Gołota - "Teraz albo nigdy 4"

W nocy z soboty na niedzielę Andrzej Gołota i Tomasz Adamek walczą o tytuły zawodowych mistrzów świata. Jeśli wygrają, będzie to największy dzień polskiego pięściarstwa od 41 lat - od zdobycia na olimpiadzie w Tokio siedmiu medali, w tym trzech złotych.
Teraz albo nigdy. Kariera Andrzeja Gołoty - niczym planeta wokół Słońca - zatoczyła koło od czasu pierwszej walki z Riddickiem Bowe'em dziewięć lat temu. Pojedynkiem z Lamonem Brewsterem o tytuł mistrza świat wagi ciężkiej wersji WBO Gołota wrócił do miejsca, z którego wystartował. Następnego solarnego roku Gołota już nie chce zaczynać. I ja się nie dziwię. Za dużo było wzlotów i upadków. A zwłaszcza upadków.

Pamiętamy wspaniałe i nieszczęsne starcia z Bowe'em (przegrane przez dyskwalifikację za ciosy poniżej pasa), kompromitujący nokaut z Lennoksem Lewisem, niezrozumiałe wycofanie się z pojedynku z Michaelem Grantem, przy wysokim prowadzeniu i dwóch nokdaunach przeciwnika, ucieczkę z ringu w pojedynku z Mikiem Tysonem, po której odwrócił się od Gołoty cały bokserski świat, większość kibiców, media. A nawet jego promotor Lou Duva.

- Tak, zawaliliśmy. Spieprzyliśmy to, jesteśmy winni - wspomina Ziggy Rozalski, przyjaciel i menedżer Gołoty. - Ale przynajmniej ze strony Lou Duvy można było spodziewać się czegoś więcej. Oni po prostu wyrzucili go do śmietnika. Andrzej był w szoku. Dzięki niemu Lou zarobił mnóstwo pieniędzy.

Rozalski opowiada, jak ciężko było wtedy Gołocie, co pokrywa się z opowiadaniem trenera Sama Colonny o pierwszych wizytach w Windy City Gym po haniebnej porażce z Tysonem. Przecież nawet Colonna nie wierzył, że Gołota będzie boksował i przez kilka tygodni ignorował obecność Polaka w sali. Rozalski przypomina sobie, jak próbował wcisnąć Gołotę do programu gali bokserskiej przed pojedynkiem Arturo Gattiego, przyjaciela Rozalskiego, w 2001 roku. Arturo się zgodził, ale Lou Duva - wciąż oficjalny promotor Polaka - zaproponował Gołocie upokarzające 5 tys. dol., a potem prawnik Main Events Pat English zadzwonił i zażądał badań od trzech psychologów. - Powiedziałem wtedy: "A pieprzyć ich wszystkich" - mówi Rozalski.

Po trzech latach przerwy Rozalski pojechał do słynnego Dona Kinga, 500-kilowego goryla w bokserskiej ciemnej dżungli. Niedługo potem King dał Gołocie pierwszą szansę na zdobycie tytułu mistrza świata - z Chrisem Byrdem.

Niechciany, nielubiany, ba, znienawidzony wyrzutek zaczął swój bokserski czyściec.

Pieniądze to nie wszystko

Według komisji sportowej stanu Illinois Brewster dostanie 650 tys. dol., Gołota zaledwie 150 tys. Pojedynek będzie pokazywać w Ameryce HBO, czyli nie będzie wpływów z pay-per-view. Być może są jeszcze jakieś nieoficjalne wpłaty dla Gołoty od Kinga, ale może być też tak, że owe skromne jak na wagę ciężką honorarium jest promesą. "Za te pieniądze daję ci szansę na zdobycie tytułu mistrza świata. Zostaniesz nim, zarobisz fortunę" - powiedział zapewne King Gołocie.

Ktoś powie, że 150 tys. dol. to i tak majątek. Kiedy jednak ogląda się trening Gołoty, a następnie jego opuchniętą twarz po pojedynku, kiedy słucha się Lamona Brewstera, który mówi, że liczy się z tym, iż w ringu może zginąć, nie chce się wierzyć, że walczą dla pieniędzy. Musi chodzić o coś więcej. Musi. Każdy to może nazwać jak chce, ale według mnie Gołocie chodzi też o naprawę wizerunku. I to głównie we własnych oczach i oczach rodziny. Każda kolejna porażka na tej drodze wkurza go. Pamiętam, kiedy reporter stacji ABC na wizji mówił: - Andrew, wygrałeś walkę z Byrdem, Ruizem... Gołota przerwał mu, mówiąc: - Ha, czy mogę to mieć na piśmie?

