to, że spadek z II ligi może być początkiem końca "wielkiej piłki" w Mławie. Problem nawet nie w masowej emigracji wielu podstawowych zawodników, którzy rozjechali się po Polsce szukać nowych pracodawców. Z tych, co zostali, i najzdolniejszych juniorów da się zebrać całkiem niezłą drużynę. Pod warunkiem że kasa klubu nie będzie świeciła pustkami. MKS-owi brakuje poważnych sponsorów, którzy zagwarantują utrzymanie przez najbliższych kilkanaście miesięcy.

Z pracy w zarządzie zrezygnowali właśnie Zbigniew Choroś i Jan Ilczak. Ta dwójka przez ostatni rok wyłożyła ponad 240 tys. zł na potrzeby klubu. Płacili z własnej kieszeni. To prawie jedna trzecia kwoty otrzymanej przez MKS od prywatnych sponsorów (łącznie było to 662 tys. zł). Wraz z prezesami odeszli także Jerzy Zembrzuski (były prezes MKS-u) i skarbnik Włodzimierz Kubarski. Wcześniej, bo już w kwietniu br., zrobili to Kazimierz Gralewicz, Jerzy Gryglewicz, Cezary Klingbail i Bolesław Mąka (też kiedyś klubowi prezesował). Kilkunastoosobowy zarząd praktycznie przestał istnieć, choć formalnie pozostali w nim jeszcze Janusz Arent, Wojciech Frydrych, Mirosław Nowakowski, Włodzimierz Kwilman, Stanisław Kuciński i Władysław Ksybek. - Ale ci panowie, niestety, tak naprawdę nigdy nie uczestniczyli w naszych pracach - zdradził prowadzący walne zebranie Kubarski. - I choć do tej pory nie złożyli rezygnacji, to trudno przypuszczać, by właśnie na nich można było budować przyszłość MKS-u.

Na walnym nie powiodła się próba dokooptowania do władz nowych osób. Trudno się spodziewać, by na kolejnym zebraniu (18 lipca) problem został rozwiązany.

Na placu boju pozostali więc osamotnieni piłkarze i miasto, które może dotować wyłącznie młodzieżowe zespoły (wyasygnowało na ten cel prawie 350 tys. zł), ale przed rokiem za kilkaset tysięcy złotych zmodernizowało stadion, tak by spełniał minimalne wymagania licencyjne PZPN.

- Dzięki piłkarzom wszyscy przeżyliśmy mnóstwo radości - mówił na walnym burmistrz Mławy Jerzy Rakowski. - Już sam ich awans do II ligi był wielkim sukcesem naszego w sumie niedużego miasta. Szkoda by było zniweczyć dorobek kilkunastu pokoleń.

Rakowski zapewnił, że władze samorządowe postarają się wspomóc klub, ale coraz trudniej to robić, bo prawo nie pozwala finansować z publicznych pieniędzy zespołów seniorskich. Do tego nie powiodła się próba pozyskania do współpracy lokalnego potentata LG Electronics. - Ich piłka nożna w ogóle nie interesuje - wyjawił burmistrz. - Mają własne, ważne dla firmy sprawy. Dementuję też krążące po mieście plotki, że LG wykupiło mławski klub.