Wyniki 18. zaległej kolejki piłkarskiej II ligi

Jerzy Wyrobek, trener Ruchu Chorzów, podał się do dymisji. - Życzenie kibiców jest dla mnie święte - oświadczył doświadczony szkoleniowiec po remisie jego drużyny z GKS-em Bełchatów




Konferencja prasowa po meczu Ruchu z GKS-em zaczęła się jak zwykle. Mariusz Kuras, szkoleniowiec GKS-u, żałował straty punktów. Jerzy Wyrobek był zadowolony z remisu z "takim przeciwnikiem".

Gdy trenerzy podsumowali spotkanie, o głos ponownie poprosił Wyrobek. - To był mój ostatni mecz na ławce trenerskiej Ruchu. Spełniam życzenie kibiców (wczoraj w ogóle nie dopingowali zespołu) i odchodzę. Rzucam rękawicę. Nie zostawiam po sobie spalonej ziemi. Przyszedłem do klubu rozbitego. Zostawiam dużo utalentowanej młodzieży. Kibice są jednak kibicami, odchodzę, bo taka jest potrzeba chwili. Decyzja jest nieodwołalna, nigdy już nie będę trenerem Ruchu. Nie chcę drugi raz przeżyć stresów, jakie towarzyszyły mi ostatnio - mówił.

Trener Wyrobek podkreślił, że wynik meczu z Bełchatowem nie zaważył na jego decyzji. - To spotkanie nie miało na to wpływu. Na moją decyzję złożył się całokształt, który jest niewesoły.

Media donosiły, że klub szuka już dla mnie zastępcy, a to nie sprzyja pracy. Nie wiem, czy nadal będę pracował w klubie, ale już w innym charakterze. Nie myślałem o tym, jestem rozbity.

Decyzję trenera musi teraz zatwierdzić klubowy zarząd. Jeśli działacze nie zatrudnią nowego szkoleniowca (najczęściej mówi się o zatrudnieniu Edwarda Lorensa), to w najbliższym, sobotnim spotkaniu z RKS-em Radomsko drużynę poprowadzi najprawdopodobniej Dariusz Fornalak, dotychczas asystent trenera Wyrobka.

Ruch Chorzów - GKS Bełchatów 1:1



Chorzowianie rozegrali jedno z lepszych spotkań w rundzie wiosennej, ale i tak wystarczyło to tylko do zdobycia jednego punktu. - Liczyliśmy na zwycięstwo. Nie jesteśmy więc do końca zadowoleni - smucił się Piotr Ćwielong.

Napastnik "niebieskich" wyprowadził swój zespół na prowadzenie w 56. min. Piłkę w pole karne wrzucił Dawid Bartos, a Ćwielong z 6 m skierował ją do bramki. Piłka odbiła się jeszcze od nogi obrońcy GKS-u, czym zupełnie zmyliła bramkarza Aleksandra Ptaka. - Trochę miałem szczęścia, ale ważne, że wpadło - mówił Ćwielong.

Gospodarzy cieszyli się z prowadzenia niespełna dwie minuty. Po rzucie wolnym wykonywanym przez Roberta Górskiego piłkę trącił głową Grzegorz Król i skierował ją do siatki. - Mam do siebie żal o niewykorzystane okazje z pierwszej połowy. Już do przerwy powinno być 3:0 dla nas i byłoby po meczu - opisywał Król, który w pierwszej połowie nie dał rady pokonać Sebastiana Nowaka, strzelając głową i nogą.

Ruch miał swoje okazje. Z wolnego bardzo mocno, ale niecelnie uderzył Aleksander Kuczma. Nie miał też szczęścia Michał Smarzyński, który z kilku metrów trafił w wybiegającego z bramki Ptaka.

Po przerwie piłkarze obu drużyn zaczęli grać szybciej. Widać zawodnicy wzięli sobie do serca słowa jednego z kibiców, który poganiał ich, by "kończyli szybciej, bo Liga Mistrzów czeka!".