Ten, który znokautował Kliczkę

Gołota - tak jak w poprzednich dwóch pojedynkach z Byrdem i Ruizem - ma sporą przewagę fizyczną nad Lamonem Brewsterem. Jego olbrzymią zaletą jest wytrzymałość, siła i technika. Jednak styl walki Gołoty jest bardzo energochłonny, bo brakuje mu luzu. W każdy cios, w każdy blok wkłada wszystkie siły.

Brewster będzie czekał na moment, kiedy Gołota zacznie słabnąć. Wtedy będzie chciał wykorzystać szybkość. Widać, że jest przygotowany, pierwszy raz od długiego czasu mógł biegać, wyćwiczyć się zgodnie ze znanym już hasłem bokserskim o poceniu się i krwawieniu. - Ale najważniejszą bronią Lamona jest nokautujący cios - mówi Jack Mosley, były trener Shane'a Mosleya, a teraz Pula Briggsa, rywala Tomasza Adamka w walce o tytuł WBC w wadze półciężkiej. - Gołota musi być bardzo uważny w obronie. Co z tego, że nie bił się z nikim wielkim oprócz Władymira Kliczki. Znokautował go. To wystarczy.

Może jednak nie na Gołotę. Mosley, znakomity trener, pracuje w tym samym mieście co Brewster, spotykają się w tych samych miejscach, mają wspólnych przyjaciół. Być może dlatego zapomniał, że jego młodszy kolega w swoim pojedynku z Kliczką miał wielkie szczęście, że bracia Kliczkowie znani są z nieprzewidywalności oraz że Władymir nie pokonał dotąd nikogo znaczącego, oprócz kontuzjowanego Chrisa Byrda.

Biało-czerwona powódź

United Center leży w części dzielnicy, gdzie mieszka mnóstwo Polaków. Na pojedynek Gołoty z Brewsterem i Adamka z Paulem Briggsem o wakujący tytuł mistrza świata wagi półciężkiej wersji WBC przyjdzie ich prawdopodobnie około 15 tys. Obok nich będzie burmistrz Richard Daley, fan boksu, który był na walce Listona z Pattersonem w Comiskey Park w 1962. - Będzie pan na walce? - zapytał King burmistrza na spotkaniu w ratuszu. - No, ale nie w ringu - zastrzegł burmistrz. - Do hali przyjdę.

Będzie najbogatszy w Chicago człowiek Bill Wirtz (majątek szacowany na 2,5 mld dol.), do którego należy hala, a King zapowiada przyjazd Muhammada Alego, George'a Foremana i Joe Fraziera. Będzie też Russell Crowe.

Ponieważ najpopularniejsze radio polonijne właściwie o niczym innym nie mówi, tylko o walce, na niej oparte są reklamy, konkursy, promocje "Jeśli kupisz popcorn U Ryśka, bilet dostaniesz gratis", Polacy zaleją więc biało-czerwonym kolorem wnętrze hali. To będzie wielkim wsparciem dla obydwu polskich pięściarzy, choć niektórzy mówią, że Gołota nie umie wytrzymywać presji. Być może, ale przecież to właśnie w takich okolicznościach najlepiej odzyskać twarz.

Typy na walkę Gołota - Brewster

Michael Hirshley, "Chicago Tribune", i Tim Smith, "New York Daily News": Gołota, zwycięstwo na punkty

Harold Lederman, HBO: Tyle razy się pomyliłem w sprawie Gołoty, że wolę nie typować

Michael Katz, "Los Angeles Times": Dyskwalifikacja Gołoty.

Jack Mosley, trener Paula Briggsa i były trener znakomitego Shane Mosleya: Brewster przez nokaut w środkowych rundach

Bilans

GOŁOTA: 38-1-5, 31 nokautów

BREWSTER: 31-2-0, 27 nokautów

Porównanie

Andrzej Gołota-Lamon Brewster
108,8 kgwaga102 kg
195 cmwzrost186 cm
81 cmzasięg ramion78,1 cm
119 cmobwód klatki117 cm
45,7 cmbiceps45,7 cm
47 cmkark47
30,5 cmobwód pięści30,5 cm
Kto wygra walkę?