34. kolejka II ligi: Podbeskidzie nie zagra w barażach

Zwycięstwo w Mławie nie dało jednak Podbeskidziu prawa gry w barażach o awans do ekstraklasy. Tę szansę odebrał mu Widzew Łódź, który wygrał we Włocławku. Na dole tabeli Ruch, Piast i Szczakowianka poznały rywali, z którymi zagrają o pozostanie w drugiej lidze






MKS Mława - Podbeskidzie 0:1

Ostatnie minuty meczu piłkarze z Bielska-Białej rozgrywali ze skwaszonymi minami. Znali już wtedy wynik równolegle toczącego się spotkania Kujawiak - Widzew i wiedzieli, że wymyka im się z rąk historyczna szansa awansu do ekstraklasy.

Od kilku dni krążyły plotki, że kluby walczące z Podbeskidziem o baraż chcą premiami "zmotywować" do gry zdegradowanych już piłkarzy MKS-u. Do Mławy miały się jakoby wybierać w tej sprawie delegacje z Łodzi, Włocławka i Białegostoku. Trener MKS-u Wiktor Pełkowski stanowczo zdementował te pogłoski. - Nikt nie zwracał się do nas z taką propozycją - oświadczył.

Ale od pierwszej minuty sobotniego meczu było widać, że gospodarze są zupełnie zdekoncentrowani. Popełnili szkolne błędy w linii pomocy i obrony, a pod bramką Roberta Romanowskiego wciąż robiło się gorąco.

Już w 5. min, po centrze z rzutu rożnego, zupełnie niepilnowany Tomasz Księżyc miał mnóstwo czasu na oddanie precyzyjnego strzału i sam sobie jest winien, że trafił tylko w poprzeczkę. Kolejna akcja zakończyła się już golem dla bielszczan. Gdy uciekający prawym skrzydłem Rafał Andraszak sprzed linii końcowej podał piłkę wbiegającemu w pole karne Elokanowi Endene, na nic się zdał ofiarny wślizg Mariusza Mikłowskiego - Nigeryjczyk wpakował piłkę do siatki.

Nawet utrata bramki nie zmobilizowała jednak mławian. Nadali grali niezwykle wolno, mieli problemy z wymianą kilku celnych podań. Mnóstwo piłek tracili już w środkowej strefie boiska i stamtąd ruszały groźne kontrataki rywali.

Napastnicy Podbeskidzia byli jednak rozpaczliwie nieskuteczni. Sam Łukasz Błasiak do przerwy mógł zdobyć przynajmniej dwa gole. Najpierw z 5 m, po podaniu Grzegorza Patera, uderzył piłkę zbyt lekko i Romanowski bez trudu ją złapał. Z kolei w 35. min, stojąc oko w oko z mławskim golkiperem, posłał piłkę wysoko nad poprzeczkę.

Okazje na pokonanie Romanowskiego mieli przed przerwą także inni zawodnicy. Błażej Radler w 28. min główką trafił z 3 m w poprzeczkę, trzy minuty później Jarosław Bujok w sytuacji sama na sam - w bramkarza MKS-u.

Zanosiło się na pogrom i pewnie kolejne gole by padły, gdyby w przerwie piłkarze z Bielska-Białej nie poznali aktualnego rezultatu spotkania Kujawiak - Widzew. Na wieść, że konkurujący z nim o grę w barażach łodzianie prowadzą, Podbeskidzie straciło animusz. Co prawda Błasiak w 49. min znalazł się jeszcze sam przed Romanowskim, ale wycelował prosto w jego nogi.

- Choć odnieśliśmy zwycięstwo, to nie mamy powodów do radości. W pierwszej połowie moi podopieczni niepodzielnie panowali nad boiskowymi wydarzeniami. Niestety, w przerwie doszły do nich wiadomości o wyniku Widzewa i wyraźnie zeszło z nich powietrze - mówił po meczu rozczarowany trener Podbeskidzia Jan Żurek. Jak się dowiadujemy, Adam Kompała, reżyser gry bielskiej drużyny, otrzymał propozycję występów w Jagiellonii Białystok.





MKS Mława0
Podbeskidzie B-B1 (1)
Strzelec bramki

Elokan (13.).

Składy

MKS Mława: Romanowski - Król (66. Brzozowski), Rogoziński, Leszczyński - Mikłowski (46. Osiecki), Wróblewski (78. Falencki), Butryn Ż, Nawrot, Lubasiński, Kalu Ż - Rogalski.