Okazje na zmianę wyniku zmarnowali kolejno Jacek Kuranty, Sergiusz Wiechowski, Marcin Chmiest, a na koniec Edward Cecot. - Przyjechaliśmy do Chorzowa po trzy punkty. Nie chcieliśmy być św. Mikołajem - żałował Mariusz Kuras, trener drużyny gości

Ruch Chorzów1 (0)
GKS Bełchatów1 (0)
Strzelcy bramek

Ruch: Ćwielong (56.).

GKS: Król (58.).

Ruch: Nowak - Kuczma, Sibik, Unierzyski (46. Balul) - Kaczorowski (67. Foszmańczyk), Bartos Ż, Wawrzyńczok, Smarzyński - Ćwielong (74. Adamski), Śrutwa Ż.

GKS: Ptak - Pietrasiak, Kościuk, Cecot - Pawlusiński (66. Wiechowski), Hinc, Kuranty, Garguła, Gorski - Matusiak (78. Gierczak), Król Ż (65. Chmiest).

Widzów: 1500.



Podbeskidzie - ŁKS Łódź 3:0

Po opadach deszczu murawa na stadionie w Bielsku-Białej była bardzo grząska, ale to w ogóle nie przeszkadzało gospodarzom. Znakomity mecz rozegrali zwłaszcza Kameruńczyk Endene Elokan i kapitan drużyny Adam Kompała. Czarnoskóry piłkarz kiwał się z obrońcami ŁKS-u jak z juniorami. Podobnie Kompała, który nie miał żadnych problemów z przedarciem się z piłką pod pole karne łodzian. - Spodziewałem się, że ŁKS zagra tak twardo w defensywie, jak ostatnio Jagiellonia. Jednak obrońcy spisywali się bardzo słabo - dziwił się Kompała.

Pierwsza bramka dla naszej drużyny padła w 23. min. Elokan minął trzech piłkarzy i strzelił prosto w bramkarza Bogusława Wyparłę, który odbił piłkę w bok. Kameruńczyk doskoczył do niej, podał do Grzegorza Patera, a ten z bliska wpakował ją do siatki. W 41. min gościom nie udała się pułapka ofsajdowa i tuż przed polem karnym znalazło się dwóch niepilnowanych obrońców Podbeskidzia: Błażej Radler i Jarosław Bujok. - Jarek podał do mnie i nie pozostało mi nic innego, jak strzelić do siatki - opowiadał zadowolony Radler. - Bielszczanie byli w tej sytuacji na spalonym, ale to nie ma już znaczenia. Byliśmy w tym meczu zdecydowanie słabsi - mówił kapitan ŁKS-u Zdzisław Leszczyński. - W pierwszej połowie zagraliśmy katastrofalnie - denerwował się trener gości Serb Dragan Dostanić.

W drugiej w dalszym ciągu bielszczanie przeważali. Na pół godziny przed końcem meczu boisko opuścił jeden z najlepszych graczy łódzkiej drużyny w ostatnich spotkaniach - Igor Sypniewski. - Grało mi się bardzo ciężko na tak grząskiej murawie, bo ja preferuję techniczny futbol - kiwał głową Sypniewski. Łodzianie od czasu do czasu próbowali atakować, ale ich strzały łapał pewnie Łukasz Merda, który obchodził wczoraj 25. urodziny. W 72. min najlepszy piłkarz meczu Elokan zdobył swojego pierwszego gola w barwach Podbeskidzia. Po raz kolejny goście nie złapali bielszczan na spalonym. Marcin Makuch popędził prawą stroną i podał do Kameruńczyka, który z 5 m wepchnął piłkę do pustej bramki. - Tę bramkę dedykuję moim dwóm synom. Wygraliśmy wysoko, ale to nie był łatwy mecz. Ciężko mi się grało w tych warunkach. Na dodatek nie jestem jeszcze w pełnej dyspozycji fizycznej, a gramy mecze co trzy dni - narzekał Elokan.

