Sport.pl

Patryk Rachwał został ojcem

Dla niego to były ciężkie dni. W pocie czoła walczył ze sobą na treningach i podczas pojedynków ligowych. W napięciu oczekiwał na wieści ze szpitala od żony Joanny. Bał się, że podczas porodu nie będzie go w Płocku. Ale jego syn Krystian chyba przeczuwał, że musi poczekać na przerwę w rozgrywkach
Teraz 23-letni pomocnik Wisły odłoży na półkę dobre horrory i filmy akcji. Znacznie większych emocji dostarczyło mu życie, gdy z niepokojem jeździł na mecze do Lubina i krótkie zgrupowanie do Szklarskiej Poręby. I to własnym samochodem, żeby w każdej chwili przyjechać do żony. Choć termin porodu był wyznaczony na 5 czerwca, wszystko rozstrzygnęło się już teraz, w nocy z czwartku na piątek w szpitalu na Winiarach. - Swoją wędrówkę na ten świat Krystian rozpoczął godzinę po północy, a zakończył tuż przed ósmą rano - opowiada poruszony Rachwał, choć do samego końca rodzice nie chcieli znać płci dziecka. Liczyło się zdrowie matki i dziecka, a imię trzymane było przez przyszłych rodziców w tajemnicy. - W tę pamiętną noc ani przez moment nie zasnąłem. Żona wynagrodziła mi mój wysiłek, nie miażdżąc mi dłoni podczas porodu - śmieje się Patryk. - Zarówno niedawny mecz z Cracovią, jak i to wydarzenie w szpitalu kosztowało mnie sporo sił. Ale w obu przypadkach warto było dać z siebie wszystko.

Rachwał podtrzymuje obietnicę, że będzie pomagał żonie, chociażby w sprzątaniu. A czy podzieli się też z nią nocnymi dyżurami? Od tej odpowiedzi już się wykręca. Ma za to nadzieję, że jeśli 9 czerwca w wyjazdowym pojedynku z Odrą Wodzisław padnie gol dla Wisły, koledzy uczczą to "kołyską". - Już na porannym poniedziałkowym treningu pytali: "No i jak tam, młody tato?", więc chyba nie zapomną. Tym bardziej że po popołudniowych zajęciach postawiłem im piwo - zaznacza piłkarz.