Podbeskidzie: Merda - Radler, Księżyc, Prokop, Bujok - Pater (87. Dubicki), Koman, Kompała, Andraszak (90. Cienciała) - Błasiak, Elokan.

Widzów: 500.





Zagłębie - KSZO 2:0

"Ekstraklasa za rok nasza!" - krzyczeli kibice Zagłębia po spotkaniu z KSZO. Na razie w Sosnowcu cieszą się z tytułu najlepszej drużyny rundy wiosennej.

Tym samym trener Krzysztof Tochel sprawił sobie prezent na swój ślub, który odbył się kilka godzin przed rozpoczęciem spotkania KSZO. O szczególnym wydarzeniu w życiu szkoleniowca pamiętali też kibice, którzy odśpiewali mu "Sto lat" i uhonorowali kwiatami oraz klubowym szalikiem.

Po dwóch minutach meczu z kolejną niespodzianką pospieszył Hadis Zubanović, który wykorzystał dokładne podanie Tomasza Łuczywka, przebiegł z piłką kilkadziesiąt metrów i pewnie pokonał osamotnionego Artura Sarnata.

Piłkarz z Sarajewa, który jeszcze kilka dni temu wcale nie był pewny, że w nowym sezonie także będzie grał w Sosnowcu, rozegrał najlepsze spotkanie w barwach Zagłębia.

Aktywny w ataku miał jeszcze kilka okazji na zdobycie drugiej bramki (w końcówce spotkania trafił w poprzeczkę). Największe brawa zebrał jednak za dokładne podanie do Dawida Skrzypka, po którym skrzydłowy Zagłębia strzelił drugiego gola.

Precyzyjnie uderzona piłka minęła dwóch obrońców, którzy chociaż starali się bardzo, by ją zatrzymać, to i tak mieli za krótkie nogi, żeby przeciąć podanie. - I znowu byłem sam - uśmiechał się Sarnat. - To są takie sytuacje, że strzelający zamyka oczy, uderza i po chwili jest gol - dodał.

Chociaż bramkarz KSZO napracował się w Sosnowcu za dwóch, po meczu dowiedział się, że musi sobie szukać nowego klubu. W pierwszej połowie Sarnat zatrzymał piłkę po strzałach Admira Adżema i Skrzypka. Po przerwie dwa razy nie dał mu rady Arkadiusz Kłoda, odbił też piłkę po uderzeniu Marcina Morawskiego.

Kibice na długo zapamiętają też interwencję Sarnata, po strzale nożycami Mariusza Ujka. Napastnik Zagłębia, który zawsze zadziwiał gibkością i sprytem, złożył się do trudnego strzału, jakby innych uderzeń nigdy nie ćwiczył na treningach. Mocno trafiona piłka (z około 16 m) o mało co nie wyłamała rąk Sarnata. - Uderzył idealnie, ale byłem na miejscu - podkreślał bramkarz.

Goście mieli swoje okazje. Waldemar Przysiuda dwa razy trafił w poprzeczkę w momencie, gdy jego zespół grał już bez Marcina Kaczmarka, który w 59. min został ukarany drugą żółtą kartką za symulowanie rzutu karnego.

Gdyby nie Marcin Bęben, który po słabszym meczu z Podbeskidziem znowu był szybszy niż piłka, goście powinni pokusić się o gola już do przerwy.

Interwencje Bębna po strzałach Jacka Berensztajna, a szczególnie Arkadiusza Sojki, mogłyby zaimponować Jerzemu Dudkowi.

- Byliśmy jak ten "Stary niedźwiedź" z piosenki dla dzieci. Przebudziliśmy się, strzeliliśmy gola, a potem znowu letarg. Dobrze, że Marcin nie przysnął. Wygraliśmy w leniwy sposób - uśmiechał się trener. - Zdobyliśmy wiosną 37 punktów [jesienią tylko 17 - przyp. red.]. To bardzo dużo. Zimą z zespołu odeszło 11 zawodników i tylu też przyszło na ich miejsce. Wzrosła rywalizacja i stąd tak dobre wyniki. Teraz potrzebuję dwóch, trzech nowych piłkarzy, i to wcale nie muszą być gwiazdy. Jeżeli będą duże zmiany, to znowu zimą - dodał trener.

Zagłębie Sosnowiec 2 (1)

KSZO Ostrowiec 0
Strzelcy bramek

Zagłębie: Zubanović (2.), Skrzypek (67.).

