PIŁKA NOŻNA. III liga, Kmita - Stal 3:3

Stal jechała po zwycięstwo, przywiozła remis, a mecz zakończyl się tyle zaskakująco co szczęśliwie. Do ostatniej minuty Stal prowadziła, potem przegrywała i wyrównała, a na kilkanaście sekund przed końcem zmarnowała szansę na zwycięskiego gola
Już dawno żaden mecz rzeszowian nie trzymał kibiców w napięciu jak ten sobotni w Zabierzowie. Trener Stali Grzegorz Opaliński zapowiadał, że ma taktykę na rewelacyjnego beniaminka spod Krakowa. Jego sposób na gospodarzy polegał na tym, że tym razem Stal zrezygnowała z otwartej gry skupiając się przede wszystkim na obronie. Przy odrobinie szczęścia początkowo udało się nie stracić gola, a strzelić dwa i wydawało się, że Stal będzie pierwszym zespołem, który pokona Kmitę na jej boisku.

Goście zagrali na "zero z tyłu" do 38. minuty meczu, a okazję na gola dla miejscowych najpierw zmarnował w 4. minucie Artur Czerwiec, którego strzał zatrzymał broniący rzeszowskiej bramki Łukasz Jankowski. Kilka minut później Stal nie straciła gola tylko dzięki szczęściu i fatalnej dyspozycji Filipczaka, który miał przed sobą pustą bramkę i z odległości metra huknął w poprzeczkę. Sztuka godna podziwu.

Była 20. minuta meczu kiedy świetnym prostopadłym podaniem popisał się Paweł Kloc, a Karolowi Wójcikowi pozostało tylko wygrać jeden na jeden Mariuszem Różlaskim i było 1:0 dla Stali. Osiem minut później w obozie gości wybuchła euforia bo tym razem gospodarze nie popisali się ustawiając pułapkę offsajdową i aż trzech stalowców znalazło się przed Różalskim. Tym razem podawał Krzysztof Szymański, a drugą bramkę dla Stali zdobył Piotr Brożek.

Na dwanaście minut przed końcem pierwszej połowy meczu po raz kolejny zawaliła rzeszowska obrona, a okazję wykorzystał Artur Czerwiec. Kiedy wbiegł w pole karne rzeszowianie spodziewali się dośrodkowania tymczasem Czerwiec uderzył mocno po ziemi i Łukasz Jankowski nie miał żadnych szans.

Ekipa trenera Opalińskiego w drugiej połowie postanowiła bronić korzystnego wyniku, a wiadmo czym się to z reguły kończy. Tym razem nie było inaczej. Pierwsze nieszczęście jakie przytrafiło się gościom to strata rozgrywającego bardzo dobry mecz Piotra Brożka, a wyeliminowali go brutalnie grający obrońcy Kmity czego sędzia Zwierz wolał nie widzieć.

Wcześniej dobrej okazji nie wykorzystał Krzysztof Szymański. Do tego wszystkiego doszła niezbyt dobra zmiana jaką dał Piotr Dworski, który wszedł na boisko za słabo spisującego się Krzysztofa Sierżęgę. Dworski zupełnie nie radził sobie z napastnikami Kmity.

Mimo tego, że Kmita coraz bardziej naciskała rzeszowianie skutecznie bronili się do ostatniej minuty meczu. Przez długi czas nie opuszczało ich szczęście. W 60. minucie Piotr Bagnicki oszukał bowiem rzeszowską obronę i wyszedł sam na sam z Jankowskim, ale zmiennik Rafała Pomianka popisał się bardzo dobrą interwencją. W doliczonym czasie gry defensywna taktyka zemściła się na gościach, a takiego zakończenia meczu nikt się na pewno nie spodziewał. Najpierw po raz kolejny Piotr Dworski dał się ograć jak nowicjusz i Jakub Lizak mógł precyzyjnie dośrodkować na krótki słupek skąd do bramki Stali trafił Paweł Gawęcki i doprowadził do wyrównania. Kilkadziesiąt sekund później do kolejnego nieszczęścia dopuścił Grzegorz Łuczyk, którego ograł Bagnicki i wyprowadził Kmitę na prowadzenie. Kibice miejscowych już zaliczyli Kmicie kolejne trzy punkty kiedy w 95. minucie gry znowu doskonale podawał Kloc, a Karol Wójcik nie dał szans Różalskiemu i znów był remis.

