Pierwszy trening Śląska

Piłka nożna. Piłkarze Śląska rozpoczęli w poniedziałek przygotowania do nowego sezonu, ale najważniejsze decyzje w klubie powinny zapaść w środę, gdy ma zostać wybrany nowy zarząd
Po zaledwie dziesięciodniowym urlopie piłkarze Śląska wznowili treningi. Mimo że odpoczynek był krótki, zawodnikom dopisywały humory. - Nic nie wiemy, co się dzieje w klubie. Jedno, co wiem, to że rybka i piwko nad morzem były pyszne - żartował Marek Kowalczyk.

Kilka minut po godz. 11 zawodnicy wyszli z szatni i poszli do pobliskiego parku pobiegać. Na Oporowskiej z trenerem Ryszardem Tarasiewiczem pozostali tylko nowi zawodnicy - trzech Czechów oraz Tomasz Nakielski. Czesi będą najprawdopodobniej trenować ze Śląskiem do końca tygodnia i po piątkowym sparingu z Zagłębiem Sosnowiec sztab szkoleniowy podejmie ostateczną decyzję co do ich przyszłości we wrocławskim klubie. Na pierwszych zajęciach zawodnicy nie wywarli jednak dużego wrażenia i na razie niewiele wskazuje na to, aby znaleźli zatrudnienie w Śląsku.

A właśnie zatrudnienie nowych piłkarzy to teraz - obok sytuacji organizacyjnej klubu - najważniejsza kwestia. Wśród potencjalnych wzmocnień pada wiele nazwisk, brane jest pod uwagę między innymi zatrudnienie byłego zawodnika Śląska obrońcy Rafała Naskręta, któremu kończy się kontrakt ze Szczakowianką Jaworzno. Cały czas są prowadzone rozmowy z Miedzią Legnica w sprawie Marcina Robaka i Sebastiana Ziajki, natomiast Sebastian Dudek z Promienia Żary być może już w środę, zaraz po powrocie z urlopu, stanie się graczem Śląska.

Bliski przyjścia do Wrocławia jest również Adrian Budka, problem jednak polega na tym, że Górnik Łęczna nie chce rozwiązać kontraktu z piłkarzem, godzi się jedynie na roczne wypożyczenie. Natomiast sam zawodnik, jak i Śląsk woleliby, aby gracz przyszedł na Oporowską w ramach wolnego transferu. Rozmowy trwają, bo też pozyskanie Budki byłoby dużym wzmocnieniem.

Nikt we wrocławskim klubie nie ukrywa, że nowi piłkarze są koniecznością. I nie chodzi tutaj o uzupełnienie zespołu, ale o graczy mogących poprowadzić drużynę. Nowi zawodnicy będą potrzebni do wszystkich formacji, zaczynając od bramkarza. W przyszłym sezonie zabraknie bowiem dotychczasowego rezerwowego na tej pozycji Damiana Jaroszewskiego, któremu kończy się kontrakt, i piłkarz zamierza spróbować swoich sił w lidze duńskiej. Poza Jaroszewskim z końcem czerwca wolnymi zawodnikami będą też Andrzej Ignasiak, Rafał Lis i Marcin Wielgus. Ich Śląsk chce zostawić. - Czekam na to, co mi zaproponują. Chciałbym zostać w Śląsku, i to bardzo, ale przecież muszę z czegoś żyć - stwierdza Wielgus.

Działacze wrocławskiego klubu zapewniają, że pieniądze na spłatę długów i uregulowanie urzędu skarbowego już są. Zaplanowany jest już także obóz w Zieleńcu. Takie informacje nie wzbudzają jednak wśród zawodników i sztabu szkoleniowego entuzjazmu. - Obawiam się, że pieniądze są tylko na licencję. Na spłacenie długów i uregulowania zaległości, a później będzie ciężko. Ale może się mylę - można było usłyszeć. A Dariusz Filipczak dodał. - Już wiele obiecywano, dlatego spokojnie przyjmujemy doniesienia prasowe. Mam nadzieję, że dzisiaj dowiemy się czegoś konkretnego.

Zawodnicy usłyszeli w poniedziałek jedynie tyle, że wypłaty jeszcze ze spółki Grzegorza Schetyny będą w tym tygodniu. Natomiast obiecane premie za awans piłkarze dostaną po otrzymaniu przez klub licencji. Rozmowy o przedłużeniu kontraktów i ewentualnie nowych umowach, które były zaplanowane na poniedziałek, przesunięto na wtorek. Wszystko za sprawą wizyty w klubie zaraz po treningu akcjonariuszy Śląska. Wiele powinno się wyjaśnić podczas środowego walnego zgromadzenia akcjonariuszy. Wówczas ma być wybrany nowy zarząd spółki i nowy prezes.