Sport.pl

Barańska i Bamber odchodzą z Gwardii. Kupisz się waha

SIATKÓWKA. W nowym sezonie Anna Barańska zagra w Winiarach Kalisz, a Natalia Bamber w Muszyniance Muszyna. - Jeśli klub nie pozyska nowych zawodniczek, to raczej odejdę - zapowiada Małgorzata Kupisz
Taki rozwój wydarzeń w Gwardii Wrocław nie jest zaskoczeniem. Już w trakcie sezonu podawaliśmy, że czołowe siatkarki Gwardii narzekają na warunki finansowe oferowane im przez Gwardię i zapowiadały, że po zakończeniu rozgrywek będą szukać sobie innych klubów. Bardzo dobry debiut Gwardii w europejskich rozgrywkach gwarantował, że na brak ofert siatkarki nie będą narzekać. Transferowe propozycje napływały już podczas trwania ćwierćfinałów play-off.

Anna Barańska miała kilkanaście ofert, z czego połowę stanowiły propozycje z klubów zagranicznych (między innymi od belgijskiego Eburonu Tongeren, rywala Gwardii w Top Teams Cup). Zawodniczka poważnie zastanawiała się nad propozycją z Turcji, ale ostatecznie zdecydowała się na ofertę mistrza Polski - Winiar Kalisz.

- Sprawa jest już przesądzona - mówi menedżer zawodniczki Andrzej Grzyb. - Umowa pomiędzy klubem a naszą agencją została już zawarta. Barańska podpisze kontrakt z Winiarami zaraz po wygaśnięciu umowy z Gwardią.

Winiary były też zainteresowane pozyskaniem drugiej liderki Gwardii - Natalii Bamber, ale strony nie doszły do porozumienia. Po otrzymaniu powołania do kadry narodowej Bamber otrzymywała propozycję gry z innych polskich klubach. Również jej odejście z Gwardii jest już przesądzone. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że w przyszłym sezonie zagra w Muszyniance Muszyna.

Odejście Barańskiej i Bamber jest poważnym osłabieniem Gwardii. Wciąż aktualny kontrakt we Wrocławiu ma Joanna Kaczor, jednak jej menedżer nie ukrywa, że wciąż zastanawia się nad rozwiązaniami, które pozwolą na wyjazd zawodniczki na studia do USA. - Na razie zawieszamy sprawę, ale wrócimy do tego w lipcu - zapowiada Grzyb.

W tej sytuacji priorytetem dla klubowych działaczy powinno się stać zatrzymanie w klubie pierwszej wystawiającej - Małgorzaty Kupisz. Doświadczona zawodniczka przeszła do Wrocławia przed rokiem z Nafty Piła i przez cały sezon prezentowała bardzo wysoki poziom. W trakcie sezonu zapewniała, że z przenosin do Wrocławia jest zadowolona i chętnie rozegrałaby w Gwardii kolejny sezon. Decyzję o przedłużeniu kontraktu uzależniała jednak od warunków finansowych, jakie zaoferuje jej klub, oraz od tego, czy w klubie pozostaną inne zawodniczki. Teraz, kiedy z klubem pożegnały się Barańska i Bamber, czeka na ruchy transferowe do klubu.

- Wczoraj rozmawiałam z działaczami na temat przedłużenia kontraktu i muszę przyznać, że warunki, jakie mi zaproponowano są całkiem ciekawe - przyznaje Kupisz. - Wciąż jednak się zastanawiam, co zrobić. Z klubu odeszły dwie podstawowe zawodniczki, a ja chcę walczyć o medal. Z takim założeniem tutaj przychodziłam. Budżet klubu nie jest jeszcze zamknięty, nie wiadomo, czy działacze będą w stanie kupić nowe zawodniczki. Zależy mi, żeby przyszedł tu ktoś, kto będzie w stanie wziąć na siebie ciężar gry. Bo podoba mi się we Wrocławiu i chciałabym tu zostać. Jeśli jednak klub nie pozyska nowych zawodniczek, to raczej odejdę. Kto wie, może wrócę tu w przyszłości? Na podjęcie decyzji daję sobie dwa tygodnie - mówi Kupisz.

Prezes sekcji siatkarek Andrzej Balsewicz odmówił wczoraj rozmowy z dziennikarką "Gazety".