Apator Toruń - Atlas Wrocław, niedziela, godz. 16.30

Trener Marek Cieślak ma do wyboru dwa warianty ustawienia drużyny! Szanse Hampela na występ w Toruniu są praktycznie równe zeru. - Jarek na pewno nie pojedzie jeszcze w Toruniu - przekazała nam wczoraj jego żona
Cieślak ma się nad czym zastanawiać. Możliwe bowiem, że dopiero w ostatniej chwili zdecyduje, kto ostatecznie znajdzie się w wyjściowym składzie Atlasu. Najbardziej prawdopodobny wariant ustawienia drużyny to skorzystanie przez Atlas z tzw. zastępstwa zawodnika. Wówczas za kontuzjowanego Hampela (ma drugą średnią biegową w zespole, a tylko pierwszych trzech zawodników można zastępować), kolejno jeździliby Andersen, Świderski, Słaboń i Gapiński. Pytanie tylko, czy "Gapa" i jego koledzy na trudnym, dziurawym torze Apatora będą równie skuteczni jak we Wrocławiu?

Drugi wariant zakłada wystawienie w składzie pod numerem szóstym Roberta Miśkowiaka. Jest to jednak ryzykowne, bo "Misiek" choć nieźle radzi sobie w ligach zagranicznych, to całkowicie zawodzi w Polsce.

Tymczasem nie ma praktycznie szans na występ w Toruniu Jarosława Hampela. Choć zawodnik wczoraj przyznał w rozmowie z jednym z dziennikarzy z Pomorza, że decyzję o starcie podejmie dzisiaj po konsultacji ze swoim lekarzem. Zaznaczył też, że kontuzjowany kciuk już nie sprawia mu większych problemów. - Jarek nie pojedzie jeszcze w Toruniu - przekazała nam jednak żona żużlowca. - Pierwszy start, jaki ma w planach, to Grand Prix w Cardiff 11 czerwca.

- Jarek chciałby wystąpić już w niedzielę - przyznaje prezes Atlasu Andrzej Rusko. - Teoretycznie istnieje taka możliwość, ale w praktyce to chyba mało realne. Jarek dopiero rozpoczął rehabilitację, nie ma sensu na siłę wysyłać go na tor. Tym bardziej że Apator może tradycyjnie przygotować "kartoflisko", a wtedy zwiększy się ryzyko kontuzji - kończy.

W Toruniu nasi rzeczywiście mogą spodziewać się "dziurawego toru", bo właśnie na takim ściga się ostatnio Apator. Problemy mieli z nim żużlowcy Włókniarza, nawet... sami torunianie przyznawali ostatnio, że taka nawierzchnia sprawia im problemy. - Trudno się im dziwić, bo 50 procent spotkań w sezonie rozgrywają na takim torze - komentuje całą sytuację prezes Rusko. - Inne drużyny, tylko przyjeżdżając do Torunia, muszą zmagać się z taką nawierzchnią. Ale jest takie powiedzienie "kto pod kim dołki kopie...", więc może ono będzie przestrogą dla działaczy Apatora, by nie szukali na siłę dodatkowych atutów dla swojej drużyny.



Składy

Apator

9. Jason Crump

10. Andy Smith

11. Mariusz Puszakowski

12. Karol Ząbik

13. Wiesław Jaguś

14. Marcin Jaguś

15. Adrian Miedziński

Atlas

1. Hans Andersen

2. Piotr Świderski

3. Krzysztof Słaboń

4. Tomasz Gapiński

5. Jarosław Hampel

6. Roni Jamroży

7. Mariusz Pacholak

Karwan i Rusko, czyli dwaj prezesi na wojennej ścieżce

- Będziemy mieli więcej takich spotkań, sędziowanych w ten sposób, jeżeli pan Karwan nadal będzie sprawował dwie funkcje [prezesa Apatora i GKSŻ - przyp. red.]. I nie łudźmy się, że coś się w tej sprawie zmieni - grzmiał po ostatnim meczu Apator - Atlas prezes WTS-u Andrzej Rusko.

