Adam Romański o finale EBL: niech wygra fantazja

Trenerscy mistrzowie szachów czy wybitni koszykarze? Kto narzuci swoje prawa w finale Era Basket Ligi.? Przy stanie 1:1 w piątek we Włocławku trzeci mecz Prokomu-Trefl Sopot z Anwilem.
Przez kilka ostatnich lat polska liga zmieniła oblicze. Kent Washington, Keith Williams, Tyrice Walker czy nawet Igor Griszczuk to już tylko mgliste wspomnienia. Gwiazdami EBL stali się trenerzy, a największą Andrej Urlep. Od 1997 r. świeci nieprzerwanie - najpierw w Śląsku Wrocław (też miał gwiazdy, ale wygrywał, bo dostosowywał je do gry drużyny), a od 2002 r. już we Włocławku.

Ale i w innych klubach najbardziej liczy się system, skomplikowane schematy zwłaszcza w obronie i konsekwentna "realizacja założeń taktycznych", o której tyle słyszymy na konferencjach prasowych. Zwłaszcza kiedy przemawiają tak niemedialni trenerzy jak tegoroczni finaliści Urlep i Eugeniusz Kijewski. Ten ostatni pod wielkim wpływem swojego asystenta (kiedyś ucznia Urlepa) Jacka Winnickiego przemienia się z koszykarza, który był zaprzeczeniem schematów, w cerbera koszykówki sztywnych założeń.

Pierwsze dwa mecze finału pokazały jednak, że "walka o władzę" na parkietach znów może zmienić oblicze. To niekonwencjonalne zagrania Filipa Dylewicza z Prokomu (w pierwszym meczu) i Joe Crispina z Anwilu (w drugim) przesądzały o zwycięstwach. W obu przypadkach schematy i żelazna gra w obronie to było za mało. Potrzebna była fantazja.

Czy tak będzie w kolejnych meczach? Trenerzy zrobią wszystko, żeby swoją metodą obronną "zamordować" gwiazdy przeciwnika i odzyskać władzę nad finałem. Ale mam nadzieję, że im się znów nie uda. W obu zespołach są zawodnicy, którzy aż wyrywają się ze smyczy. I wcale nie muszą to być znów Dylewicz i Crispin.

Jak pilnować Crispina?

Zatrzymanie szalonego strzelca Anwilu, który trafił osiem trójek w drugim meczu, może być kluczowe dla rywalizacji. Zaskakujące w meczu drugim było to, jak niewiele próbował Prokom. Nie było ani podwajania - czyli wysłania przeciwko Crispinowi dwóch obrońców, żeby musiał pozbywać się piłki. Owszem, dobrze podaje, ale skoro trafiał za trzy jak na zawołanie, to chyba należało go wybić z rytmu i zmusić do innej gry? Nie było także prób obrony strefowej albo kombinowanej, w której jeden zawodnik Prokomu biegałby za Crispinem, a pozostali kryliby strefą. Rzadko także przy Crispinie był dobry obrońca Mark Miller, który umie przeciskać się na zasłonach i wie, jak zmęczyć strzelca. A może wysłać do Amerykanina wyższego obrońcę (Andriję Ciricia?), podobnie jak to zrobiła w półfinale Polonia (Krzysztof Roszyk), dzięki czemu Crispin miał tylko dwa udane mecze z pięciu rozegranych.

Sposobów jest wiele i trenerzy Prokomu muszą coś wymyślić. Inaczej mogą obudzić się z ręką w nocniku, tak jak w trwającym właśnie play-off NBA zespół Dallas Mavericks, który pozwala na coraz więcej rozgrywającemu Phoenix Suns Steve'owi Nashowi. Kiedy ten ostatni się rozpędzi, można tylko zbierać ofiary. Podobnie jest z Crispinem.

Najważniejsze jednak chyba, żeby finałem przestały rządzić nerwy. Niesportowe zachowania na boisku i wypowiedzi po meczach dodają rywalizacji kolorytu i podnoszą emocje, ale nie przynoszą splendoru lidze. Chyba wszystkim zależy, żeby przeciętny kibic sportu nie uważał Era Basket Ligi za przechowalnię dla niezbyt rozgarniętych, ale nadpobudliwych obcokrajowców. Żenujące sceny już były. Teraz pora tylko na wielkie sportowe wrażenia.

Tydzień w skrócie

PODRÓŻE IGNERSKIEGO. Jeden z najlepszych koszykarzy EBL (średnia ponad 21 punktów w play-off) Michał Ignerski z Deichmanna-Śląsk Wrocław kończy sezon w Portugalii. Do zespołu Ovarense ściągnął go grający tam Walter Jeklin. Dla Ignerskiego jest to tylko okazja do dorobienia sobie do pensji we Wrocławiu i być może pokazania się w Europie (Hiszpania blisko). Play-off w Portugalii rozpoczyna się dopiero w maju i Ignerski to wykorzystał, podobnie jak trzy lata temu Jeklin i Kordian Korytek, który dzięki podobnemu wypadowi znalazł stałą pracę we Francji. Chyba warto pomyśleć o tym, żeby i w Polsce sezon trwał dłużej, bo nie ma żadnego powodu, dla którego niektóre kluby mają kończyć rozgrywki w połowie kwietnia.

NOWE MEDALE. W finale i meczach o trzecie miejsce walka toczy się o zupełnie nowe medale, które zaprojektowała specjalnie dla EBL znana medalierka Anna Beata Wątróbska-Wdowiarska. - Tak atrakcyjnych medali jeszcze w koszykówce nie było - zachwala prezes Janusz Wierzbowski. Na awersie jest postać kozłującego koszykarza, na rewersie wpisane w piłkę do koszykówki logo ligi. Jest o co walczyć!

MEDIA TEŻ GRAJĄ. Tradycyjnie podczas finału swoje mecze toczą też dziennikarze. Pierwsze starcie (Trójmiasto - Reszta Świata) odbyło się w Sopocie, a zwyciężyli dziennikarze Trójmiasta 39:35. Najlepszymi graczami meczu, uhonorowanymi pucharami, byli Wojciech Figurski (strona internetowa klubu) i Piotr Sobczyński (TVP). Drugi mecz mediów już w piątek (godz. 14) w Hali Mistrzów we Włocławku.

W TERMINARZU. Rozkład meczów w najbliższy weekend. Piątek: finał Anwil - Prokom, mecz 3. (godz. 17). Niedziela: o trzecie miejsce Turów - Polonia, mecz 2. (godz. 12.45); finał Anwil - Prokom, mecz 4. (godz. 18.50).

W TELEWIZJI. Polsat Sport i TV Puls pokażą oba mecze finałowe z Włocławka w całości i na żywo. Początek transmisji w piątek o godz. 16.50 i w niedzielę o godz. 18.40. W TVP 3 (tylko ośrodki wrocławski i warszawski) będzie można obejrzeć mecz Turowa z Polonią w niedzielę o godz. 12.45.