Nie będzie zmian w składzie Budleksu/Polonii na mecz z ZKŻ

Nie ma "rewolucji" w składzie bydgoszczan: w niedzielę jadą zawodzący w ostatnich meczach Jacek Krzyżaniak i Michał Robacki. Junior Marcin Jędrzejewski musi poczekać na swoją szansę
Prezesi BTŻ z trenerem Zdzisławem Ruteckim przed niedzielnym meczem z najsłabszym zespołem ekstraligi nie zdecydowali się na odważne posunięcie i odstawienie od składu kogoś z duetu Krzyżaniak-Robacki. Przypomnijmy, że obaj żużlowcy tylko w ostatnich dwóch spotkaniach zdobyli razem dla drużyny 3 pkt. Na ewentualną roszadę mogła wpłynąć postawa zainteresowanych na piątkowym popołudniowym treningu. Nic z tego. - Jędrzejewski chyba się z nimi dziś dogadał, że będzie przegrywał - żartował po treningu Rutecki. - Tak poważnie, to Jędrzejewski ma w tym sezonie mnóstwo swoich imprez młodzieżowych. A w lidze jadą ci, co mają robić punkty - dodaje. Kolejną szansę odzyskania zaufania kibiców i powrotu do formy z zeszłego sezonu lub z choćby kwietniowego meczu u siebie z Atlasem dostaną "Krzyżak" i Robak". - Spokojnie. U siebie na twardym torze i z Zieloną Górą, i za tydzień z Lesznem, obaj pojadą. Żeby jeszcze tylko pokazali coś za dwa tygodnie w rewanżu z ZKŻ - mówi trener Budleksu/Polonii.

Krzyżaniak i Robacki przez 1,5 godziny - w palącym słońcu, na suchym torze i wzbudzając tumany kurzu - trenowali wyjście spod taśmy i jazdę "na dwa okrążenia" wspólnie z Piotrem Protasiewiczem i Robertem Sawiną lub zamiennie z Krzysztofem Buczkowskim i Jędrzejewskim (z pierwszego składu zabrakło tylko Krystiana Klechy, który był w drodze do Austrii na turniej IMŚJ i Andreasa Jonssona, który w piątek miał mecz w Pucharze Anglii). Krzyżaniakowi po razie udało się nawet pokonać "Pepe" i Sawinę. Jędrzejewski ani razu nie wyprzedził starszych kolegów. Krzyżaniak próbował dwa silniki od duńskich tunerów - od Briana Kargera i Briana Andersena (który rasuje motory m.in. Antonio Lindbaecka - sensacyjnego finalistę wrocławskiej GP i od którego silnik ma też Protasiewicz). Na tym nowszym od Andersena świetnie jechał już tydzień temu w sparingu w Ostrowie, ale też "zrobił" dwa zera w Lesznie. Wczoraj był jednak dużo szybszy od GM-a od Kargera. Robacki ma wyremontowane dwa silniki - od Ryszarda Kowalskiego i Flemminga Graversena (tuner m.in. Jarosława Hampela), z których pracy nie był w piątek do końca zadowolony.

jad



Dla Gazety

Bogdan Sawarski

prezes BTŻ

Moim zadaniem jako szefa klubu jest wyciśnięcie wszystkiego co się da z Krzyżaniaka i Robackiego. Obaj są w dołku. Ich sprzęt nie chodzi, jak trzeba. Dyskutujemy z trenerem na temat ich postawy, ale w najważniejszym temacie mamy wspólne zdanie: nie możemy kogoś z nich nagle odstawić od składu na jeden-dwa mecze. To by ich jeszcze bardziej pogrążyło i byliby nieprzydatni na kolejne jeden-dwa mecze. Mamy teraz w miarę korzystny układ spotkań: u siebie ZKŻ i Unię Leszno, potem wyjazd do Zielonej Góry. Obaj powinni się w tych meczach odbudować i poczuć pewniej. Osobiście uważam, że tak właśnie będzie i obaj powinni pomóc wygrać wszystkie te trzy spotkania.

