Widzew nie dostał licencji na sezon 2005/2006

Co na to Zbigniew Boniek? - Czy Widzew dostanie licencję, czy nie, zależy wyłącznie od humorów ludzi z PZPN. Biorąc pod uwagę tylko przepisy to nie tylko możemy dostać licencję, ale wręcz musimy ją otrzymać. Spełniliśmy bowiem wszystkie warunki planu licencyjnego, co do jednego, a nawet więcej, bo nie mamy żadnych długów. Do tego dochodzi jednak folklor. Na przykład pan Apostel [wiceprezes PZPN - jar] powiedział, że będą w związku analizowali zadłużenie w stosunku do innych członków. To jednak nie jest żaden warunek licencyjny. Gdy ktoś uzna, że stowarzyszenie Widzew musi płacić jakieś długi, to powinien się tym zająć wydział dyscypliny i na przykład zakazać transferów. To nie może być powodem przyznania bądź nie przyznania licencji. Zapewniam, że nawet nie będziemy się odwoływać od decyzji o nieprzyznaniu licencji. Wystąpimy do sądu domagając się oddania milionów złotych, które zainwestowaliśmy. PZPN przyjmując nas na swojego członka nic nie mówił o spłacaniu jakichkolwiek długów. Jeśli Widzew miałby nie dostać licencji, to co powiedzieć o innych klubach, które nie mają stadionów. Ale żyjemy w takim kraju, że w dyskusji o reformie sędziowania czterech prezesów regionalnych związków walczy o to, żeby dalej mogli być obserwatorami. Każdy z nich ma dziesięciu arbitrów i zależy im, by byli promowani. Innym problemem polskiego piłkarstwa podczas zebrania było to, czy zorganizować europejski turniej oldbojów. A wracając do licencji, to nam jej nie odmówiono, ale wystąpiono o opinię prawną. To jest śmieszne szukanie haka na Widzew. Ale jestem spokojny i dlatego budujemy drużynę.

Drugi z łódzkich drugoligowców - ŁKS - otrzymał licencję bez kłopotów