Przed sobotnimi meczami II ligi

30. kolejka zostanie dokończona w sobotę. Bardzo ciekawie zapowiada się w niej mecz Piasta Gliwice z Widzewem Łódź. Podbeskidzie i Szczakowianka grają na wyjazdach.




Końcowym rezultatem meczu w Gliwicach interesują się przedstawiciele co najmniej kilku innych klubów. To dlatego, że Piast próbuje się uchronić przed barażami o utrzymanie w II lidze, a Widzew jest bliski trafienia do gier barażowych o ekstraklasę. Widzew w efektownym stylu rozprawił się z rywalami w trzech ostatnich meczach, zdobył komplet punktów, strzelając przy tym aż jedenaście goli i tracąc jednego! Czy Piastowi uda się powstrzymać rozpędzonych łodzian? - Nie boimy się Widzewa, raczej niech oni się martwią - mówi trener gliwiczan Jacek Zieliński, który obserwował m.in. mecz łodzian z Podbeskidziem (3:0). - Wiemy o rywalach sporo, gra powinna się rozstrzygnąć w środku pola i tu chcemy przejąć inicjatywę - dodaje szkoleniowiec.

W naszej drużynie po pauzie za kartki do zespołu wracają Stanisław Wróbel i Wojciech Kędziora. Tym razem za kartki pauzuje tylko Przemysław Pałkus. Początek meczu o godz. 17.

Piłkarze Podbeskidzia Bielsko-Biała nie otrzymali jeszcze w tej rundzie ani jednej premii za wygrane mecze, a odnieśli wiosną już siedem zwycięstw. - Na pewno nie będziemy się buntować przeciwko naszym pracodawcom! Pod koniec sezonu mamy otrzymać wszelkie zaległości - uspokaja Tomasz Księżyc, obrońca Podbeskidzia. - Jesteśmy bojowo nastawieni przed meczem w Ostrowcu i upał nie przeszkodzi nam w dobrej grze. Chcemy wyprzedzić Widzew, dlatego też będziemy walczyć o trzy punkty - dodaje Księżyc. Podbeskidzie zajmuje obecnie piąte miejsce, mając tylko jeden punkt straty do czwartych łodzian. - Owszem, są zaległości finansowe, ale do końca rozgrywek pozostało pięć kolejek i najważniejsze jest to, abyśmy zajęli czwarte miejsce, uprawniające do gry w barażach - mówi Jan Żurek, szkoleniowiec Podbeskidzia. Być może po raz pierwszy w tym sezonie zagra dziś Damian Dubicki, który leczył przez kilka miesięcy uraz kręgosłupa.

Piłkarze Szczakowianki Jaworzno mają jeszcze szanse na uniknięcie baraży o utrzymanie w II lidze, patrząc jednak na ostatnie wyniki i kadrę Szczakowianki, trudno być optymistą. Trener Andrzej Orzeszek cieszy się, że do składu wracają pauzujący ostatnio za kartki Tomasz Fornalik i Dariusz Solnica oraz Madrin Piegzik, który zmagał się z kontuzją. Urazu nabawił się niestety Rafał Górak.

Przed dzisiejszym meczem z Kujawiakiem we Włocławku atmosfera w zespole jest jednak podła - piłkarze wciąż czekają na zaległe wypłaty.