CSKA Moskwa zdobyło Puchar UEFA

Pierwszy, historyczny sukcesu rosyjskiej drużyny w europejskich pucharach! Sporting Lizbona nie wykorzystał atutu własnego boiska. Na Estádio José Alvalade gospodarze dominowali, ale dali się pokonać CSKA Moskwa 1:3.
Zobacz zdjęcia z meczu

Niecałe 2 tys. rosyjskich kibiców, którym niemal tydzień zajęło przejechanie całej Europy wszerz z Moskwy do Lizbony nie mogło uwierzyć w swoje szczęście. Pierwsza połowa sugerowała, że moskiewska drużyna nie ma prawa wygrać tego spotkania. Dopingowani przez 43 tysiące własnych kibiców, na boisku na którym na co dzień walczą o mistrzostwo Portugalii, grając przy tym piłką "Roteiro", uszytą specjalnie na Euro 2004, piłkarze Sportingu, prowadzili 1:0.

I przy tym totalnie zdominowali rywala. W pierwszych 45 minutach goście oddali tylko jeden celny strzał na bramkę Ricardo. Po jednej z kontr Brazylijczyk Vagner Love miał przed sobą pustą bramkę, ale fatalnie uderzył wewnętrzną częścią stopy i spudłował. Na więcej świetnie grająca defensywa gospodarzy nie pozwoliła.

Grą Sportingu kierowali Brazylijczycy - Liedson, Fabio Rochemback i Rogerio. I to właśnie po strzale tego ostatniego - niespodziewanym, w samo okienko, po odebraniu piłki - Sporting objął w 29. minucie prowadzenie. Wydawało się, że drużyna z Portugalii zatriumfuje w finale europejskich rozgrywek trzeci rok z rzędu - dwa lata temu Puchar UEFA wywalczyło FC Porto, przed rokiem drużyna Jose Mourinho wygrała Ligę Mistrzów.

A jednak po zmianie stron obraz gry zmienił się diametralnie. Z gospodarzy jakby uszło powietrze. W tym sezonie CSKA dwukrotnie udało się zremisować na wyjeździe z portugalskimi drużynami - z Porto w Lidze Mistrzów i z Benfiką Lizbona, którą wyeliminowało w I rundzie Pucharu UEFA. I gościom udało się doprowadzić do wyrównania po strzale Aleksieja Bierezuckiego w 57. min.

Choć piłkarze z Moskwy rozgrywali mecz na boisku rywala, gol nie mógł im zostać uznany jako strzelony na wyjeździe. Toteż, wyczuwając słabość rywali, nie przestawali atakować. Za to Sporting stracona bramka kompletnie wytrąciła z równowagi. Portugalscy obrońcy co raz częściej zaczęli popełniać błędy. I niecałe 10 minut później pozwolili by Jurij Żirkow znalazł się sam na sam z Ricardo i wyprowadził CSKA na prowadzenie.

Sporting był o krok od wyrównania. W 75. minucie po strzale Tello piłka trafiła w słupek i ręce rosyjskiego bramkarza Igora Akinfiejewa. CSKA przeprowadziło natychmiastową kontrę. Ricardo - bohater Portugalii podczas mistrzostw Europy popełnił błąd, pozwalając by piłka trafiła do Vagnera Love, a ten tym razem trafił do pustej siatki.

Sportingowi przeszło koło nosa pierwsze klubowe trofeum od 41 lat, czyli 1964 roku, kiedy wygrali finale Pucharu Zdobywców Pucharu z MTK Budapeszt. W Lizbonie znów zapanował smutek jak przed rokiem, po porażce w finale mistrzostw Europy z Grecją. Wówczas nieszczęśliwy okazał się drugi z lizbońskich stadionów - należący do Benfiki Estadio da Luz.

Za to CSKA stało się pierwszą drużyną z Rosji, która zatriumfowała w finale europejskich rozgrywek, bowiem Dynamo Kijów i Dynamo Tbilisi zdobywające w czasach ZSRR Puchar Zdobywców Pucharów, pochodziły z Ukrainy i Gruzji.

Sporting - CSKA 1:3 (1:0): Rogerio (28.) - A. Bieriezucki (57.), Szirkow (65.), Love (76.)