Roland Garros: odpadł Safin

Argentyńczycy Coria i Gaudio, którzy w zeszłym roku grali w finale, już się pakują. Podobnie jak rozstawiony z numerem 3 Marat Safin. Henin-Hardenne wygrała mecz, który powinna przegrać. Galaktyczny pojedynek Nadal - Federer tuż-tuż.
- To cud, że awansowałam - przyznała w poniedziałek Belgijka Justine Henin-Hardenne po meczu czwartej rundy ze Swietłaną Kuzniecową. Rosjanka powinna wygrać. W tie-breaku pierwszego seta prowadziła już 5:2, ale jakieś magiczne moce pchały piłki Belgijki w kort (a w zasadzie w linię), a Rosjanki - w aut i siatkę. Tylko tak można tłumaczyć roztrwonienie przewagi i przegranie seta. Drugą partię pewnie wygrała Rosjanka. W trzeciej najpierw miała dwie piłki meczowe przy serwisie Belgijki, a potem jeszcze szansę na wygranie meczu przy swoim podaniu, ale wszystko to zmarnowała. - Jak to się mogło stać? Miałam zwycięstwo w garści tyle razy, to ja dyktowałam warunki. Jak to możliwe? - zastanawiała się Kuzniecowa. Henin-Hardenne zagra w ćwierćfinale z Rosjanką Marią Szarapową, która gładko ograła niższą o 27 cm Hiszpankę Nurię Vives.

W poniedziałek wieczorem odpadł kolejny faworyt - rozstawiony z nr. 3 Marat Safin. Rosjanin w Paryżu prezentował się nieźle, dawał do zrozumienia, że liczy na zwycięstwo w finale, tymczasem w 1/8 finału wyeliminował go Hiszpan Tommy Robredo. Pięciosetowy pojedynek trwał prawie cztery godziny i był bardzo zacięty. Safinowi po raz pierwszy w tegorocznym Roland Garros puściły nerwy - w trzecim secie w typowy dla siebie sposób wyładował emocje łamiąc rakietę.

Podwójny szok przeżyli Argentyńczycy. Z turnieju odpadł obrońca tytułu Gaston Gaudio, który przegrał po pięciosetowym maratonie z Hiszpanem Davidem Ferrerem (choć prowadził już 4:0 w ostatnim secie). Z Paryżem pożegnał się też ubiegłoroczny finalista Guillermo Coria. W czterech setach pokonał go Rosjanin Nikołaj Dawidenko. I dla Ferrera, i dla Dawidenki awans do ćwierćfinału jest największym osiągnięciem w Wielkim Szlemie. Gaudio nie był ostatnio w porywającej formie, ale Coria uchodził za jednego z faworytów turnieju. Mówiło się też, że był w najłatwiejszej ćwiartce turniejowej drabinki.

W najtrudniejszej ćwiartce jest za to Rafael Nadal, który jednak nic sobie z tego nie robi. Wygrał już z wielką wschodzącą gwiazdą Francji - Richardem Gasquetem, a w poniedziałek pokonał gwiazdę jasno już świecącą - Sebastiana Grosjeana - i awansował do ćwierćfinału. Trudność dla Nadala polega jednak przede wszystkim na tym, że w półfinale wpada na Rogera Federera.

Wilander: Żenująca publiczność

Od kilku dni na cenzurowanym jest paryska publiczność. - Żenada - tak opisał w "L'Equipe" ostatni incydent z jej udziałem Szwed Mats Wilander, trzykrotny triumfator French Open. Co się stało? Podczas meczu z Nadalem Grosjean poprosił sędziego o sprawdzenie śladu spornej piłki. Ten odmówił, twierdząc, że widział wszystko dobrze i nie musi schodzić z krzesła (miał prawo tak zrobić). Punkt przyznał Nadalowi. I wtedy zaczęło się głośne buczenie i obraźliwe okrzyki pod adresem sędziego. Mecz przerwano aż na dziesięć minut, a fani Grosjeana uciszyli się, dopiero gdy ich idol poprosił o spokój. - Ludzie, to jest tenis! - upomina Francuzów Wilander.

Na publiczność narzekała też Szwajcarka Patty Schnyder, która przegrała w weekend z Mary Pierce. - Nawet gdy grałam świetne piłki, widzowie milczeli jak na pogrzebie. Nikt nie klaskał. To lekceważenie - powiedziała Schnyder.

Cash: Nadal będzie królem

- Już się nie wstydzę, że przegrałem z 14-latkiem - przyznał Pat Cash w ostatnim wydaniu "The Sunday Times". 40-letni dziś Australijczyk, który w latach 80. wygrał m.in. Wimbledon, spotkał się z Rafaelem Nadalem w 2001 r. na Majorce. Cash miał grać w finale pokazowego turnieju oldbojów z Borisem Beckerem, ale Niemiec złapał kontuzję. - Ludzie zapłacili, jakiś mecz być musiał - opowiada Cash. - Organizatorzy wyciągnęli z trybun jakiegoś chłopca, mówiąc: "To najlepszy tenisista na wyspie". Byłem wtedy w niezłej formie i do głowy mi nie przyszło, że przegram z 14-latkiem. Nigdy nie widziałem jednak tak zdeterminowanego i walecznego zawodnika. Lleyton Hewitt ze swoją słynną "parą" jest przy Nadalu nikim. Hiszpan wyglądał jak dziecko, ale grał jak dorosły. Po meczu byłem wściekły, dopiero później zrozumiałem, że przegrałem z kimś niezwykłym. Dowiedziałem się też, że Nadal nigdy nie lubił grać z rówieśnikami. Uważał, że mecze z "dziećmi" to strata czasu. Dziś wszyscy się go boją, a on nie boi się nikogo. I słusznie. Gdy za kilka dni wygra Roland Garros, będę mógł opowiadać, że pokonał mnie król - stwierdził Cash.

Roland Garros (pula nagród 13,5 mln euro)

Wyniki czwartej rundy

Mężczyźni:

R. Nadal (Hiszpania, 4) - S. Grosjean (Francja, 23) 6:4, 3:6, 6:0, 6:3;

D. Ferrer (Hiszpania, 20) - G. Gaudio (Argentyna, 5) 2:6, 6:4, 7:6 (7-5), 5:7, 6:4;

N. Dawidenko (Rosja, 12) - G. Coria (Argentyna, 8) 2:6, 6:3, 7:6 (7-1), 6:2;

G. Canas (Argentyna, 9) - N. Kiefer (Niemcy, 28) - walkower.

T. Robredo (Hiszpania, 15) - M. Safin (Rosja, 3) 7:5, 1:6, 6:1, 4:6, 8:6;

M. Puerta (Argentyna) - J. Acasuso (Argentyna) 6:4, 6:1, 6:1.

Kobiety:

M. Szarapowa (Rosja, 2) - N. Llagostera-Vives (Hiszpania) 6:2, 6:3;

J. Henin-Hardenne (Belgia, 10) - S. Kuzniecowa (Rosja, 6) 7:6 (8-6), 4:6, 7:5;

A. Ivanović (Serbia i Czarnogóra, 29) - F. Schiavone (Włochy, 22) 6:4, 6:7 (3-7), 6:3.

Trzecia runda debla mężczyzn:

M. Damm, M. Hood (Czechy, Argentyna, 12) - M. Matkowski, A. Waske (Polska, Niemcy) 3:6, 6:4, 6:4.