Półosie Hołowczyca pojechały do Paryża

Zespół sędziów sportowych zadecydował, że półosie z auta Krzysztofa Hołowczyca muszą zostać wysłane do Paryża. Tam specjalna komisja FIA sprawdzi, czy są one zgodne z homologacją




Podczas ostatniego badania kontrolnego delegat techniczny FIA miał wątpliwości co do zgodności z homologacją półosi subaru imprezy Krzysztofa Hołowczyca. Zespół sędziów sportowych zadecydował, że część zostanie wysłana komisji technicznej FIA. Tam zostanie odpowiednio zbadana.

- Komisarz techniczny nie był po prostu w stanie stwierdzić, jaką homologację mają te półosie - powiedział wczoraj "Gazecie" Hołowczyc. - Dlatego też zostały one wysłane do Paryża. Specjalna komisja ma sprawdzić, czy wszystko jest zgodne z regulaminem. Podobna sytuacja miała miejsce zresztą podczas Rajdu Cypru, eliminacji mistrzostw świata. Wówczas komisja FIA stwierdziła, że nie było uchybień i wyniki rajdu nie zostały zmienione. Jacek Bartoś [członek zespołu sędziów sportowych - red.] zapewnił mnie, że będzie to niemalże czysta formalność. Tym bardziej że nie jest to próba oszustwa, bo półosie nie mają najmniejszego wpływu na moc auta, one tylko tę moc przekazują na koła.

"Hołek" jest spokojny o wynik badań komisji technicznej FIA. - Musi być dobrze. Wygrałem po sportowej walce - zapewnia.

A tę walkę przez niemalże cały rajd olsztyński kierowca prowadził ze Szwedem - Oscarem Svedlundem.

- Ten chłopak pokazał klasę - mówi "Hołek". - Walczył na każdym metrze oesu. Gdy przegrał ze mną na jednym z odcinków o 20 sekund, pogratulował mi tak szybkiej jazdy, ale zapowiedział także, że postara się, aby straty szybko odrobić. Jest to bardzo sympatyczny młody zawodnik. Bardzo żałuję, że musiał wycofać się z rajdu. Niestety, nie wytrzymał sprzęt. Ale przez 12 odcinków ciągle czułem jego oddech na plecach. Nie mogłem sobie pozwolić na chwilę odpuszczenia. Musiałem wszystko mieć stale pod kontrolą.

"Hołek" może być podwójnie usatysfakcjonowany, bo trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej zajął Zbyszek Staniszewski. Obaj olsztyńscy kierowcy wiele czasu spędzili na wspólnych treningach, a "Stanik" przy każdej okazji podkreśla, jak dobrze układa mu się współpraca z "Hołkiem" i że bardzo ceni porady zdecydowanie bardziej doświadczonego kolegi.

- Cieszę się bardzo, że Zbyszek wywalczył tak wysoką pozycję - mówi Krzysztof Hołowczyc. - Jako jeden z niewielu potrafił ustrzec się błędu. Po prostu pokazał klasę. Mamy więc trzech Polaków na podium [drugie miejsce zajęli bracia Bębenkowie - red.] i z tego trzeba się cieszyć. Udowodniliśmy w ten sposób, że muszą się z nami liczyć w Europie.