Trzecioligowcy znowu wybiegną na boiska

Hitem weekendowej kolejki będą "mazurskie" derby, w których pierwsza w tabeli Drwęca podejmie trzecią Warmię. Pozostałe ekipy z Podlasia zagrają u siebie, Mlekovita podejmie wicelidera z Pruszkowa, a ŁKS Łomża Mazowsze
Grajewianie do Nowego Miasta Lubawskiego wyjadą podniesieni na duchu zwycięstwem 3:0 nad Unią Skierniewice. Wygrana zakończyła niemoc strzelecką Warmii, która trwała od sześciu spotkań.

- Długo czekaliśmy na odblokowanie - przyznał Łukasz Giermasiński, który strzelił trzecią bramkę Unii. - Ale miało na to wpływ wiele spraw, także pozasportowych. Mecz z Drwęcą można uznać za derby Mazur. Dodatkowego smaczku dodaje fakt, że wielu zawodników Drwęcy jest naszymi serdecznymi kolegami. Dlatego nie trzeba nas mobilizować do tego meczu.

Drwęca - jak na głównego kandydata do awansu trzecioligowego - nie ma najlepszej passy. W pięciu meczach tylko raz wygrała, za to aż trzy razy zremisowała. W tym okresie zdobyła ledwie trzy bramki. To może być szansa dla grajewian, pod warunkiem że Warmia kolejny raz nie zapomni, jak się zdobywa gole.

- Tremy przed spotkaniem z liderem nie mamy - dodaje Giermasiński. - Przeciwnie, do Drwęcy wybieramy się sprawić większą lub mniejszą niespodziankę. Mniejszą byłby wynik remisowy.

- Drwęca chce awansować do drugiej ligi - dodaje Piotr Zajączkowski, trener Warmii. - Ale trudno gra się pod presją, tym można tłumaczyć słabsze występy rywala. Znamy wartość przeciwnika, ale gdy zagramy na wysokim poziomie, stać nas na pokonanie Drwęcy. Morale podniósł udany powrót do drużyny Grzegorza Jóźwiaka, który w ostatnim meczu zagrał świetne spotkanie i asystował przy jednej z bramek.

Teoretycznie łatwiejszego rywala wydaje się mieć ŁKS Łomża, który podejmie Mazowsze Grójec w sobotę (godz. 16), a nie jak pierwotnie planowano w niedzielę. Trener Jerzy Engel junior łamie sobie głowę, jak poradzić sobie z plagą kontuzji. Do narzekających wcześniej na urazy Marcina Strzelińskiego oraz Mariusza Marczaka po ostatnim spotkaniu dołączyli: Mariusz Stawarz i Łukasz Tyczkowski. Pod znakiem zapytania stoi występ Arkadiusza Chrobota.

- Większość urazów to stłuczenia, które są wynikiem boiskowych starć - mówi trener Engel. - Rąk nie załamujemy, mamy szeroką kadrę, szansę pokazania się w meczu z Mazowszem otrzymają dublerzy. Przeciwnicy to trudny rywal. Ściągnęli do zespołu niemal wszystkich wartościowych piłkarzy z rejonu Warszawy, na czym ucierpiały ekipy Gwardii, Okęcia oraz Legionovii. Mazowsze chciało się włączyć do walki o awans, ale miało nieudany początek. Skończyło się to zmianą trenera, jednak pozostała silna personalnie drużyna.

Piłkarze Mlekovity po wygranej 1:0 nad Pelikanem w Łowiczu wydostali się ze strefy spadkowej, ale nie mogą być pewni utrzymania. Potrzebne są im kolejne punkty, na które liczą w meczu z wiceliderem - Zniczem Pruszków. Podopieczni Grzegorza Lewandowskiego zagrają u siebie (niedziela, godz. 16), ale będą faworytem meczu. Mlekovita raz już udowodniła, że potrafi wygrywać z wymagającymi rywalami. Przed dwoma tygodniami pokonała 3:1 - również na własnym stadionie - liderującą Drwęcę.