Lech Poznań - Karvan Jewlach 2:0 (0:0)

Poznaniacy awansowali do II rundy Pucharu Intertoto, w której zmierzą się z francuskim RC Lens.
W sobotni wieczór na Bułgarskiej pojawili się dwaj przedstawiciele Lens. Ich notatki były poświęcone niemal wyłącznie piłkarzom Lecha, którzy po zwycięstwie w poprzedni weekend w Baku 2:1, byli zdecydowanymi faworytami do awansu. Na inny przebieg rywalizacji liczyli fani Karvana. Z odległego Azerbejdżanu przybyło ich blisko trzydziestu. Spora grupa ubrana w klubowe koszulki (czerwone oraz biało-czarne) zasiadła na czwartej trybunie. Swoich oryginalnych strojów nie mogli natomiast założyć piłkarze Karvana, bo ta część ich bagażu zaginęła w podróży do Poznania. W dniu meczu Azerowie wybrali się więc na zakupy i nabyli komplet meczowy firmy Lotto...

Część fanów zajęła miejsca w loży honorowej. Nie zabrakło też azerskich dziennikarzy, dwóch stacji telewizyjnych oraz relacji on-line. Jak na klub z europejskiej III ligi, rozmach był naprawdę spory. Azerowie robili sobie pamiątkowe zdjęcia na stadionie Lecha, jakby wiedzieli, że na kolejny pucharowy wyjazd mogą liczyć dopiero za rok.

Złudzeń nie pozostawiał im też turecki trener ekipy z Jewlachu Fuat Yaman, który znów nie zabrał na mecz żadnego z pięciu reprezentantów Azerbejdżanu. Jedynym był Jamszid Maharramow gracz azerskiej młodzieżówki. W Poznaniu wystąpił z nietypowym numerem 55, zarobił żółtą kartkę, a w 79. min zmylił swojego bramkarza i bardzo przyczynił się do zdobycia przez Lecha drugiej bramki.

Nie mogli odpaść

Tak naprawdę, to w sobotę nie było nawet najmniejszych szans na to, by Lech odpadł z Pucharu Intertoto. Azerowie oddali zaledwie jeden celny strzał na bramkę Krzysztofa Kotorowskiego, przeprowadzili jedną efektowną akcję, w której wymienili kilka podań z tzw. pierwszej piłki. Ale co z tego, skoro nawet nie zbliżyli się do pola karnego Lecha. Najgroźniejsze było za to uderzenie Rusłana Amirjamowa w 22. min, gdy piłka przeleciała tuż nad bramką.

Na więcej lechici po prostu nie pozwolili, uznali, że po prostu wystarczy. Środkiem do unieszkodliwienia przeciwników była ostra gra, czasem nawet zbyt ostra, zważywszy na wakacyjną porę i otoczkę meczu. Gwiazda Karvana, Ukrainiec Jurij Muzyka dwa razy wylądował na murawie z rozbitym nosem, podobny los spotkał Turka Gokhana Yazici. Ten niewysoki gracz, wyglądał zresztą jak maskotka drużyny.

W ekipie Azerów przyglądaliśmy się za to senegalskiemu obrońcy Pape Samba Ba. Wysoki, silny zawodnik nie zagrał rewelacyjnie. Pokazał, że jest szybki i nie boi się twardej gry. - Jeśli mógłby przyjść do nas za nieduże pieniądze i nie chciałby dużo zarabiać, to warto dać mu szansę w Lechu - mówi trener Czesław Michniewicz. Senegalczyk był już w Poznaniu na testach.

Gajtkowski w formie

Na tle Azerów, lechici prezentowali się bardzo dobrze. Największym zaskoczeniem była forma bohatera z Baku Krzysztofa Gajtkowskiego, który ma za sobą kompletnie nieudany sezon w Poznaniu. To on oddał pierwszy, całkiem zresztą ładny, strzał w światło bramki Karvana. "Gajtek" grał bardzo ambitnie, popisał się też uderzeniem z przewrotki, a przede wszystkim miał udział w zdobyciu obu goli dla poznaniaków. Przy pierwszym zagrał prostopadle do Piotra Świerczewskiego (Azerowie domagali się spalonego), a ten asystował przy trafieniu Marcina Wachowicza. Później Gajtkowski podawał przy golu Macieja Scherfchena, któremu zadanie ułatwił wspomniany Maharamow. Pozytywnej oceny występu byłego napastnika GKS Katowice nie zmieni nawet fakt, że kilka razy "w swoim stylu" szarżował z piłką w stronę... własnej bramki.

Co dalej?

Spora część piłkarzy Lecha wyczerpała już limit 10 dni wolnych przed nowym sezonem. Dlatego treningi przed wyprawą do Lens rozpoczną się dla nich już dziś. W środę lechitów czeka wewnętrzny sparing, a dzień później początek wyprawy autokarowej do Francji. Mecz w Lens zaplanowano na niedzielę o godz. 19. W następnym tygodniu, w środę zespół trenera Michniewicza zagra prawdopodobnie towarzysko z II-ligowym francuskim Amiens.



