Bolesław - Garbarnia bez walkowera

Garbarnia nie zostanie ukarana walkowerem za mecz z Bolesławem Bukowno, choć w jej drużynie zagrał nieuprawniony zawodnik. Decyzja Komisji Odwoławczej MZPN oznacza, że na trzy kolejki przed końcem Garbarnia wygrała swoją grupę i zagra w barażu o III ligę.
9 kwietnia w zachodniej grupie IV ligi Bolesław Bukowno przegrał z Garbarnią 0:2. W zespole "brązowych" w 86. min pojawił się na boisku Dariusz Lament, który nie został wpisany do protokołu sędziowskiego przed zawodami. Działacze Bolesława odwołali się najpierw do Wydziału Gier, a gdy ten utrzymał wynik z boiska, do Komisji Odwoławczej MZPN.

Działacze Bolesława powoływali się na art. 3 pkt 7 postanowień PZPN, który jednoznacznie przepis precyzuje: "przed rozpoczęciem zawodów kierownicy drużyn wpisują czytelnie do sprawozdania imię i nazwisko zawodników i zawodników rezerwowych. Każdy zawodnik zobowiązany jest złożyć podpis pod swoim nazwiskiem. Do wzięcia udziału w meczu uprawnieni są wyłącznie zawodnicy wpisani do sprawozdania. Występ, choćby chwilowy, skutkuje walkowerem". Lament nie był wpisany do protokołu z imienia i nazwiska, ale obok pustej rubryki widniał jego podpis.

- W myśl przepisu zawodnik nie miał prawa się podpisać, gdyż w sprawozdaniu nie było jego nazwiska - argumentuje wiceprezes Bolesława Zdzisław Dolezy.

Komisja Odwoławcza podtrzymała jednak decyzję Wydziału Gier, uważając m.in., że Bolesław wypełnił protokół zbyt szybko, tzn. przed wpisaniem się gości. W opinii przewodniczącego KO Marka Miarczyńskiego kierownik Bolesława powinien zwrócić uwagę swojemu koledze z Garbarni na pustą rubrykę przy podpisie Lamenta. KO MZPN powołuje się także na opinię przewodniczącego WG PZPN Wojciecha Jugo.

Bolesław przypomniał precedens sprzed trzech lat, gdy w podobnej sprawie KO pod przewodnictwem Miarczyńskiego orzekła walkower w meczu V ligi tarnowskiej Strażak Mokrzyska - Dunajec Mikołajowice. - W tamtym protokole nie było ani nazwiska ani podpisu - odpiera zarzut Miarczyński.

KO odsunęła kierownika Garbarni (który był sprawcą zamieszania) od prowadzenia meczów do końca sezonu, a sędziemu dała upomnienie. - Prawnik PZPN Andrzej Wach nie ma wątpliwości, że powinien być orzeczony walkower, ale w MZPN nikt nie chce przyznać się do błędu - komentuje wiceprezes Dolezy.

- Pomimo ewidentnego zaniedbania kierownika i sędziego zwyciężył zdrowy rozsądek - ocenia rzecznik Garbarni Jerzy Cierpiatka.