Zagłębie: Bęben - Kłoda, Malinowski Ż , Treściński, Adzem - Skrzypek (77. Warakomski), Łuczywek, Ujek, Paczkowski (46.Chwalibogowski) - Kruszyński (46. Morawski), Zubanovic.

KSZO: Sarnat - Wróbel (68. Gorszkow), Czerbniak, Stefańczyk Ż (68. Bogus) - Niedbała Ż (65. Przysiuda), Solarz, Berensztajn, Preis, Kaczmarek Ż, CZ - Feliksiak, Sojka. Widzów: 2000.

Podwyżka dla Ujka?Marcin Lachowski i Mariusz Ujek - bez tych piłkarzy trudno sobie wyobrazić zespół Zagłębia. Obaj, mimo ważnych kontraktów, mają propozycje z innych klubów - Lachowskim interesuje się Korona Kielce, a Ujka poleca skandynawskim klubom Bogdan Maślanka, menedżer, który pomógł wyjechać do Norwegii Tomaszowi Stolpie, napastnikowi sosnowieckiej drużyny. W czasie piątkowego spotkania prezesa Giancarlo Motto z trenerem Krzysztofem Tochelem i dyrektorem Wojciechem Rudym zapadły ustalenia, że obaj piłkarze nie są na sprzedaż.

Ujek, który po meczu z KSZO spieszył się na pociąg do Warszawy, jednak nie przesądził, że jesienią znowu włoży koszulkę Zagłębia. - Na razie jadę na tygodniowy urlop. A potem? Potem Szwedzi (Malmoe FF) muszą potwierdzić, że mnie chcą. Wstępnie już rozmawialiśmy i uważam, że możemy się dogadać. Najpierw jednak muszą porozumieć się kluby - powiedział. - Współpraca z trenerem Tochelem układa się fantastycznie, rozwijam się pod względem sportowym, ale... życie piłkarza jest krótkie. Nie wyjeżdżałbym za granicę, gdybym równie dobrze mógł zarobić w Polsce - tłumaczył.

tod





Liczba Zagłębia

3060 - tyle minut spędził w tym sezonie na boisku Daniel Treściński. Obrońca Zagłębia zagrał we wszystkich spotkaniach od pierwszej do ostatniej minuty. Przed meczem z KSZO dopadło go przeziębienie - nie trenował nawet dzień przed spotkaniem - w sobotę jednak wybiegł na boisko i był pewnym punktem drużyny. W drugiej lidze podobnym wyczynem może się pochwalić jeszcze tylko dwóch bramkarzy - Michał Chamera z Arki Gdynia i Bogusław Wyparło z ŁKS-u.

tod



Piast Gliwice - RKS Radomsko 6:1

- Przed meczem wiedzieliśmy, że pokonując Radomsko, trafimy w barażach o utrzymanie na mocną Unię Janikowo. Mimo to pokazaliśmy naszym kibicom, że w każdym meczu gramy o zwycięstwo - mówił trener Piasta Jacek Zieliński.

Mimo to, że gliwiczanie grali w osłabionym składzie (kartki, kontuzje, niektórzy piłkarze odpoczywali przed meczami barażowymi), zdecydowanie dominowali. W 64. min, kiedy gospodarze prowadzili już 3:0, na boisku pojawił się 19-letni Michał Filipowicz, dla którego był to debiut w drugie lidze. - Już w czwartek trener powiedział, że da mi szansę gry w tym meczu. Jestem zadowolony z debiutu, bo wypadłem nieźle. Jedynie niepotrzebnie zarobiłem żółtą kartkę [piłkarz ciągnął za koszulkę bramkarza Mańkę - przyp. red.]. Grałem przeciwko zespołowi, w którego składzie jest m.in. znakomity przed laty piłkarz Sławomir Majak. Jednak rywale byli od nas zdecydowanie słabsi - mówił zadowolony Filipowicz. - Jeśli nadal będzie się tak rozwijał, może dużo osiągnąć - chwalił nastolatka Zieliński.

