Wrocław w szóstce miast, które są potencjanymi organizatorami Euro 2012

Wrocław znalazł się w "złotej szóstce" polskich miast, w których miałyby zostać rozegrane piłkarskie mistrzostwa Europy w 2012 roku. Pozostałe miasta wytypowane przez PZPN wspólnie z Ministerstwem Edukacji Narodowej i Sportu to Chorzów, Gdańsk, Kraków, Poznań i Warszawa
Już wcześniej informowaliśmy, powołując się na wiarygodne źródła, że prezes PZPN Michał Listkiewicz po konsultacjach z przedstawicielami rządu wybrał piątkę miast do organizacji Euro w 2012 roku. Na jego liście znalazła się Warszawa, Chorzów, Kraków, Poznań i właśnie Wrocław. Do wczoraj niewiadomą pozostawało szóste miasto - w grę wchodziły kandydatury Szczecina, Bydgoszczy i Gdańska. Ostatecznie prezydium PZPN zatwierdziło wczoraj kandydaturę Gdańska (wyboru miast dokonały połączone komisje PZPN oraz Ministerstwa Edukacji Narodowej i Sportu). Jednocześnie potwierdziły się nasze wcześniejsze informacje, że Wrocław znalazł się wśród miast, które miałyby za siedem lat zorganizować Euro.

- Dla nas to bardzo dobra informacja - przyznaje Rafał Jurkowlaniec, dyrektor Wydziału Edukacji i Sportu we wrocławskim Urzędzie Miasta. - Nie ukrywam jednak, że oferta Wrocławia była bardzo atrakcyjna i spodziewaliśmy się, że nasze miasto znajdzie się w gronie wytypowanych. Naszym atutem w porównaniu z innymi kandydaturami jest rozwinięta infrastruktura drogowa oraz lotnisko. Poza tym do 2012 roku będzie już skończona droga A4, a to doskonałe połączenie z Ukrainą nie tylko dla naszego regionu, ale i dla kibiców z Europy Zachodniej.

Przypomnijmy tylko, że chęć organizacji mistrzostw Europy w 2012 roku oprócz "złotej szóstki", a także Szczecina i Bydgoszczy, wyraziły również Łódź, Poznań, Opole, Sosnowiec, Rzeszów, Białystok. Wszystkie miasta, z wyjątkiem Białegostoku, złożyły w PZPN wymaganą dokumentację.

Tymczasem we Wrocławiu areną mistrzostw w 2012 r. byłby zmodernizowany Stadion Olimpijski, a rezerwowym obiektem stadion Śląska przy ul. Oporowskiej. Nieoficjalnie wiemy, że już w przyszłym tygodniu prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz spotka się z władzami AWF-u (właściciel Stadionu Olimpijskiego), by szczegółowo omówić zasady współpracy miasta z uczelnią. - Zostaliśmy wybrani i to cieszy - mówi Jurkowlaniec. - Ale tak naprawdę dopiero teraz czeka nas dużo pracy. Naszą ofertę musimy uszczegółowić, bo do 21 lipca do UEFA musi wpłynąć oferta państwa kandydatów. PZPN wynajął już specjalną agencję marketingową, która będzie koordynować nasze działania ze stroną ukraińską. Czasu pozostało naprawdę niewiele.

Jeszcze w tym roku rozpocznie się czteroetapowa przebudowa rezerwowego stadionu przy ul. Oporowskiej. Na stadionie zainstalowane zostanie oświetlenie, podgrzewana murawa, plany zakładają także pojemność w granicach 15-18 tys. miejsc. Tymczasem w przypadku Stadionu Olimpijskiego w pierwszej fazie miasto i uczelnia przewidują prace rekonstrukcyjne wewnątrz kompleksu.

Polska stara się o Euro wspólnie z Ukrainą. Strona ukraińska już wcześniej wytypowała swoje miasta, które potencjalnie gościłyby najlepsze drużyny Europy - są nimi Kijów, Lwów, Donieck, Odessa, Charków i Dniepropietrowsk.

