GKS Bełchatów - MKS Mława, sobota godz. 18

Mławianie po ostatniej porażce z KSZO jedną nogą tkwią już w trzeciej lidze. I choć teoretycznie mogą zdobyć jeszcze 24 punkty, to z uciułaniem nawet połowy z nich będzie problem. Do końca rundy MKS ma bowiem głównie rywali z górnej połówki tabeli
Dziś podopieczni Wiktora Pełkowskiego grają z liderem drugiego frontu. Każdy wynik inny niż zwycięstwo GKS Bełchatów byłby ogromną sensacją. Goście mogą liczyć jedynie na to, że piłkarze Mariana Kurasa zlekceważą outsidera i wyjdą na boisko bez woli walki.

- Z KSZO zagraliśmy dużo lepiej niż w dwóch wcześniejszych spotkaniach u siebie - mówi trener Pełkowski. - Widać było ogromną chęć do gry. Moi piłkarze deklarują, że wciąż są gotowi walczyć o pozostanie w II lidze.

Niestety, chęci - jak pokazał mecz z Ostrowcem - nie idą w parze z umiejętnościami. W każdej formacji MKS brakuje kogoś, kto pokierowałby grą pozostałych zawodników. Bo co z tego, że Kalu i Rogalski dochodzili do pozycji strzeleckich, skoro je seryjnie marnowali? Z kolei pomocnicy, którzy przed przerwą dyktowali warunki na boisku, po zmianie stron z minuty na minutę gaśli w oczach. Kłania się przygotowanie wydolnościowe do sezonu: Krzysztof Butryn i Mariusz Mikłowski, słynący w III lidze z żelaznej kondycji, po ostatnich zimowych treningach nadają się do gry tylko przez godzinę. To samo dotyczy Tomasza Nawrota.

Sporo cierpkich słów za poczynania w tej rundzie należy się też obrońcom i bramkarzom. Czasami popełniają wprost koszmarne błędy. Koronny przykład - drugi gol zdobyty przez ekipę KSZO.

- Kaczmarek bez większego trudu uciekł Krzyśkowi Osieckiemu - komentuje Pełkowski. - A żaden ze stoperów nie zdążył z asekuracją. Do tego jeszcze nie popisał się Romanowski, bo zbyt długo zwlekał z wybiegnięciem z bramki. Wtedy właśnie padł gol, po którym już nie umieliśmy się podnieść.

Nie ma co liczyć na to, że dyspozycja piłkarzy nagle się poprawi. Tym bardziej że Pełkowski tak naprawdę nie ma czasu na normalne treningi. Tempo rozgrywek ligowych w maju jest piorunujące. Kolejki odbywają się właściwie co trzy dni.

Dodatkowo wąska kadra MKS ogranicza pole manewru. Dobitnie pokazał to mecz z KSZO, gdy zmęczonego Mikłowskiego trener nie zastąpił graczem ofensywnym. Posłał na boisko obrońcę Tomasza Bukowskiego, bo nikogo innego już nie miał w rezerwie.

Przypuszczalny skład MKS Mława: Romanowski - Woźniczka, Leszczyński, Rogoziński, Osiecki, Butryn, Mikłowski, Nawrot, Lubasiński, Rogalski, Kalu.

Nie zagrają: Karpiński (zapalenie ścięgna Achillesa), Wróblewski (złamana ręka).