Roman Jezierski kończy pracę w Jeleniej Górze

Kilka godzin po obronieniu przez Jelfę brązowego medalu mistrzostw Polski wiadomo już było, że klub nie przedłuży umowy z trenerem Romanem Jezierskim. Powód? Dziwne zachowanie szkoleniowca w trakcie i po spotkaniu
Oficjalnie nikt nie chce komentować tej sytuacji. Nieoficjalnie wszyscy potwierdzają pojawiające się od dłuższego czasu zarzuty pod adresem szkoleniowca - jego zachowanie w trakcie i po meczu wskazywało to, że był pod wpływem alkoholu.

- Nie będę tego komentować. Wszyscy o to pytają, a przecież każdy widział, jak było - mówi zawodniczka Jelfy Agata Wypych. Magdalena Młot dodaje. - To trener powinien sobie zrobić rachunek sumienia. Ja nie chcę na ten temat rozmawiać. Wczorajsze zachowanie trenera może nie tyle nas zaskoczyło, co było nam przykro, że w tym najważniejszym meczu trener nie był w 100 procentach obecny. Najważniejsze, że wygrałyśmy. Gdyby się nie udało, to skandal byłby jeszcze większy - zaznacza.

Sytuacją zszokowana była również Marzena Kot z Zagłębia, która pamięta trenera Jezierskiego jeszcze z czasów, kiedy pracował w Lubinie. - Nawet ze strony zawodniczek Jelfy padają dość ostre słowa na ten temat. To jest niesmaczne. Takie sytuacje nie powinny się zdarzać, one wypaczają sport. To, czego wczoraj byliśmy świadkami, to już nie było widowisko sportowe, ale inne - mówi. Nieoficjalnie wiadomo, że największym argumentem rozstania Jezierskiego z Zagłębiem w 2000 roku były również problemy dyscyplinarne. - Pozostawię to bez komentarza, nie chcę nikomu robić krzywdy. Odchodząc z Lubina, trener i tak miał pretensje do nas zamiast do siebie - podkreśla Kot.

W Jeleniej Górze kontrakt szkoleniowca wygasa z końcem czerwca i po tym, co się wydarzyło w niedzielę, wiadomo, że nie zostanie przedłużony. Sprawę przesądziła sytuacja z pomeczowego bankietu, na którym doszło do scysji pomiędzy Jezierskim a prezesem Jelfy Pawłem Osuchem.

- Zarząd nie podjął jeszcze decyzji w tej sprawie. Wszystko wyjaśni się w ciągu dwóch tygodni. Brązowy medal nas satysfakcjonuje, co do sportowych kwalifikacji trenera też nie mamy żadnych zastrzeżeń. Nikt w tym kraju nie ma większych umiejętności - mówi Osuch. - Wszyscy wiedzą, jakie oskarżenia padają pod adresem trenera, ale nie zostało po meczu stwierdzone, że znajdował się pod wpływem alkoholu. Proszę o to zapytać samego trenera, czy to, co o jego zachowaniu podczas meczu wypisują kibice na forach internetowych, to prawda...

Dyrektor klubu Stanisław Korzekwa nie pozostawia jednak żadnych wątpliwości. - Umowa z trenerem najprawdopodobniej nie zostanie przedłużona. Po meczu zdarzyła się wymiana zdań pomiędzy trenerem a prezesem Osuchem, ale to nie ona jest przyczyną decyzji o zakończeniu naszej współpracy - przekonuje Korzekwa. - Sytuacja jest bardzo przykra, ale cóż... Trener sam ją sobie wywołał.

Niestety, nie udało nam się wczoraj skontaktować z trenerem. Przez cały dzień miał wyłączony telefon.