Niecały kwadrans później na boisku pojawił się kierownik drużyny Janusz Bodzioch, który wystąpił po raz pierwszy w rundzie wiosennej. Tym samym 40-letni Bodzioch przeszedł do historii jako najstarszy grający zawodnik Piasta (do tej pory był nim bramkarz Jerzy Apostel, który zakończył karierę, mając 39 lat.). W 90. min wiekowy obrońca znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem, ale, niestety, nie zdołał pokonać Mariana Mańki. - Bardzo chcieliśmy, aby Janusz zdobył w tym meczu bramkę - uśmiechał się napastnik Stanisław Wróbel, który w sobotę zdobył bramkę i zaliczył trzy asysty. - W meczu o punkty nie zdobędę już gola, bo było to moje pożegnalne spotkanie. Być może zorganizuję jeszcze jakiś benefis. Mam spisane wszystkie swoje mecze. Przez 21 lat rozegrałem już prawie 600 spotkań w pierwszej, drugiej, trzeciej lidze oraz Pucharze Polski. Nie biorę pod uwagę sparingów - mówił Bodzioch.

- Na pewno Jacek wolałby silniejszego sparingpartnera przed barażami. Życzę Piastowi z całego serca utrzymania w lidze, ale trafili bardzo źle. W zeszłym roku, kiedy byłem trenerem KSZO, walczyliśmy o baraże również z Unią. Jedno ze spotkań zremisowaliśmy 0:0, a w drugim wygraliśmy 2:0. Jednak w tym sezonie zespół z Janikowa jest jeszcze silniejszy - przestrzegał szkoleniowiec gości Czesław Palik. - Praca w Radomsku była dla mnie upodleniem. Niestety, byłem bezbronny i bezsilny. Nie wiem, czy dalej będę zajmował się szkoleniem. Wcześniej podobne kłopoty organizacyjne i finansowe przeżywałem, pracując w Stali Stalowa Wola, Wawelu Kraków i KSZO - dodał z żalem Palik. - Unię prowadzi Czesław Jakołcewicz. Gra tam kilku doświadczonych piłkarzy, m.in. Branko Rasić i Dariusz Wojciechowski. Jednak Unia nie jest nam straszna - deklaruje Bodzioch.

Piast Gliwice6 (2)
RKS Radomsko1 (0)
Strzelcy bramek

Piast: Wróbel (9.), Gamla (20. głową), Uss (51., 74., 86. głową), Bednarz (62. głową).

RKS: Kowalczyk (80.).

Piast: Kozik - Kędziora, Piekarski, Bednarz, Zadylak - Taraszkiewicz, Gamla (78. Bodzioch), Karwan, Żyrkowski (64. Filipowicz Ż) - Dąbrowski (44. Uss), S. Wróbel.

Radomsko: Mańka Ż - Bugajski, Słupecki, Majak, Kowalski Ż - Bajdziak, Jóźwiak, Marcioch Ż, Szymański (54. D. Wróbel) - Walioszczyk (46. Michalski), Kowalczyk, (83. Makowski).

Widzów: 800.

Korona Kielce - Ruch Chorzów 1:1

Gospodarze przy okazji tego meczu fetowali razem z kibicami awans do I ligi. Dla Ruchu było to przetarcie przed czekającymi go barażami.

Widać było, że kielczanie bardzo chcą wygrać i raz za razem atakowali bramkę Sebastiana Nowaka. Ale i Ruch od czasu do czasu zagrażał kieleckiej bramce. Być może wynikało to z tego, że na ostatni mecz trener Ryszard Wieczorek zestawił eksperymentalną obronę: na prawej stronie zagrał Tomasz Owczarek, w środku - pierwszy raz w tej rundzie - Sławomir Rutka. Do tego w bramce pokazał się wreszcie Łukasz Załuska, który dotąd bronił tylko w meczach pucharowych. W przednich formacjach zmian nie było, więc i ataki gospodarzy były składne. Wreszcie w 39. min stało się to, co wisiało w powietrzu. Po dośrodkowaniu Grzegorza Bonina w polu znalazł się Grzegorz Piechna i to wystarczyło, by Korona objęła prowadzenie. Szanse na podwyższenie rezultatu mieli Dariusz Kozubek, ponownie Piechna i Jakub Grzegorzewski. Ruch lepiej zagrał w drugiej połowie. Najpierw ostrzegawczy strzał z woleja oddał Łukasz Adamski, a w 79. min znakomicie podał do wbiegającego z głębi pola Rafała Wawrzyńczoka. Ten w sytuacji sam na sam strzelił do siatki.

lech

KORONA KIELCE1 (1)
RUCH CHORZÓW1 (0)
Strzelcy bramek

Korona: Piechna (39.).

Ruch: Wawrzyńczok (79.).

Kolporter Korona: Załuska - Owczarek, Rutka, Kośmicki, Bednarek - Bonin (80. Piątkowski), Bilski, Hermes, Kozubek (68. Frankiewicz) - Grzegorzewski (73. T. Wójcik), Piechna.