not. jad



MÓWIĄ CI, NA KTÓRYCH PATRZĄ BYDGOSCY KIBICE

Michał Robacki

Do końca nie jestem zadowolony z silników, ale to, jak "chodzą" - okaże się w niedzielę. Zacznę mecz na GM-ie od Graversena. Nie chcę jednak dziś mówić, że jestem dobrze przygotowany sprzętowo, żeby nie zapeszać. Wiadomo przecież, jaka jest moja sytuacja: nic mi ostatnio w lidze nie idzie. Jestem zdołowany tymi słabymi wynikami, ale się nie poddaję. Nie mogę jednak być nastawiony, że nadal będzie źle. Jakbym tak myślał, w niedzielę w ogóle nie przyszedłbym do parkingu - jazda w takim na nastroju nie miałaby sensu. Jestem zawodowcem i wiem, co muszę poprawić, by przywozić punkty - po prostu odpowiednio dopasować silniki. Rozmowy z działaczami i trenerem nic nie dadzą, jak sam się nie uporam ze swymi kłopotami.



Jacek Krzyżaniak

Nie podchodzę z optymizmem do meczu, bo skończył się po ostatnim meczu w Lesznie. Teraz wszystko przyjmuję na zimno: jadę, to jadę; a jak nie ma mnie w składzie, to trudno. To oczywiście nie znaczy, że nie zależy mi, by jeździć i to dobrze. Po prostu koniec tych nadziei, że dostałem kolejny nowy silnik, na którym wreszcie zdobędę wiele punktów. Z tymi silnikami nadal jednak nie jest dobrze. Jeden, już nie będę wymieniał nazwisk, by nie robić tunerowi antyreklamy, trzy razy wiozłem albo odsyłałem do poprawki. Teraz np. przerywa już na starcie, więc chyba będę musiał wymienić w nim sprężyn. Drugi jest za to naprawdę dobry: po wygranym biegu z Piotrkiem i Robertem odstawiłem go. Wszystko jednak zweryfikuje mecz z ZKŻ. Zadowolony będę, jak drużyna wygra, a ja będę szybszy albo w kontakcie z dwoma najlepszymi w ZKŻ - Pedersenem i Świstem. Bo jak będę wygrywał tylko z resztą drużyn, która przywiezie po 3-4 punkty, to będzie oznaczać, ze nadal stoję w miejscu.

not. jad



"OKOŃ" CIĄGLE SIĘ LECZY

Niedzielny rywal Budleksu/Polonii zajmuje ostatnie miejsce w ekstralidze (jedno zwycięstwo w sześciu meczach) m.in. dlatego, że od 1. kolejki musi radzić sobie bez krajowego lidera Rafała Okoniewskiego. Na bydgoskim torze - w marcowym Kryterium Asów - padł ofiarą błędu torunianina Adriana Miedzińskiego, któremu przy wyjeździe z łuku podniosło koło i który upadł jadąc tuż przed "Okoniem". Zielonogórzanin uderzył w motocykl Miedzińskiego i wpadł na bandę. - Dokładnie pamiętam kraksę. Szykowałem się do ataku, napędziłem się i nie byłem już w stanie ominąć Adriana. Nie mam jednak do niego pretensji jako winnego mej kontuzji - opowiadał. Nazajutrz po upadku w bydgoskim szpitalu im. Biziela przeszedł operację zespolenia implantami złamanych kości strzałkowej i piszczelowej lewego podudzia. Lekarze twierdzą, że rehabilitacja może potrwać trzy miesiące. - Może w czerwcu uda mi się wznowić treningi - mówił miesiąc temu zawodnik, który mieszka pod Lesznem i codziennie dojeżdża na zabiegi rehabilitacyjne do "Zielonki". Tam usunięto mu już implanty z podudzia. Okoniewski bardzo chciałby jak najszybciej wsiąść na motor. - Nie zrobię tego jednak, póki nie uznam, że jestem w pełni zdrowy - zapewnia.



Składy na mecz

Budlex/Polonia: 9. Jonsson, 10. Krzyżaniak, 11. Sawina, 12. Robacki, 13. Protasiewicz, 14. Buczkowski, 15. Klecha

ZKŻ Kronopol: 1. Pedersen, 2. Stojanowski, 3. Staszewski, 4. Kessler, 5. Świst, 6. Marcinkowski, 7. Suchecki.

Sędziuje Jan Banasiak z Częstochowy. Początek o 18, bramy stadionu otwarte o 16, a kasy od 13. Bilety kosztują: 60 zł na trybunę główną, 30 zł - sektor A obok trybuny, 20 - sektor B (pierwszy łuk i przeciwległa prosta), 15 zł - (drugi łuk), 3 zł - program.