Mława smutna po spadku

Bezbramkowy remis ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki przesądził losy MKS-u Mława. Podopieczni Wiktora Pełkowskiego od nowego sezonu grać będą w III lidze
Co się stanie z mławskim klubem po spadku? Z pewnością MKS czeka rewolucja kadrowa. Kilku piłkarzy planuje przejście do innych drużyn. - Nie wiem, czy wszyscy gracze jednakowo smucą się z powodu naszego spadku - mówi trener Wiktor Pełkowski. - Część z nich chce odejść z Mławy i nie kryje tych zamiarów od dawna. Na kontrakty z nowymi zespołami liczą Maciej Rogalski, Marcin Rogoziński i Krzysztof Butryn. Już w Nowym Dworze starali się rozmawiać z trenerem Jerzym Masztalerem, który w nowym sezonie brany jest pod uwagę jako ewentualny szkoleniowiec w Ostrowcu Świętokrzyskim czy Podbeskidziu. Inni piłkarze pozostaną jednak w Mławie. Przeżywali przez rok wspaniałą przygodę i pewnie bardzo trudno będzie im się przyzwyczaić do myśli o występach tylko na trzecim froncie. Tym bardziej że tak naprawdę przyszłość MKS-u to jeszcze wielka niewiadoma.

Czy była szansa na ogranie Świtu i na przedłużenie nadziei na baraże? Przebieg rywalizacji pokazał, że tak. Nowodworzanie już dawno zapewnili sobie byt w II lidze, a po utracie szans na awans do ekstraklasy (były w Nowym Dworze takie ambicje) praktycznie przestali angażować się w ligowe wydarzenia. Dobitnie udowodniła to pierwsza połowa meczu z Mławą. Już w 2. min Maxwell Kalu mógł pokonać bramkarza gospodarzy, ale jak zdołał z 5 m nie trafić do siatki, pozostanie jego tajemnicą. A potem szanse mieli jeszcze Tomasz Nawrot (trafił w poprzeczkę) i Krzysztof Butryn (nie wykorzystał okazji sam na sam).

- Nie ograliśmy Świtu trochę z własnej winy - mówi Pełkowski. - Takie sytuacje wykorzystuje się z zamkniętymi oczami. Podobnie było w 82. min, kiedy nie popisał się z kolei Rogalski. Gdyby zagrał do Kalu, padłaby bramka. A on za wszelką cenę sam chciał ją zdobyć, no i trafił w słupek.