II liga piłki nożnej: Radomiak - Mława 3:1

Nikt, kto wczoraj odwiedził stadion Radomiaka, nie miał wątpliwości, że gospodarze w pełni zasłużenie zainkasowali komplet punktów. Rywal - MKS Mława - choć próbował dotrzymać "zielonym" kroku, poniósł i tak najmniejszy wymiar kary
Radomiak przewyższał nas o klasę - to krótkie zdanie wypowiedziane po meczu przez trenera gości Witolda Pełkowskiego świetnie obrazuje to, co działo się na boisku.

Nie od początku gra układała się po myśli radomian. Mając na uwadze szybkich napastników Mławy - Macieja Rogalskiego i Maxwella Kalu, szkoleniowiec "zielonych", Mieczysław Broniszewski wystawił przeciwko nim dwójkę dynamicznych obrońców - Jakuba Cieciurę i Tomasza Brzyskiego. O ile ten drugi wypełniał swoje zadania, to Cieciura zawodził. Aż rwał się do przodu, ale zapominał o defensywie i co gorsza popełniał błędy. - Wariant z założenia słuszny nie wypalił - przyznał później Broniszewski. - Może dlatego, że nie tak, jak powinna spisywała się druga linia - dodał. Z tym akurat trzeba zgodzić się w pełni, bo ani Raimondas Vileniskis po prawej, ani Adam Bała po lewej stronie nie prokurowali akcji ofensywnych.

Na tle niezbyt poukładanego Radomiaka, Mława odnalazła się o tyle, że zagęściła środek pola, a do przodu grała z pominięciem drugiej linii. Zresztą na początku goście myśleli jedynie o obronie, jakby czekając na kontrę.

Impas przerwali gospodarze. Padający na własnej połowie Maciej Terlecki zdołał długim, celnym podaniem uruchomić Abela Salami, który zostawił obrońców za plecami i skierował piłkę do bramki próbującego interweniować Macieja Wiśniewskiego. - Teraz powinno być łatwiej - gratulowali sobie wzajemnie kibice.

Zamiast kolejnych bramek dla Radomiaka, widzowie obejrzeli pierwsze natarcie mławian. Uderzenie Tomasza Nawrota wyłapał jeszcze Paweł Gałczyński, ale wobec główki Macieja Rogalskiego był już bezradny. - Jeeest! - słychać było jedynie z ławki rezerwowych gości.

Do przerwy wynik nie uległ już zmianie, bo choć "zieloni" nie schodzili z połowy rywala, w ich poczynania wkradło się zbyt dużo nerwowości i niedokładności. Szczęścia próbowali: Terlecki, Brzyski i Jacek Kacprzak, po którego strzale piłka nawet trafiła w słupek. - Niefart nie chciał nas długo opuścić - kiwał głową Kacprzak.

Na drugą część gry Radomiak wybiegł już z Krzysztofem Sadzawickim w składzie (zastąpił kontuzjowanego Kacprzaka), dzięki czemu Cieciura został przesunięty na prawą pomoc. I właśnie ten ostatni dośrodkowywał po blisko godzinie gry z rzutu wolnego tak, że po rykoszecie piłka trafiła pod nogi Terleckiego. Ten nie zastanawiał się nawet chwili, tylko kropnął ile miał sił, trafiając dokładnie między nogi Wiśniewskiego. - Zrobiłem, co do mnie należało - Terlecki był bardzo skromny.

Mława znów ruszyła do ataku, ale to była woda na młyn "zielonych". Za chorego Bałę pojawił się Daniel Barzyński i zaczęło się prawdziwe spustoszenie w szykach obronnych gości. Już w swojej pierwszej akcji filigranowy gracz gospodarzy zdecydował się na indywidualną akcję, minął trzech obrońców rywala i posłał piłkę do siatki obok bezradnego Wiśniewskiego. - To moja pierwsza bramka w drugiej lidze - cieszył się Barzyński.

Goście nie odpuścili. Sam Krzysztof Butryn miał dwie okazje podbramkowe, ale na posterunku był Gałczyński. Prawdziwy kunszt pokazał jednak przy strzale z bliska Piotra Boratyńskiego. Ale to gospodarze powinni wygrać wyżej. Lista graczy, którzy powinni wpisać się na listę strzelców, jest długa. Brzyski, Salami, Terlecki, Cieciura, Mikulenas - wszyscy oni co najmniej po razie pudłowali w dogodnych sytuacjach.

Widownia w tym czasie zajęta była już meksykańską falą i wspólnym fetowaniem sukcesu. - Mogło być wyżej, ale teraz to nie ma żadnego znaczenia - ocenił mecz kapitan Radomiaka Zbigniew Wachowicz.



RADOMIAK RADOM3 (1)
MKS MŁAWA1 (1)


BRAMKI

n Radomiak: Salami (18. - z podania Terleckiego), Terlecki (58. - strzałem z ostrego kąta), Barzyński (65. - po indywidualnej akcji).

SKŁADY

n Radomiak: Gałczyński - Cieciura, Branfiłow Ż, Wachowicz, Brzyski - Vileniskis, Kacprzak (46. Sadzawicki), Terlecki (81. Rysiewski), Bała (60. Barzyński) - Mikulenas, Salami.

n Mława: Wiśniewski - Osiecki, Rogoziński, Leszczyński, Woźniczka - Butryn, Mikłowski (66. Boratyński), Nawrot Ż (90. Król), Lubasiński (82. Brzozowski) - Rogalski, Kalu.

n Sędziował: Grzegorz Gromek (Warszawa).



RADOMIAK - MŁAWA

25strzały10
9celne3
21faule14
1spalone2
5rzuty rożne6
1słupki0


LICZBY RADOMIAKA

14

tyle punktów straty miał Radomiak do bezpiecznego miejsca po rundzie jesiennej

2

a tyle ma teraz







ZDANIEM TRENERÓW



Wiktor Pełkowski

MKS Mława

Wygrał zespół zdecydowanie lepszy, dyktujący warunki gry zwłaszcza w drugiej połowie. O ile z wyniku przed przerwą mogłem być zadowolony, to później miałem powodów do radości, ani z gry moich podopiecznych, ani tymbardziej ze straconych goli. Mecz ustawiła druga bramka. Radomiak konsekwentnie, z pomysłem, z wolą zwycięstwa za wszelką cenę. Dlatego rezultat jest całkowicie zasłużony. My oczywiście nie składamy jeszcze broni i walczyć będziemy do ostatniego pojedynku o wyjście do strefy barażowej. Mecze mamy trudne, ale trzy z nich rozegramy u siebie. To daje nadzieję.



Mieczysław Broniszewski

Radomiak Radom

Zdobyliśmy trzy niezwykle ważne punkty. Podtrzymaliśmy też passę sześciu spotkań bez porażki, a to także istotne. Co do postawy mojego zespołu, to przed przerwą nie byłem z niej zadowolony. Dopiero w drugiej połowie zrealizowaliśmy założenia taktyczne. Wygrana powoduje, że apetyt rośnie w miarę jedzenia i łakomym kąskiem jest dla nas teraz strefa pozwalająca utrzymać się bez baraży. Zbliżamy się do niej wolnymi kroczkami, ale deklaracji żadnej nie złożę, bo lepiej nie zapeszyć. Przed nami kolejne, trudne mecze. Ale czy tej wiosny Radomiak rozegrał jakieś łatwe, mało istotne spotkanie?

wysł. gas