Bielszczanie mogli zdobyć kolejne bramki, ale strzały Kompały i Patera obronił bramkarz ŁKS-u. Z kolei Mariusz Sacha w znakomitych sytuacjach za długo dryblował i gubił piłkę. - Wygraliśmy pewnie i bardzo cieszę się z tego powodu. Jednak to nie był spacerek. W drugiej lidze nie ma łatwych przeciwników - kurtuazją wykazał się szkoleniowiec Podbeskidzia Jan Żurek.



Podbeskidzie B-B3 (2)
ŁKS Łódź0
Strzelcy bramek

Pater (23.), Radler (41.), Elokan (72.).

Podbeskidzie: Merda - Ralder Ż, Księżyc, Prokop (74. Zięba), Bujok - Pater, Koman, Kompała, Makuch Ż - Andraszak (60. Sacha), Elokan (80. Jaromin).

ŁKS: Wyparło - Stojković, Sierant, Leszczyński, Przybyszewski (81. Centkowski Ż) - Wodniok (46. Nuckowski), Łakomy, Łochowski, Niżnik, Mysonia - Sypniewski (61. Kljajević).

Widzów: 2000 (w tym 50 kibiców gości).



RKS Radomsko - Zagłębie 1:2

Sosnowiczanie szybko objęli prowadzenie po stałym fragmencie gry. Najpierw po rzucie rożnym Marcinowi Mańce jeszcze udało się wybić strzał z bliska Hadisa Zubanovicia. Po kolejnym dośrodkowaniu nie dał mu szans inny napastnik Zagłębia - Mariusz Ujek.

Po stracie gola RKS opanował wprawdzie środek boiska i częściej był przy piłce, ale nie potrafił stworzyć sobie dogodnej sytuacji. W końcówce pierwszej połowy szansę miało Zagłębie - Janusz Wolański poradził sobie z obrońcą i kopnął obok bramkarza, ale piłkę z linii bramkowej wybił Artur Kowalski.

Po przerwie trener sosnowiczan Krzysztof Tochel zdjął z boiska wysokiego Wojciecha Małochę, który wyraźnie męczył się na grząskim boisku. Zastąpił go szybki Bartłomiej Chwalibogowski i akcje Zagłębie nabrały tempa. Bramkarz RKS-u dwukrotnie obronił strzały z bliska Wolańskiego.

W odpowiedzi filmową akcję przeprowadzili gospodarze. Ostre dośrodkowanie Sławomira Majaka (wcześniej trafił w słupek... własnej bramki) przeciął Radosław Kowalczyk i było 1:1. Niespodzianka wisiała w powietrzu, ale pod koniec meczu sędzia Marcin Nowak z Koszalina podyktował dyskusyjny rzut karny. Nawet kwalifikator Wiesław Biernat z niedowierzaniem kręcił głową. Gola na wagę trzech punktów zdobył z 11 metrów Ujek.

- Po co nam przygotowania do sezonu, wyjazdy na obozy, zgrupowania przed meczami, skoro z drużyną, która skrzyknęła się tydzień przed ligą, zagraliśmy jak równy z równym - narzekał trener Tochel.

- My gramy tylko o honor, ale sędzia nam go odebrał. Dobrze, że chociaż w obronie zaprezentowaliśmy się lepiej niż z Radomiakiem - mówił Czesław Palik, szkoleniowiec Radomska.

RKS Radomsko1 (0)
Zagłębie Sosnowiec2 (1)
Strzelcy bramek

RKS: Kowalczyk (77.).

Zagłębie: Ujek (10., 83., karny).

RKS: Mańka - Bugajski Ż, Kowalski, Moliński, Słupecki - Kowalczyk, Marcioch Ż (78. Michalski), Majak, Dopierała, Szymański Ż (76. Walioszczyk) - Bajdziak.