Po tej bramce doszło do kuriozalnej sytuacji. Nerwowo nie wytrzymali Daniel Popiela i Grzegorz Łuczyk. Pokłócili się o to kto jest winny straty przez Stal trzeciej bramki. Awanturze przyglądali się piłkarze gospodarzy tymczasem Stal wyprowadziła kontrę. Niestety tym razem Paweł Kloc nie był precyzyjny i mecz zakończył się remisem, który Stali nie urządza.

Zdaniem trenerów

Dariusz Wójtowicz, Kmita: - Fatalnie zagraliśmy w pierwszej połowie, ale w końcówce nasza ofensywa przyniosła efekty. Niestety nie udało nam się utrzymać tego prowadzenia. Jak widać nie jesteśmy jeszcze gotowi do walki o najwyższe cele.

Grzegorz Opaliński, Stal Greinplast Rzeszów: - Nasza defensywna taktyka na początku przynosiła efekty. Później popełniliśmy za dużo błędów w obronie i to się zemściło. Jestem pełen uznania dla moich zawodników, że zdołali wyrównać, a mogliśmy nawet wygrać.

Dla gazety

Karol Wójcik

zdobywca dwóch bramek dla Stali

W ataku zrobiliśmy wszystko co było trzeba. Trzy bramki sw meczu wyjazdowym to bardzo dobry wynik. Szkoda, że w obronie zagraliśmy tak słabo. To nie powinno było się zdarzyć.

Chłopakom w obronie trochę puściły nerwy. Trudno się jednak temu dziwić. Mecz był bardzo dramatyczny. Byliśmy lepsi, a mało brakowało i schodziliby śmy z boiska pokonani.

KMITA3 (2)
STAL RZESZÓW 3 (1)

BRAMKI

Kmita: Czerwiec (38.), P. Gawęcki (90.) Bagnicki (90.)

Stal: Wójcik (20., 90.), Brożek (28.)

* Kmita: Różalski, Kraus (39. Siemieniec), Giza, Łuszczek, D. Gawęcki, Filipczak (62. Lizak), Dzierżanowski (76. P. Gawęcki), Bagnicki Ż, Bębenek, Czerwiec, Zawadzki (86. Dudek).

* Stal: Jankowski, Okas, D. Popiela, Łuczyk, Sierżęga Ż (59. Dworski), Zajdel Ż, Rzucidło, Kloc, Szymański (74. Asseh), Brożek (57. Ankowski), Wójcik.

Sędziował Michał Zwierz z Warszawy

Widzów 150.

Wyniki 25. kolejki: Kmita Zabierzów - Stal Rzeszów 3:3, Heko Czermno - Stal Stalowa Wola 3:1, Polonia Przemyśl - Sandecja Nowy Sącz 2:1, Hutnik Kraków - Pogoń Staszów 4:0, Lewart Lubartów - Pogoń Leżajsk 0:1, Wierna Małogoszcz - Wisła II Kraków 1:2, Hetman Zamość - Górnik Wieliczka 0:0. Mecz Tłoki Gorzyce - Motor Lublin został przełozony na 25 maja

1. Heko Czermno255146-28
2. Motor Lublin2450 42-14
3. Tłoki Gorzyce244740-18
4. Stal Rzeszów254336-28
5. Górnik Wieliczka254234-18
6. Kmita Zabierzów254141-31
7. Hutnik Kraków254135-17
8. Hetman Zamość253727-34
9. Pogoń Leżajsk252727-28
10.Wisła II Kraków252725-31
11.Wierna Małogoszcz252626-35
12.Sandecja Nowy Sącz252522-39
13.Stal Stalowa Wola252318-31
14.Polonia Przemyśl252316-37
15.Lewart Lubartów252218-35
16.Pogoń Staszów252118-47