Lech Poznań2 (0)
Karvan Jewlach 0 (0)

Strzelcy bramek

Lech: Wachowicz (60. min, po podaniu Świerczewskiego), Scherfchen (79., asysta Gajtkowskiego)

Składy drużyn

Lech: Kotorowski - Czarnecki Ż, Mowlik, Wójcik, Sasin - Zakrzewski (81. Savaneh), Świerczewski Ż (70. Favano), Scherfchen Ż, Wachowicz Ż (68. Marciniak) - Reiss, Gajtkowski.

Karvan: Hasanow - Amirkanow, Intskerveli Ż, Samba Ba - Nasirow (20. Abasow), Bajramow Ż, Muzyka (70. Ismaiłow Ż), Maharramow Ż, Trapaidze - Yazici (90. Mirzajew), Karimow

Widzów 3 tys. (ok. 30 kibiców Farvana)

Sędzia: Johannes Valgeirsson (Islandia)

Pierwszy mecz: 2:1 dla Lecha; awans: Lech

Lech - Karvan

25strzały7
7strzały celne1
1słupki i poprzeczki0
14faule14
10rzuty rożne5
2spalone2


Fuat Yaman

trener Karvana Jewlach

Po dwóch meczach mogę śmiało powiedzieć, że do rywalizacji z nami Lech był zdecydowanie lepiej przygotowany pod względem siłowym i fizycznym. Szansę na awans zaprzepaściliśmy w pierwszym spotkaniu u siebie. Wiedzieliśmy bowiem, że ten pojedynek trzeba było koniecznie wygrać. Bez tego trudno było nam awansować. My jesteśmy młodym klubem, nie mamy doświadczenia w rywalizacji międzynarodowej. Właściwie dopiero zaczynamy je zdobywać. A na dodatek przygotowania do meczów z Lechem rozpoczęliśmy 15 czerwca. W Intertoto graliśmy bez podstawowych piłkarzy, którzy mają wolne. Wystąpiło kilku nowych graczy. Zapewniam jednak, że do walki o mistrzostwo Azerbejdżanu przystąpimy wzmocnieni i będziemy mocniejsi niż w meczach z Lechem, któremu gratuluję awansu.



Czesław Michniewicz

trener Lecha Poznań

Wynik z Azerbejdżanu ustawił dzisiejsze spotkanie. Nie musieliśmy atakować, mieliśmy większą swobodę działania. Dzięki temu długo utrzymywaliśmy się przy piłce, dużo było akcji wielopodaniowych. Na dodatek rywal głównie bronił się, czym ułatwił nam zadanie, bo mieliśmy dużo miejsca na rozgrywanie. W pierwszej połowie nie widziałem tej złości u swoich piłkarzy, która jest potrzebna do zdobywania bramek i gole nie padły. Chciałbym, żeby goście z Azerbejdżanu wiedzieli, że zabrakło dzisiaj normalnej otoczki, która towarzyszy naszym występom na swoim stadionie: głośnego dopingu, który nas wspiera.



Paweł Sasin

pomocnik Lecha Poznań

Zagrałem na lewej stronie obrony, ale miałem włączać się do akcji ofensywnych. Chyba nie wypadłem źle, mimo że dawno nie występowałem na tej pozycji. Rywal był taki sobie.

Z tego, co słyszałem Lech ma wysłać w poniedziałek pismo do Śląska Wrocław, że chce mnie wykupić po zakończeniu wypożyczenia. Mam więc nadzieję, że zostanę w Poznaniu.



Maciej Scherfchen

strzelec drugiej bramki dla Lecha

Byliśmy zdecydowanie lepsi, drużyna z Azerbejdżanu próbowała atakować, ale my byliśmy dobrze zorganizowani w obronie i rywale niewiele mogli zdziałać. Właściwie to już po pierwszej połowie mogło być 3:0 dla nas. Dostałem już drugą żółtą kartkę w Intertoto. Zabrałem przeciwnikowi piłkę, a on uderzył mnie z łokcia i jeszcze nadepnął. Chciałem mu pokazać, że nie jestem frajerem, którego można tak obijać. Sędzia ukarał nas obu, ale dziwię się, dlaczego dostałem kartkę, bo nie zrobiłem nic, czym mógłbym sobie na nią zasłużyć.

W sprawie mojego odejścia do Grodziska, to czekam na wiadomości, bo sam niewiele wiem.



Artur Marciniak

zagrał drugi mecz w Lechu

Bardzo cieszę się, że dostaję szanse. Będę robił wszystko, by udowodnić, że na nie zasługuję. Muszę powiedzieć, że przy takiej publiczności, jaka jest w Poznaniu, aż chce się grać w piłkę.

not. pele