O co będą walczyć piłkarze Arki Gdynia i Lechii Gdańsk?

Zmiany w rozgrywkach I i II ligi, które ma w piątek zatwierdzić Polski Związek Piłki Nożnej, mogą oznaczać kłopoty dla Prokomu Arka Gdynia i Lechii Gdańsk, które w przyszłym sezonie będą grały o utrzymanie. W przypadku Lechii może się jednak otworzyć nieoczekiwana szansa na awans. Tak, jak przed rokiem było z Arką
ARKA GDYNIA (I LIGA)

Zgodnie z nowym projektem w nowym sezonie z ekstraklasy spadną bezpośrednio aż trzy drużyny (z miejsc 14.-16.). To znacząca zmiana w porównaniu z ubiegłym rokiem, kiedy z I ligi spadł bezpośrednio tylko ostatni w tabeli GKS Katowice, a przedostatnia Odra Wodzisław grała w barażu z czwartym zespołem II ligi - Widzewem Łódź (Odra została w ekstraklasie). - Jesteśmy beniaminkiem i zależy nam na tym, aby z I ligi spadło jak najmniej drużyn. Trzy zespoły to bardzo dużo, liczymy, że projekt nie zostanie zaakceptowany przez zarząd PZPN - mówi prezes Arki Jacek Milewski. Jego zdaniem najlepszym rozwiązaniem byłby bezpośredni spadek tylko dwóch drużyn, a zespół, który zajmie 14. miejsce, powinien grać w barażach o utrzymanie. Klub z Gdyni planuje w nowym sezonie budżet w wysokości ok. 7 mln zł (o 3 mln więcej niż w II lidze). - W poprzednim sezonie podobny budżet miały drużyny walczące w środku tabeli np. Lech Poznań czy Pogoń Szczecin - zauważa Milewski. Zdaniem trenera Arki Mirosława Dragana, który wprowadził wcześniej do ekstraklasy Górnika Polkowice, budżet 7 mln zł może się okazać zbyt mały. - Zdaję sobie sprawę, że w Gdyni nie ma eldorado, będziemy sobie radzić z tym, co mamy, ale nie ulega wątpliwości, że przy budżecie 7 mln zł ciężko nam będzie o pewną walkę o miejsce w środku tabeli - zaznacza trener Arki. Co sądzi o zmianach w regulaminie rozgrywek? - Trzy zespoły spadające z ligi to dużo, dla każdego beniaminka brzmi to groźnie, ale to nie my ustalamy takie rzeczy. Dopasujemy się do tego, co ustalą władze PZPN - mówi Dragan. - Ekstraklasa to całkiem inna, bardziej wyrafinowana gra. Tu każdy błąd jest bezlitośnie wykorzystywany. Liczę jednak na naszą dobrą grę od pierwszego meczu. Wierzę, że od początku pokażemy, że stać nas na dobrą grę w I lidze - mówi najnowszy nabytek Arki Grzegorz Niciński, który w poprzednim sezonie także grał w drużynie beniaminka Zagłębia Lubin (12. miejsce w lidze, trzecie od końca).

LECHIA GDAŃSK (II LIGA)

W II lidze awans uzyskają bezpośrednio dwa pierwsze zespoły. Drużyny z miejsc 3.-6. rozegrają baraże o kolejne miejsce w I lidze. Zespół, który zajmie trzecią lokatę, zmierzy się z szóstym, a czwarty z piątym. Obie pary rozegrają jedno spotkanie, a zwycięzcy spotkają się w finale (także jeden mecz). Zwycięzca zagra w ekstraklasie. Gospodarzami barażów będą drużyny, które zajmowały na koniec sezonu wyższe miejsca. Do III ligi spadną zespoły z miejsc 15.-18., drużyny z miejsc 11.-14. rozegrają baraże z wicemistrzami grup III ligi. Zmiany oznaczają, że w nowym sezonie praktycznie nie będzie drużyn środka tabeli. Pierwsze sześć zespołów grać będzie o awans, ostatnie osiem - o utrzymanie. W lidze zostają już tylko cztery miejsca! Dzięki temu nie będzie meczów o nic, żadna drużyna nie będzie mogła sobie pozwolić na stratę punktów.

Celem Lechii, która jest beniaminkiem, będzie utrzymanie, czyli zajęcie co najmniej 10. miejsca. Szefowie klubu, na pytanie o możliwość awansu (w ostatnich latach Lechia awansowała czterokrotnie z rzędu), tonują nastroje. - Na razie nie znamy budżetu, ale jesteśmy coraz bliżej podpisania umów z kilkoma podmiotami. Dlatego na rozmowy o awansie jest trochę za wcześnie - mówi dyrektor Lechii Błażej Jenek. Jego klub jest stabilny finansowo, a według nieoficjalnych informacji budżet ma wynieść minimum 2,5 mln zł. To niezbyt dużo, jak na II ligę, ale trzeba pamiętać, że nawet zajęcie 6. miejsca daje w tym sezonie szansę awansu do ekstraklasy.

W poprzednim sezonie także Arka nie planowała awansu, ale przyszedł trener Mirosław Dragan i odmienił oblicze zespołu. Lechia ma podobny atut. Gdy Marcin Kaczmarek obejmował Lechię, było wielu, którzy twierdzili, że nie poradzi sobie. Kaczmarek udowodnił jednak, że się mylili. Z piłkarzy o różnych umiejętnościach stworzył zespół, który niezawsze gra ładnie, ale wygrywa (jak ostatnio Arka). Dlatego w Lechii cieszą się ze zmian w regulaminach. - Słabeusze będą mieli inne zdanie, ale dla nas to atrakcyjna zmiana. Chcielibyśmy spokojnie grać w środku tabeli, a jak już będziemy wiedzieli, jak się ona ukształtuje, wszystko będzie możliwe - podkreśla Jenek.