Dla nikogo nie jest tajemnicą, że obaj panowie - delikatnie mówiąc - nie przepadają za sobą. Gdy Karwan został szefem GKSŻ, Rusko znalazł się w opozycji (wcześniej był wiceszefem GKSŻ). Już w zeszłym sezonie prezes WTS-u Atlas wraz z Leszkiem Tillingerem, wiceprezesem BTŻ-etu Bydgoszcz, i Marianem Maślanką, prezesem Włókniarza Częstochowa, ostro krytykował poczynania nowych władz polskiego żużla - m.in. fakt, że eliminacje młodzieżowych mistrzostw Polski par rozegrano w dniu matur... Po sezonie, gdy nowy prezes Unii Leszno Józef Dworakowski zorganizował na zamku w Radzyniu spotkanie prezesów ekstraligi (sprawę opisywaliśmy w "Gazecie"), stawili się niemal wszyscy. Zabrakło tylko Karwana, który - co zawsze wytykał mu Rusko - oprócz szefowania w GKSŻ-ecie jest także prezesem Apatora Toruń. Nieoficjalnie wiadomo, że Karwan nie przyjechał celowo, choć otrzymał zaproszenie...

Dalszy scenariusz był nietrudny do przewidzenia. Na przedsezonowym plenum GKSŻ (spotkanie przedstawicieli wszystkich klubów) Rusko i Tillinger, poprzez zmianę programu obrad, próbowali odwołać prezydium, czyli najbliższych współpracowników Karwana. W odpowiedzi Karwan ostro zaatakował Ruskę i Tillingera na łamach lokalnej "Gazety Pomorskiej". Ruskę oskarżył m.in. o to, że przekupuje działaczy mniejszych klubów, a potem kreuje się na uzdrowiciela polskiego żużla w branżowym "Tygodniku Żużlowym", który przez Karwana nazwany został "głupawym".

- To jawne naruszenie moich dóbr osobistych - mówi poproszony o komentarz do wywiadu Andrzej Rusko. - Nie mam jednak zamiaru zniżać się do poziomu pana Karwana, bo to nie służy promocji naszej dyscypliny. Dlatego nie odpowiem na rzekome zarzuty. Powtarzam, nie chcę na łamach prasy strzelać do pana Karwana, bo ośmieszyłbym polski żużel.

Rusko poważnie zastanawiał się wówczas, czy nie skierować sprawy na drogę sądową! Ostatecznie zrezygnował z tego zamiaru.



Niektóre wypowiedzi szefa GKSŻ Marka Karwana, pochodzące z wywiadu, który ukazał się 11 marca w "Gazecie Pomorskiej"

* * * * * * * * * * *

Nikt się nie pyta, dlaczego Atlas Wrocław zmieniał do niedawna trenerów jak rękawiczki, nie szkoli młodzieży, dlaczego Rusko przed każdym posiedzeniem GKSŻ przekupuje działaczy mniejszych klubów. (...) A później w każdym głupawym numerze "Tygodnika Żużlowego" ten człowiek kreuje się na uzdrowiciela polskiego żużla.

* * * * * * * * * * *

Czasami mam wrażenie, że Rusko działa w jakimś innym świecie. (...) Według niego menedżerowi zarządzającemu tą spółką [ligą zawodową - red.] wystarczy zapłacić 1500 zł, czyli wynagrodzenie średniego referenta. I taki człowiek ma nas reprezentować na hermetycznych warszawskich salonach? Ma być partnerem dla firm i instytucji obracających milionami złotych? Nie mogę tego zaakceptować, bo doskonale wiem, na jakim pułapie trzeba wtedy się poruszać. Mówiąc takie rzeczy, Rusko uprawia zwykły populizm i robi ludziom wodę z mózgu.

* * * * * * * * * * *

(...) lada dzień będą sfinalizowane negocjacje ze sponsorem kadry narodowej na Drużynowy Puchar Świata, dzięki czemu nasza reprezentacja będzie miała choćby jednakowe stroje. Dlaczego nie osiągnął tego Rusko, gdy był menedżerem?

* * * * * * * * * * *

Gdy prawami telewizyjnymi zajmowali się Rusko z Tillingerem, jedynie bili pianę, że żużla nigdzie nie widać.