Kalu Uche trenuje z Wisła w Zakopanem

Jerzy Engel wprowadza swoje porządki w Wiśle. Zaczął od wyrzucenia z kadry pierwszego zespołu Nikoli Mijailovicia, Kamila Kuzery i Vlastimila Vidliczki. Do ekipy wrócił z kolei Kalu Uche, a Jacek Paszulewicz ma pecha - znowu doznał kontuzji.
Gdyby już jutro zaczynał się sezon, to Wisła miałaby tylko jednego obrońcę na ławce rezerwowych - nieopierzonego Adama Kokoszkę. Mijailović do wczoraj nie wrócił z przerwy urlopowej, ale czy pozbycie się Kuzery i Vidliczki nie było zbyt pochopne?

- Pracuję w sztabie ludzi, nie samotnie. Po zasięgnięciu opinii osób, które z nimi pracowały i współpracowały, uznałem, że pod względem poziomu sportowego nie nadają się do Wisły - uzasadnia Engel i uspokaja, bo menedżerowie "zintensyfikowali poszukiwania mocniejszych następców". Na rozpoczynającym się za tydzień drugim obozie w Austrii mają się pojawić kandydaci na wiślaków.

Poprzednik Engela Werner Liczka miał problem z obsadą linii pomocy. Teraz aż roi się od dobrych piłkarzy na skrzydła i środku boiska. Również dlatego, że do pracy z wiślakami wziął się Uche. - Miałem szczęście, bo mogłem porozmawiać z Kalu już w pociągu z Krakowa do Warszawy. Wpadliśmy na siebie przypadkowo, on wracał z Nigerii - dodaje nowy trener Wisły. - Zawodnik zadeklarował, że bardzo chce grać. Jest zdeterminowany, żeby walczyć o miejsce w podstawowym składzie.

W myśl najnowszej koncepcji Uche będzie rywalizował o miejsce na środku pomocy z Konradem Gołosiem, a Mauro Cantoro - z Radosławem Sobolewskim. - Kalu zapewnił mnie po angielsku, że dobrze czuje się na środku drugiej linii, choć może również grać na skrzydle - zaznacza Jerzy Engel.

Szkoleniowiec uważa, że Wisła zatrudniała zbyt wielu piłkarzy, a on sam zamierza kierować się nie liczbą, a jakością zawodników. Dlatego opowiada się za tym, aby już teraz Kraków opuścił Vidliczka, który jest wypożyczony z Tescomy Zlin do końca roku. - Nie ma nic gorszego niż taka sytuacja jak z Vidliczką, który wie, że ma tylko dotrenować, wytrwać do końca. Z takiego piłkarza nie ma większego pożytku - podkreśla.

Dopiero w środę do Zakopanego przyjedzie Gołoś, który przechodzi rutynowe badania medyczne. Na niedzielnych ćwiczeniach pod Tatrami nie było też Tomasza Kłosa, który załatwiał swoje prywatne sprawy i do kolegów dołączy dzisiaj. Reprezentacyjny stoper nie opuścił za to sobotnich testów Żołądzia, jakie robił piłkarzom na stadionie Wawelu trener przygotowania fizycznego Ryszard Szul.

Nie Kuzera i Vidliczka mają największego pecha, a Paszulewicz. Ledwie wyleczył kontuzję pęknięcia kości śródstopia, jakie doznał w zimie na treningu w Górniku Zabrze, gdy wczoraj ten uraz odnowił mu się podczas pierwszych zajęć. Kierownik drużyny Marek Konieczny odwiózł go do Krakowa, by zajął się nim klubowy lekarz Mariusz Urban. - Szkoda. Gdyby Jacek był w pełni sił i zdrowy, to z takimi warunkami fizycznymi zawsze by się przydał - żałuje piłkarza Engel.



Kadra na Zakopane

Bramkarze: Radosław Majdan, Adam Piekutowski; obrońcy: Marcin Baszczyński, Tomasz Kłos (od poniedziałku), Jacek Kowalczyk, Maciej Stolarczyk, Adam Kokoszka; pomocnicy: Jakub Błaszczykowski, Jean Paulista, Kalu Uche, Mauro Cantoro, Martins Ekwueme, Radosław Sobolewski, Marek Zieńczuk, Piotr Brożek, Konrad Gołoś (od środy); napastnicy: Tomasz Frankowski, Paweł Brożek, Marcin Kuźba, Grzegorz Kmiecik.





Michał Białoński: Wisła szeroka i mocna

Dziwię się trenerowi Engelowi. Na jego miejscu wyrzucałbym piłkarzy do rezerw dopiero wtedy, gdy miałbym ich zastępców. Z transferami bywa różnie. Nie zawsze udaje się zrealizować plany co do wzmocnień. Mijailović to oddzielny problem braku dyscypliny (piłkarz nie wrócił z wakacji). Gdyby niechciana dwójka Kuzera - Vidliczka znalazła się w Zakopanem zyskałby i klub (większa rywalizacja o miejsce w kadrze) i piłkarze (przygotowania w profesjonalnych warunkach). W rundzie jesiennej kadrowicze z Reymonta mogą rozegrać nawet po 35 meczów! Dlatego Wiśle potrzebna jest szeroka i mocna kadra.