Kontrkandydatami Polski i Ukrainy do organizacji mistrzostw są Chorwaci z Węgrami, a także Grecy, Włosi, Rosja, Turcja i Azerbejdżan. 10 listopada UEFA wyłoni wielką trójkę, spośród której 8 grudnia 2006 roku wybierze gospodarza mistrzostw Europy. - Już sam awans do trójki byłby naszym dużym sukcesem - nie ukrywa Jurkowlaniec.

Dziesięć najważniejszych

imprez sportowych

w historii Stadionu Olimpijskiego

1. Międzypaństwowy mecz Polska - Niemcy we wrześniu 1935 roku rozegrano w niemieckim wówczas Wrocławiu. Lepsi byli Niemcy, którzy wygrali 1:0. W składzie Polaków grali wtedy, późniejsi uczestnicy mistrzostw Świata ze Francji w 1938 roku - Ewald Dytko z Dębu Katowice i Fryderyk Scherfke z Warty Poznań.

2. Pierwszy powojenny mecz Polaków na Stadionie Olimpijskim z Rumunią w maju 1950 roku. Nasi zremisowali wówczas 3:3, a wszystkie bramki strzelił niezawodny Gerard Cieślik.

3. Finał Drużynowych Mistrzostw Świata na żużlu we wrześniu 1961 roku. Turniej dokończono przy zapadających ciemnościach i w blasku reflektorów samochodów, które oświetlały tor. Polacy niespodziewanie zdobyli złoto. Wyprzedzili wtedy Szwedów ze słynnym Ove Fundinem i Anglików z Peterem Cravenem. Ludzie, żeby widzieć podium zwycięzców, palili wówczas gazety, widok był ponoć niesamowity.

4. Finał Indywidualnych Mistrzostw Świata na żużlu we wrześniu 1970 roku. Po raz pierwszy Polska gościła wówczas elitę żużlowców świata. Na Olimpijskim nikt nie znalazł sposobu na Nowozelandczyka Ivana Maugera, Paweł Waloszek był drugi, Antoni Woryna trzeci.

5. Kolejny finał żużlowy, tym razem mistrzostw świata par w 1975 roku. Polacy - Edward Jancarz i Piotr Bruzda z miejscowej Sparty - są o krok od złota, ale wszystko niweczy defekt Bruzdy w jednym z biegów. Po zawodach wrocławianin płacze jak dziecko, obserwuje go wypełniony po brzegi stadion.

6. Konfrontacja piłkarzy Śląska Wrocław ze słynnym FC Liverpool w III rundzie Pucharu UEFA w grudniu 1975 roku. Wrocławianie przegrali wówczas 1:2, a jedyną bramkę strzelił dla nich... obecny trener Motobi Kąty Wrocławskie Tadeusz Pawłowski. W Liverpoolu grały takie gwiazdy światowego futbolu, jak Keegan, Toshack czy Clemence.

7. Mecz piłkarzy Śląska z niemiecką Borussią Moenchengladbach w grudniu 1979 roku w III rundzie Pucharu UEFA. Śląsk prowadził 1:0 po golu Pawłowskiego, ale przegrał 2:4 po trzech golach słynnego Duńczyka Alana Simonsena.

8. Najwyższe zwycięstwo reprezentacji Polski na Stadionie Olimpijskim. W listopadzie 1981 roku Polacy pokonali w eliminacjach do mistrzostw świata Maltę 6:0. Bramki zdobyli wówczas: Smolarek - 2, Buncol, Majewski, Dziekanowski i Boniek.

9. Dziwny mecz eliminacji piłkarskich mistrzostw Europy Polska - Portugalia, rozegrany jesienią 1983 roku. Wygrywają goście 1:0, a publiczność się cieszy. Kontekst jest polityczny, nikt nie chce awansu... ZSRR na Euro 84.

10. Niezapomniany turniej żużlowy Grand Prix Polski w lipcu 1999 roku. To wówczas Tomasz Gollob w finałowym biegu dosłownie na ostatnich metrach wyprzedził Szweda Jimmi Nilsensa. Akcja ta po dziś dzień, uważana jest za jedną z najznakomitszych w historii speedwaya.