Zagłębie: Piętka - Hosić, Treściński, Adżem Ż - Lisiecki (46. Kłoda), Wolański, Malinowski, Łuczywek - Ujek, Zubanović (81. Kruszyński Ż), Małocha (46. Chwalibogowski).

Widzów: 300.



Górnik Polkowice - Piast Gliwice 0:1

Gospodarze wystąpili bez pauzującego za kartki lidera drugiej linii Wojciecha Górskiego i wyraźnie mieli problemy z konstruowaniem akcji. Do przerwy groźne sytuacje stworzyli w zasadzie tylko po stałych fragmentach gry. Już w 5. min idealnej nie wykorzystał Tomasz Moskal. Po dośrodkowaniu z rogu strzelał głową do pustej bramki (Jacek Gorczyca minął się z piłką), ale nie trafił.

W 22. min fatalny błąd popełnił Adam Łagiewka, który nie trafił w piłkę, przez co w znakomitej sytuacji znalazł się Jarosław Kupis. Pomocnik Piasta uderzył mocno z ostrego kąta, ale Sebastian Szymański wybił piłkę na róg. Po dośrodkowaniu z rożnego Marcin Jeziorny zagrał piłkę ręką, za co został ukarany żółtą kartką, a zespół rzutem karnym. Szymański wyczuł wprawdzie strzał Stanisław Wróbla, ale było to tak mocne uderzenie w róg, że nie miał szansy odbić piłkę.

Piast mądrze się bronił i przede wszystkim długo starał się utrzymywać przy piłce z dala od własnego pola karnego. Taka taktyka była bardzo efektywna, bo gospodarze nie mieli pomysłu na dostanie się pod bramkę rywala. Brakowało zawodnika, który jednym celnym podaniem uruchomiłby napastników.

Gospodarze mieli pretensje do arbitra Roberta Kubasa z Rzeszowa, że nie podyktował dla nich dwóch jedenastek: za przewrócenie Jeziornego w polu karnym i zagranie ręką Piotra Karwana w "16".

GÓRNIK POLKOWICE0
PIAST GLIWICE1 (1)
Strzelec bramki

Wróbel (23., karny).

Górnik: Szymański - Huebscher, Jeziorny Ż, Smoliński - Łagiewka, Lamberski (49. Kocot), Szałęga (59. Pytlarz), Partyka (68. Kalinowski), Witkowski, Moskal Ż.

Piast: Gorczyca - Michniewicz, Szmatiuk, Bednarz, Zadylak - Kaszowski, Kędziora, Sierka (46. Karwan), Kupis Ż - Wróbel Ż (90. Taraszkiewicz), Pałkus Ż (75. Sikora Ż).

Widzów: 500.

Grzegorz Szczepaniak



Inny wczorajszy wynik: Świt Nowy Dwór Maz. - Kujawiak Hydrobudowa Włocławek 4:0 (1:0).



1. GKS Bełchatów26 57 48-24
2. Kolporter Korona Kielce 26 55 42-27
3. Arka Gdynia25 48 35-18
4. Podbeskidzie Bielsko-Biała26 43 28-23
5. Widzew Łódź 26 41 30-24
6. KSZO Ostrowiec 25 40 36-27
7. Kujawiak Włocławek25 40 33-26
8. Świt Nowy Dwór Mazowiecki 26 38 26-20
9. Jagiellonia Białystok 26 38 35-25
10. Zagłębie Sosnowiec26 38 38-38
11. ŁKS Łódź 25 3435-29
12. Szczakowianka Jaworzno26 30 33-28
13. Górnik Polkowice26 29 22-36
14. Ruch Chorzów26 28 25-36
15. Piast Gliwice26 26 17-30
16. Radomiak Radom 26 22 23-37
17. MKS Mława 26 18 20-38
18. RKS Radomsko 26 11 25-65