Ruch: Nowak - Pokładowski, Balul, Unierzyski - Musiał (90. Kuczma), Adamski, Toborek, Stanford (46. Wawrzyńczok), Molek - Bizacki, Janoszka.

Widzów: 6000.



Górnik Polkowice - Szczakowianka 1:0

W pierwszej połowie wyraźną przewagę mieli polkowiczanie, którzy grali w nieco eksperymentalnym zestawieniu. - Cel osiągnęliśmy, uniknęliśmy baraży, więc była okazja ograć młodzież - mówił po spotkaniu trener Marek Koniarek.

Szkoleniowiec Górnika mógł być zadowolony, bo młodzież spisywała się bardzo dobrze. W 7. min Tomasz Moskal kapitalnie przyjął piłkę i uderzył z 14 m. Tomasz Rogala był bez szans.

Potem mecz coraz bardziej się wyrównywał, a w drugiej części potwornie kłócący się na boisku zawodnicy z Jaworzna zaczęli stwarzać sytuacje podbramkowe. Robert Chudy potężnie uderzył z 14 m, bramkarz instynktownie odbił piłkę, ale trafiła ona pod nogi Damiana Seweryna, który kopnął piłkę do pustej bramki. W ostatniej chwili jak spod ziemi wyrósł Krzysztof Smoliński i rozpaczliwym wślizgiem wybił ją na róg.

W 77. min Rafał Naskręt strzelał z wolnego z 25 merów. Przymierzył fantastycznie, ale jeszcze lepiej interweniował Sebastian Szymański i wynik nie uległ zmianie. W ostatnich minutach po dwóch prostopadłych zagraniach polkowiczanie bliscy byli podwyższenia wyniku, ale dwa razy Kamil Witkowski nie znalazł sposobu na pokonanie Rogali.

- Cieszę się z tego, co zaprezentowali nasi młodzi zawodnicy - mówił Koniarek. - Może nie są jeszcze gotowi do tego, by oprzeć na nich grę, ale warto w nich inwestować.

Z kolei trener Szczakowianki Andrzej Orzeszek gratulował gospodarzom uniknięcia baraży. - Nam się to nie udało, ale myślę, że w dwumeczu z Polonią Bytom sobie poradzimy - mówił Orzeszek. - Dzisiaj chcieliśmy dobrze się zaprezentować i przynajmniej zremisować. Udało się zrealizować tylko to pierwsze zamierzenie - dodał.

Górnik Polkowice1 (1)
Szczakowianka0
Strzelec bramki

Moskal (7).

Górnik: Szymański - Kocot, Jeziorny, Smoliński, Adamski - Manuszewski (77. Łagiewka), Górski, Kaźmierczak (67. Gancarczyk Ż), Wacławczyk (63. Huebscher), - Moskal, Witkowski.

Szczakowianka: Rogala - Górak (57. Boś), Naskręt, Adamus (71. Węgiel), Piegzik Ż - Radziwon, Cygar, Solnica, Chylaszek (51. Prażmowski) - Chudy, Seweryn.

Widzów: 800.

Pozostałe wyniki: GKS Bełchatów - Radomiak 2:1 (0:1), Arka Gdynia - Jagiellonia Białystok 0:0, Kujawiak Włocławek - Widzew Łódź 0:1 (0:1), ŁKS Łódź - Świt Nowy Dwór Mazowiecki 3:0 (1:0).

1. Kolporter Korona Kielce346751:33
2. GKS Bełchatów346658:35
3. Arka Gdynia346444:23
4. Widzew Łódź345844:26
5. Podbeskidzie Bielsko-Biała345839:33
6. Kujawiak Włocławek345448:36
7. Zagłębie Sosnowiec345448:44
8. Jagiellonia Białystok345345:30
9. ŁKS Łódź345148:42
10. Stasiak KSZO Ostrowiec Św.345043:41
11. Świt Nowy Dwór Mazowiecki344934:29
12. Górnik Polkowice344129:42
13. Piast Gliwice343629:37
14. Ruch Chorzów343536:50
15. Szczakowianka Jaworzno343337:38
16. Radomiak Radom343135:48
17. MKS Mława342825:46
18. RKS Radomsko341128:86
Awans do I ligi: Korona, GKS Bełchatów i Arka, w barażach o awans zagra Widzew. Spadek do III ligi: RKS Radomsko i Mława, w barażach o pozostanie zagrają: Piast, Ruch, Szczakowianka i Radomiak.